Za co karze straż miejska? Sprawdź, co najczęściej kończy się mandatem w Gliwicach

Wlepianie mandatów babciom za sprzedawanie warzyw bez pozwolenia czy karanie amatorów piwka „pod chmurką” – takie stereotypy krążą, nie tylko w Gliwicach, o funkcjonariuszach straży miejskiej. Czy te opinie są słuszne?

Sprawdzamy, za co najłatwiej dostać w Gliwicach mandat od strażników miejskich.

Zgodnie z przewidywaniami, największe „szanse” na mandat mają kierowcy, którzy nie zastosują się do znaku zakazu zatrzymywania się. Od początku roku do końca października gliwicka straż miejska ukarała mandatami 1214 kierowców za zignorowanie znaku drogowego B-36. Wysoko w rankingu uplasowały się także wykroczenia związane z piciem (801 mandatów i 2320 pouczenia) lub usiłowaniem spożycia (186 mandatów i 2432 pouczenia) alkoholu w miejscach objętych zakazem. Trochę rzadziej karane jest zanieczyszczanie miejsca publicznego, w tym także załatwianie potrzeb fizjologicznych (łącznie 234 mandaty).


Z kolei na przeciwległym biegunie najrzadziej karanych wykroczeń znalazło się niszczenie zieleńca poprzez parkowanie – raptem 16 mandatów. Autobus się spóźnia i mamy ochotę na szybkiego papierosa na przystanku?

W Gliwicach złamanie zakazu palenia tytoniu w miejscach publicznych raczej nam się upiecze.

Dotychczas to wykroczenie było karane raptem 22 razy. O jeden mandat więcej wystawiono za sprzedaż poza miejscem wyznaczonym przez gminę. Rzadko karane mandatami jest także wyprowadzanie psa bez nadzoru oraz używanie słów nieprzyzwoitych w miejscu publicznym.

Jak informuje nas młodszy inspektor Marcin Kuczkowski, rzecznik prasowy Straży Miejskiej w Gliwicach, w okresie od stycznia do końca października gliwiccy strażnicy miejscy wystawili 4063 mandaty karne na łączną kwotę 344 tysięcy 855 zł, które trafiły do kasy urzędu miejskiego. Daje to liczbę około 405 mandatów na miesiąc. Dodatkowo, funkcjonariusze straży miejskiej w tym samym przedziale czasowym wystosowali aż 20 tysięcy 633 pouczenia. Już same te statystki pozwalają stwierdzić, że wbrew powszechnie krążącej opinii, strażnicy mają co robić. Do tego dochodzą interwencje, które najczęściej nie kończą się mandatami – niesienie pomocy bezdomnym, zwłaszcza w okresach zimowych, czy zabezpieczanie imprez masowych np. meczy Piasta na Stadionie Miejskim.

Na tle innych jednostek 344 tysiące zł uzyskane z mandatów przez gliwickich strażników to wynik raczej słaby.

Miejską kasę we Wrocławiu w tym roku zasiliło już aż 5,6 mln zł uzyskane z 46 tysięcy mandatów. Częściej od swoich gliwickich kolegów po fachu wlepiają mandaty także strażnicy z Gdańska – 16 tys 500 na kwotę około miliona złotych (okres od stycznia do sierpnia 2012 roku). Warto jednak wziąć pod uwagę, że zarówno Gdańsk, jak i Wrocław są miastami znacznie większymi od Gliwic. Ponadto tamtejsze straże miejskie dysponują fotoradarami, których póki co, na szczęście, gliwiccy strażnicy nie posiadają. (mpp)