Race, petardy, kilka tysięcy osób. „Mamy wprawę, idziemy na Warszawę” (TV)

Jak szacują organizatorzy, w piątek w demonstracji górników wzięło udział ok. 10 tysięcy, Policja mówi o ok. 4 tysiącach .

Marsz przeszedł ulicami miasta w szczycie ruchu. – Przepraszamy mieszkańców Gliwic, to nie nasza wina. To wina rządu, który chce likwidować kopalnie – informowali organizatorzy.

W marszu oprócz górników z KWK „Sośnica-Makoszowy” udział wzięli pracownicy innych kopalni, ich rodziny, część mieszkańców Gliwic oraz kibice Górnika Zabrze. Do zgromadzonych przed gliwickim Magistratem przemawiał m.in. przewodniczący NSZZ „Solidarności” Piotr Duda.


– Jestem tu z wami, nie tylko jako przewodniczący Solidarności, ale jako mieszkaniec Śląska i jako mieszkaniec Gliwic. Podziękujmy tym górnikom, którzy od prawie tygodnia protestują pod ziemią – mówił.

Na czele marszu protestujący umieścili kukłę symbolizującą premier RP, Ewę Kopacz. Związkowcy zachęcali zgromadzonych do robienia zdjęć z panią premier. Akcentów politycznych było jeszcze wiele.
Protestujący nie przebierali w słowach. „Kopacz do wora, a wór do jeziora”, czy co najmniej niestosowne „Śląsk nam sprzedał, Tusk to pedał” – skandowali przez megafon prowadzący demonstrację.

Choć marsz przeszedł przez centrum miasta w szczycie ruchu (między godziną 15, a 17), przebiegł stosunkowo bezpiecznie. To już drugi tego typu protest w Gliwicach w tym tygodniu. We wtorek górnicy zablokowali na ponad godzinę ul. Pszczyńską.

Michał Szewczyk
Zdjęcia: Łukasz Gawin