Zwycięstwo było blisko. Dobry mecz Piasta i remis z krakowską Wisłą

Ambitna gra i cenny punkt z jednym z kandydatów do tytułu mistrzowskiego

– w meczu 17. kolejki T-mobile Ekstraklasy Piast zremisował z Wisłą Kraków 0:0.

Wygrane gliwiczan z Legią, Lechem i Górnikiem jednoznacznie wskazują, że podopiecznym trenera Garcii znacznie wygodniej gra się uznanymi markami w polskim futbolu. W piątkowy wieczór na Stadion Miejski przy ul. Okrzei przyjechał wicelider tabeli i kolejny rywal z wysokiej półki – krakowska Wisła. W przypadku wygranej gliwiczanie w końcu znaleźliby się w grupie mistrzowskiej.


Piast ambitnie rozpoczął piątkowe zawody.

Już w 2 minucie kapitalnym rzutem wolnym popisał się Konstantin Vassiljev. Strzał pomocnika Piasta został sparowany na róg przez Michała Buchalika. Zgromadzeni w ten mroźny wieczór kibice z Okrzei szybko zostali rozgrzani przez Estończyka, który już od kilku tygodni na tle swoich kolegów z zespołu zdecydowanie wyróżnia się kapitalną techniką i znakomitym przeglądem pola.

W odpowiedzi groźnie zaatakowała Wisła. W 7 minucie mocny strzał Łukasza Burligi został zablokowany przez Piotra Brożka.

Powoli zaznaczała się przewaga gości, którzy z większą swobodą dochodzili do sytuacji podbramkowych.

W 15 minucie, po dośrodkowaniu z lewej strony mocno strzelał Alan Uryga. Strzał Wiślaka szczęśliwie wybronił Cifuentes.

Po początkowym naporze krakowian tempo meczu nieznacznie siadło – walka toczyła się głównie w środku pola, posypały się kartki. W 27 minucie po nieładnym faulu na Carlosie Martinezie żółty kartonik obejrzał Rafał Boguski.

W 37 minucie zakotłowało się w polu karnym Piasta.

Piłka ostatecznie trafiła do Stilica, który z ostrego kąta przeniósł piłkę nad poprzeczką. Wszyscy na trybunach odetchnęli z ulgą – goście powinni wyjść na prowadzenie!

Piast odpowiedział jeszcze groźniejszą akcją. Po znakomitym rajdzie lewym skrzydłem, piłka trafiła przed szesnastkę do Gerarda Badii, którego techniczny strzał trafił w słupek.

Na trybunach zawrzało – wszyscy oczami wyobraźni widzieli już futbolówkę w siatce.

Drugą odsłonę spotkania groźniej zaczęli podopieczni Franciszka Smudy. W 48 minucie niezwykle niebezpieczny Stilic odnalazł Boguskiego w polu karnym Piasta. Lekki strzał tego ostatniego pewnie wybronił Cifuentes.

W 59 minucie fenomenalną akcją popisał się Badia.

Hiszpan z łatwością ograł dwóch zawodników i, po precyzyjnym podaniu zwrotnym, wpadł w pole karne Wisły. Niestety, w sytuacji sam na sam trafił prosto w bramkarza. Swój błąd pomocnik Piasta próbował naprawić chwilę później, ale tym razem atomowy jego strzał poszybował nad bramką.

Ostatni kwadrans meczu to totalna dominacja Piasta. Wiślacy zaczęli opadać z sił – mnożyły się faule i żółte kartki dla piłkarzy wicelidera. Niestety, żadnego ze stałych fragmentów gry bitych przez Tomasza Podgórskiego nie udało się zamienić na bramkę.

Sam Podgórski zmarnował w 87 minucie wyborną okazję, gdy z ostrego kąta trafił piłką w bramkarza Wisły.

W następnej kolejce T-mobile Ekstraklasy, w niedzielę 7 grudnia, Piast zmierzy się w Gdańsku z tamtejszą Lechią.

(mpp)

(fot.piast-gliwice.eu)