„Artyści GTM zostali pozbawieni środków do życia, są w sytuacji bez wyjścia”. POD PRASĄ (6)

Niszczona jest wieloletnia tradycja – mówią artyści. Pogłoski o śmierci teatru są przedwczesne – odpowiada dyrektor placówki.

W tej historii jest jeszcze jeden główny bohater. To gliwicki magistrat który w tym roku przyznał teatrowi najmniejsza dotacje finansowa od lat. O tym gdzie leży zródło problemów placówki i jaka przyszłość czeka gliwicki teatr rozmawiamy w specjalnym wydaniu programu.

W programie udział biorą: Dariusz Jezierski (Info-Poster.eu), Jolanta Niderla-Witkowska (P.O. dyrektora GTM do IX.2015), Michał Szewczyk (Gazeta Miejska/24gliwice.pl) Realizacja/produkcja: Marcin Fabrykowski, Łukasz Gawin, Jacek Kowiński.

POD PRASĄ to program, w którym gliwiccy dziennikarze, komentatorzy i goście specjalni dyskutują o bieżących wydarzeniach w Gliwicach. POD PRASĄ jest wspólnym projektem Nowin Gliwickich i Gazety Miejskiej/portalu 24GLIWICE.pl, z założenia otwartym na inne, niezależne media w Gliwicach, zarówno te tradycyjne, jak też społecznościowe.
Program dostępny jest na m.in. kanałach YouTube i profilach Facebook wybranych gliwickich mediów. POD PRASĄ emitowane jest również od poniedziałku do piątku o godzinie 19.00 na platformie UPC (kanał 393).

komentarzy 151

  • To przykre, ale są też tacy w naszym społeczeństwie o których nikt się nie upomni. Oni też nie mają środków do życia, nie krzyczą, w pokorze i w milczeniu niosą swój krzyż…

    • JNW przecież sama wpadła na ten „genialny” pomysł likwidacji Gliwickiego Magazynu Kulturalnego by ciąć koszty w GTM.A artyści to święte krowy jak widać.Komuno wróć.Robię w jednym zakładzie całe życie i w jednym zawodzie.My są pany inni to plebs.

      • Błąd. Dowiedziałam się o tym w ostatniej kolejności, co potwierdzić może Redaktor Naczelna.

      • Cytując Kazika:
        Wszyscy artyści to prostytutki.
        W oparach lepszych fajek, w oparach wódki.

        • Błąd formalny (łac. non sequitur – „nie wynika”) – błąd logiczny we wnioskowaniu dedukcyjnym. Polega na tym, że z przesłanek danego wnioskowania nie wynika logicznie jego wniosek. Zazwyczaj popełniany, gdy wnioskujący uznaje swoje wnioskowanie za wnioskowanie oparte na prawie logicznym, a więc wnioskowanie dedukcyjne, a w rzeczywistości tak nie jest. W istocie błąd formalny jest więc błędnym uznaniem za wnioskowanie dedukcyjnie wnioskowania niebędącego takim.

          Chyba zabrakło Ci połączenia tekstu Kazika z tym co się dzieje. Powodzenia następnym razem.

          • ferw napisał cyt: „artyści to święte krowy jak widać” i to było połączenie z tym co on napisał a przez to z tym co się dzieje, zabrakło ci połączenia z tym co czytasz, załóż okulary. Powodzenia pierwszy raz.

      • Zapewniam, że nikt z muzyków GTM nie stawia się „ponad”. Mamy zawód jak każdy inny.

      • Ferf: Do komuny to mogą niektórzy wrócić sami. W miejsca, gdzie jest pogrzebana!

    • Jak krzyczał na jednym z filmików z pikiety RGTM artysta: Gdzie my teraz pracę znajdziemy? Przyjdzie nam teraz pracować za granicą lub na strefie” Więc zawołam: Ej szanowni artyści!!! Halo tu Ziemia!!! Tak się żyje społeczeństwo poza murami teatru.Ludzie to przeżywają na codzień w całej Polsce.Nie ma świętych krów.Nie żyją tylko muzyką,ochami i achami,oklaskami i piórkami w tyłku.Dzieci innych mają takie same żołądki.Zresztą dobry artysta się zawsze obroni i znajdzie robotę.Wezmą go z pocałowaniem.Ale pewnie część z nich pod tych dobrych się podpięła i krzyczą płyniemy.

      • Pani J N-W oświeciła wszystkich ekonomistów,więc z tego miejsca APELUJĘ DO PANA PANIE DYREKTORZE KRAWCZYK : Skoro na jednym spektaklu jest 10 000 zł w plecy a na 2 dodatkowych rzędach z wyliczeń wychodzi że 2500 zł zarobku.To wprowadź żesz Pan rewolucyją reformę 8+ i będzię gitara czy też owa sławna harfa.Bo pińcet+ to chyba tam nie wejdzie.Chociaż trzeba by to skonsultować Panią J N-W.

        • Słusznie Pan/i zauważył/a, że 10 000 „w plecy” jest na tym jednym, konkretnym spektaklu. Spektakli w repertuarze jest wiele. Część z nich przynosi dochód. Na niektórych wychodzi się na zero (wpływy równoważą wydatki) lub na niewielkim milusie. Po zbilansowaniu całości wychodzi średnia. To może być 500 zł, 1300 zł lub 2500 zł – w zależności od miesiąca. Nie można jednego spektaklu odnosić do pozostałych. (To tak, jakby kupując węgiel w grudniu, doliczać tą samą fakturę wielokrotnie do kosztów życia w maju, czerwcu czy lipcu i innych miesiącach, kiedy się nie ogrzewa mieszkań. Dopiero jak podzieli Pan/i koszt tego węgla na wszystkie miesiące grzewcze, wychodzi średnia.)
          Zresztą i tak największe w teatrze są koszty obsługi i utrzymania budynków i infrastruktury. A to jest i będzie, bez względu na to czy teatr jest muzyczny czy dramatyczny.

          • Pani Jolanto, niestety w tym przypadku wprowadza Pani Czytelników w błąd. Dziwi mnie to, ponieważ z racji zajmowanego w GTM stanowiska, powinna Pani mieć bardzo precyzyjne rozeznanie w tych akurat kwestiach. Przede wszystkim należy sprecyzować, że owe „10 000” nie dotyczy „jednego spektaklu”. Dane dla musicali ściągnę, chociaż też nie było różowo, skoro „Dźwięki muzyki” grane były od premiery do zdjęcia z repertuaru zaledwie 34 razy. I tak Do dwóch październikowych „Księżniczek czardasza” trzeba było dopłacić 21 793,09 zł, do dwóch listopadowych „Wesołych wdówek” 10 237,01zł, a do 6 Nocy w Wenecji (styczeń/luty) 822,15 zł. Niestety, tu nie ma miejsca na żadne „średnie”. Te statystyki oznaczają bowiem jedynie, że tylko jedna z tych operetek może być regularnie wystawiana. Chciałoby się, aby każdy spektakl grany był np 25 razy w sezonie. Proszę liczyć… Jak powiedziałem, zobaczymy jak ma się to w przypadku musicali i wtedy będzie można przeanalizować sytuację całościowo. Ale już teraz, dyskutując, piszmy precyzyjnie i tylko prawdę.
            Zupełnie natomiast nie rozumiem, dlaczego pisze Pani, że „największe w teatrze są koszty obsługi i utrzymania budynków i infrastruktury.” Nie jest tak w żadnym razie. Miażdżąco największe są oczywiście koszty utrzymania (wynagrodzeń) zespołu. W 2014 roku wyniosły one ponad 7 milionów 200 tysięcy zł, a w 2015 roku ponad 6 milionów 200 tysięcy zł. Do tego trzeba dodać koszty ubezpieczeń społecznych, odpowiednio ponad 940 tysięcy zł i ponad 910 tysięcy zł.
            Dlaczego to piszę? Dlatego, że na amortyzacji, energii, podatkach (czyli kosztach utrzymania infrastruktury) Pani nie oszczędzi. Jeżeli zatem Teatr ma obciętą dotację o około 1,7 mln zł, jedynym realnym sposobem na „wydobycie” tej sumy z budżetu jest redukcja zatrudnienia. Dostawienie 50 krzesełek to zaledwie odpowiednik kultowego „na waciki”, rzuconego Siarze przez Figurę. Ale kiedy ja jasno wskazuję prawdziwych winowajców, pisząc i mówiąc, że winnym tragedii pracowników GTM jest przede wszystkim prezydent miasta, któremu pomogli do niej doprowadzić bezmyślni Radni, Pani jakoś obawia się tej konstatacji,

          • Panie Dariuszu doprawdy? Skoro słusznie zauważył Pan, że powinnam mieć rozeznanie, to zapewne je mam :) ;) Nie chcę umniejszać Pana zasług w analizowaniu budżetu GTM na przestrzeni dziejów i piszę to z pełnym szacunkiem, ale nie odróżnia Pan w tym wypadku kosztów rzeczywistych, od typowo księgowych zapisów na papierze. Np. amortyzacji, która nie jest kosztem rzeczywistym, ale właśnie takim papierowym, inaczej: księgowym. Ustawodawca wymaga podania o ile zmniejsza się wartość posiadanych zasobów na przestrzeni roku budżetowego. Nie przeanalizował Pan też pełnych danych, bo repertuar to nie tylko operetki, ale również musicale koncerty, programy dla dzieci (np. „Maluchy w krainie dźwięku”, które wprowadziłam) imprezy zewnętrzne, gdzie zarabia się na wynajmie sali – wbrew temu co Pan mówi i pisze, system repertuarowo- impresaryjny obowiązuje w GTM od wielu lat.
            Za to zgodzę się z faktem, że wynagrodzenia, to lwia część kosztów – kłania się system castingowy. Ludzie na etatach zarabiali grosze, w porównaniu do zaproszonych gości. Ale na usprawiedliwienie – zaproszeni, to często duże „nazwiska” przyciągające publiczność. Dodam jeszcze coś, o czym Pan nie wspomina – do tej pory sprawy artystyczne miały pierwszeństwo przed innymi, co czasem zdawało egzamin, a czasem nie. Obecnie zapowiada się sytuacja odwrotna – wszystkie inne sprawy mają pierwszeństwo przed artystycznymi. Żadna skrajność nie jest dobra, a tym bardziej popadanie z jednej, w drugą.

      • Tak to jest jak ktoś kto nic nie wie na dany temat na niego sie wypowiada.
        Wie Pan ile czasu poświęca sie w teatrze żeby powstalo cos na wysokim poziomie ? 3 miesiące prób po 8 godzin dziennie przez 5-6 dni w tygodniu jeszcze w trakcie dnia rozłożone w czasie bo sie inaczej nie da.
        Dwa – to nie koniec bo próby teatralne nie zadbają o warsztat tancerza wokalisty czy aktora – poswiecamy godziny i dni żeby utrzymać formę – nasza praca nie konczy się na wyjsciu poza mury teatru
        Mamy swoje dzieci które nie raz na tym cierpią
        Panu sie wydaje że to tylko ochy i achy…. To jest nic innego jak ślepota niedostrzegania niczego innego poza czubkiem góry lodowej i własnego nosa.
        Wie Pan ile dla przykładu zarabia za kazdy z tych 3 miesiecy przygotowań osoba na stanowisku solisty (wyjaśniając najwyżej w hierarchii stojacego w zespole „artysty” – choc wydaje mi sie że wyjasnienia dla takiego znawcy życia teatralnego są zbędne) – i wracajac – solisty z około 15 let nim stażem pracy – prosze odpowiadam – 1300zł – to sa reailia i Pana ochy i achy!

        • No to do Lidla na kasę pracować za 2400 netto.Nikt nikogo na siłę w teatrze nie trzyma.

          • Wiesz Roman, ponoć w Sowieckim Sojuzie wysyłano artystów, naukowców i lekarzy sezonowo na wykopki w pole. A Bolek mawiał że praca sprzątaczki jest więcej warta, bo sprzątaczka więcej potu daje. Coś mi się widzi że ty masz identyczne poglądy.Szkoły jakieś pokończyłeś, czy masz z tego tytułu kompleksy? A robisz coś użytecznego?

          • a taaak… no w sumie najlepiej żeby jedynym przejawem „para”-artystycznym były w Gliwicach zespoły weselne grające Disco-Srolo- Lolo bo to jest jedyny i maksymalny poziom kultury jaki osoba o takich poglądach może unieść i zrozumieć

          • Fajnie się na państwowym stoi i leży co ? Ciężko jest oderwać jak widać państwa Artystów od dojnej.

          • Romanie, jesteś geniuszem. Rozwiązałeś fundamentalny problem struktur dzisiejszego społeczeństwa. W końcu skoro pielęgniarka wyciąga 3300 brutto, to niech nie narzeka i idzie do Lidla. Tam czeka ją świetlana przyszłość. Będzie się uśmiechać do Twoich dzieciaków, wydając im resztę i patrzeć z zadowoleniem jak powstają kolejne sklepy, a upadają małe rodzinne biznesy.
            Jeżeli specjalista od rzadkich schorzeń nie zarabia tyle co chirurg plastyczny- niech robi to samo co on. Wszyscy niezadowoleni mogą tam pracować ! W końcu misja, spełnianie siebie jak i potrzeb poszczególnych grup społecznych i interesu Państwa to jedno, ale z drugiej strony korzystają na tym inni – co jest pewnie niefajne :(
            „Jak porzucić ambicję i osiągnąć minimum egzystencjalne bez poświęceń?”. Autor: Roman Iksiński :)

        • Zarabiasz po 15 latach 1300 i nie wstyd ci ? Ani wstyd ani się chce gdzie indziej i inaczej .Nawet na weselach.Same „Dziwoki” ………..Dzięki tej obecnej sytuacji czytając skład personalny orkiestry nareszcie znalazłem odpowiedz na pytanie.Skąd w jaki sposób Dziadek Lothar Dziwoki załapał się jako artysta na benefis Pszoniaka.Proponuję iść w ślady Lothara.Zamustrować się na statek i grać do kotleta.Najlepiej „Pamelo żegnaj”

          • Socjologowie zajmujący się związkami zawodowymi szacują liczbę ich członków w Polsce na 1,5 – 2,4 mln osób.Po uruchomieniu takiej ogólnopolskiej machiny związkowej 5000 podpisów to śmiech na sali GTM.

          • A widzial Pan/Pani petycję dotycząca miasta Gliwice o wiekszej liczbie podpisów zebranych w tydzień? Jak tak to proszę – bo jak widać w w/w nagraniu z rozmowy wynika że wszystkie media nie pamietaja tak licznych podpisów pod Gliwicką petycją

          • Zauważyła Pan/i że petycja jest w internecie a nie zbieranie podpisów na ulicach miasta? Przecież wiadomym jest dobrze że została uruchomiona związkowa w całej Polsce by to to podpisywać.Koledzy kolegom pospisują.

          • Zauważyła Pan/i że petycja jest w internecie a nie zbieranie podpisów na ulicach miasta? Przecież wiadomym jest dobrze że została uruchomiona związkowa w całej Polsce by to to podpisywać.Koledzy kolegom podpisują.Więc te 5000 to jakiś żal.

        • @ „Artysta” artystą niewątpliwie jesteś w manipulowaniu faktami.1300 zł ? A napisz dlaczego otrzymałeś tylko 1300 zł.Napisz również jakie otrzymałeś najwyższe miesięczne pobory.

          • Kompromis proponuję.Podaj pan panie solista roczny dochód netto wpisany za ubiegły rok do PITu.

        • Do Artysta”Trzeba się przekwalifikować, no chyba, że ktoś nie umie inaczej jak tylko uporczywie trzymać się swojej pracki i glajwic.

        • Chyba pan przesadził panie Artysta. Rozumiem poświęcenia i godziny spędzone w teatrze ale do harówy statystycznego obywatela nie ma to porównania. zresztą podobno jest tyle ofert pracy na rynku.

    • Robert Tąta: Po co przeznacza się w każdym cywilizowanym społeczeństwie tyle środków finansowych i energii, by nauczyć wszystkich ludzi czytać, pisać, mówić i utrzymywać kontakty socjalne z innymi? Właśnie po to, żeby się umieć pomiędzy sobą komunikować! Bo skąd mogą się powołane do pomocy organizacje czy prywatni ludzie dowiedzieć, że to właśnie my, teraz i tutaj jakiejś pomocy potrzebujemy? „Pomóż sobie sam, a Pan Bóg ci też pomoże!” – mówi stare przysłowie. Wszak życie, to wyzwanie i ciągła walka o przetrwanie! Warto zatem również się nauczyć bronić. Bo zwyciężają silniejsi lub mądrzejsi (to też siła)!

    • Wykształcenie artysty – muzyka, plastyka czy aktora sporo kosztuje – zarówno pieniędzy jak i pracy. Stworzenie dobrego zespołu artystów też wymaga sporo pracy, czasu i wysiłku. Takie wyrzucenie artystów na bruk – to spora strata. Nie tylko finansowa. Przede wszystkim kulturowa. Tego nie da się szybko odrobić, tak jak młode drzewka nie szybko wyrosną w miejsce wyciętych starych.

      Widać włodarze wolą słuchać śpiewu kibiców PIASTA i oglądać bohomazy na murach niż zainwestować w kulturę.

  • 1. 3/4 czasu poświęcono niejakiemu Krawczykowi, a Krawczyka zabrakło. Jest niemową i przez to nieatrakcyjnym dyskutantem, czy po prostu nie zaproszono go na wolne miejsce, żeby p. Jolanta nie czuła się zdominowana płciowo?
    2. Pojawiły się fakty: GTM w operetkowym repertuarze jest JEDYNY na mapie kulturalnej w Polsce. Produkcja operetek wymaga szerokiego składu artystycznego na etatach. Wystawianie operetek w GTM powoduje straty rzędu 10.000 zł za JEDEN spektakl (z wyliczeń p.Jezierskiego). Dotacja dla GTM na ten sezon została obcięta o 25%, do kwoty ok. 7,5 miliona zł.
    W walce z generowanymi stratami szeroko wzmiankowany Krawczyk prowadzi cięcie etatów w składzie artystycznym, czyli chce zredukować koszty stałe. P. Jolanta uważa, że zamiast zwalniać ludzi, trzeba – też na stałe – dołożyć dwa rzędy foteli i wynik finansowy będzie bliski upragnionego ZERA.
    3. Pytania się cisnące:
    Dlaczego ów Krawczyk nie chce oszczędzić sobie „rozjuszenia społecznego” (p. Jolanto szapoba ;-)))) nad swoją głową i zgodzić się na tak banalnie prosty zabieg, jak powiększenie biletowanej widowni?
    Dlaczego prowadzący Szewczyk stara się mówić z podbródkiem podpartym? A posmarować sobie przed nagraniem tę dążącą do podpierania łapę czymś śmierdzącym a przezroczystym.

    • Małe sprostowanie co do 7,5 mln. O Tyle obcięto środki przeznaczone z budżetu na kulturę na 2016 rok. Jest to 26% ubiegłorocznej kwoty. GTM ma obcięte środki o ponad 1 milion 665 tysięcy zł. (ok. 20%).
      GTM nie jest jedynym miejscem w Polsce, w którym realizuje się i gra operetki. Faktem jest jednak, że w wielu miejscach odeszło się od tego repertuaru mimo miłości publiczności. Jak Państwo myślą, dlaczego? I dotyczy to o wiele większych ośrodków kultury niż Gliwice. Premier jest bardzo mało i są starannie przemyślane. U nas „chodzą” stare tytuły, nie zrobiono dawno nowej pozycji z tego repertuaru. To wyjaśnia jak sądzę, dlaczego w sezonie 2014/2015 odbyło się łącznie tylko 21 przedstawień. A prezentowano aż 4 operetki. A zatem w mieście, które tak kocha operetkę udało się wystawić każdą z pozycji średnio 5 razy w roku? Coś jest jednak nie tak…

      • Między tymi „jezierskimi wersetami” czytam, że operetki jako gatunek są po prostu kosztownymi ramotami. Skoro twórcy nie dostarczają nowych operetek, to ten, kto uparł się, że u niego repertuar będzie operetkowy, musi na okrągło wystawiać tytuły stare, znane, zgrane – a jednocześnie kosztowne inscenizacyjnie. Lud je wielbi i na nie się zwala (wolimy filmy, które już kiedyś widzieliśmy…), ale to nie zmienia strat teatru, bo każde przedstawienie to dramatyczne 10 tysięcy zł na minus. Dotacjodawca dostaje te wyliczenia na urzędowy stół i purpurowieje. Telefonicznie zaleca ograniczać ilość przedstawień. Do tego profilaktycznie obcina dotację i wysyła Czyściciela, który ma przetrzebić etatowych artystów na tyle, żeby nie zdołali kontynuować uprawiania absurdalnego ekonomicznie procederu wystawiania zramolałych operetek. Czyli „Teatr TAK – operetki NIE”. Zespół na to „Operetki TAK – bo roboty nam brak”.

        • Co za troska… Odetnij Piasta od miejskiego cyca, a piłkarze rozbiegną się w świat w ciągu doby. Wtedy kibolska brać znowu będzie wyć pod magistratem.

          • Już w starożytnym Rzymie wiedziano, że: „Lud potrzebuje CHLEBA i IGRZYSK.” Choć Gliwice to nie Barcelona ani Rio de Janeiro ale także tutaj istnieje zapotrzebowanie na piłkę nożną na nieco lepszym poziomie niż karmiono nią zwykłych zjadaczy chleba przez powojenny okres, kosztem budowy potęgi Górnika Zabrze, wysiłkiem całego regionu. Nie oznacza to oczywiście, że albo jedo albo drugie! Cywilizowane społeczeństwa mają wielorakie potrzeby w różnych sferach zainteresowań. Limituje je jednak budżet miasta, zależny od jego potencjału gospodarczego. Ile, z tego budżetu, na jakie cele przeznaczyć decydują władze miejskie. Nawet w tym samym mieście, te same władze przeznaczą w jednym roku inne kwoty na te same cele, niż poprzednio. I do tych dotacji MUSZĄ się WSZYSTKIE podmioty gospodarcze dopasować. Tak, jak w tym przypadku oznacza to niekiedy bolesne cięcia w strukturze personalnej takiej jednostki. Samo życie!

      • Panie Dariuszu.Jeszcze nie tak dawno(za czasów większych dotacji i dyr Gabary)grało się dużo więcej operetek,na których sala niemal zawsze była wypełniona po brzegi.Potem państwo z miasta stwierdzili,że skoro opetetki są tak drogie to wystawiajmy ich mniej.No i gramy mniej,niestety.

        • Żeby to było takie proste. Zaczyna się od tego, że nie znaleziono sposobu na obniżenie kosztów ich produkcji, a przede wszystkim późniejszego pokazywania. Myślę, że sam Pan wie, że należałoby zacząć od tej strony, a nie od dostawiania krzeseł. Niestety, 3 aktorów śpiewaków to stanowczo za mało. Pompowanie kosztów zaczyna się właśnie od tego – od konieczności zatrudnienia kosztownych osób z zewnątrz. Dochodzą koszty często przewyższające koszty utrzymania stałego zespołu na standardowym, przynajmniej krajowym poziomie. Porównanie GTM z innymi scenami wypada wręcz katastrofalnie. Strategicznym błędem poprzedniej dyrekcji było dopuszczenie do tej sytuacji. Teraz mierzymy się z efektami tej błędnej koncepcji, której nikt w porę nie potrafił przerwać. I naprawdę tragiczne jest to, że właśnie Wy, Aktorzy, Artyści, musicie za to płacić w taki sposób. O to aby tak się nie stało naprawdę trzeba powalczyć. I widzę takie możliwości. Niech skończy się ta majówka…

          • No właśnie Darek, miasto dopłaca krocie de facto do każdego występu. Tyle.

  • Kiedy przyszli po tramwaj, milczeliście.
    Kiedy przyszli po wasze pieniądze na halę – Misia, milczeliście.
    Kiedy przyszli z piłami po drzewa, milczeliście.
    … … …
    Przyszli po teatr i wasze etaty, a wy nagle protestujecie?
    Kto następny?

    • A TY protestowałeś/aś w ruchu Occupy Wall Street ???
      To też Twoja sprawa.

    • mizantrop: Ktoś chyba myli racjonalną gospodarkę z przestarzałą infrastrukturą, w tym tramwajową? Czy nie korzystasz Waść z ŻADNEGO obiektu infrastruktury powstałego w ostatnich 25 latach? To z tych pieniędzy. WSZYSTKIEGO nie można mieć!

      • Miszczu intelektualnego kiczu, Frankiewicz pobudował tylko baseny i świecące pustkami hale sportowe. Transport publiczny i kulturę metodycznie morduje. Źle jest ze szpitalami miejskimi i rozrywką „dla Kowalskich”. Obietnic nie dotrzymuje, własne pomysły wprowadza na chama. Jak czyimś sensem życia jest Piast, to jest zachwycony ale umówmy się, że to jest zachwyt małpy nad bananem.

  • Czy ktoś rzetelnie policzy ile powinien kosztować bilet na mecz Piasta? Ile wynosi strata finansowa na stadionie?

    • To już kiedyś zostało policzone dla liczby 4500 zasiadających na stadionie. Przy wycofaniu miejskich dotacji cena za bilet winna wynosić pomiędzy 220 a 270 zł.Dokładnie tego nie da się obliczyć ze względu na brak stałych danych typu ilość występów w PP oraz ilośći miejskich kolesi zatrudnionych na etacie w klunie.

      • Dzięki! Czyli tylko kwestią czasu jest, kiedy wzrok opinii publicznej skieruje się na stadion i klub.

    • kibic kultury: Już w starożytnym Rzymie wiedziano, że: „Lud potrzebuje CHLEBA i IGRZYSK.” Choć Gliwice to nie Barcelona ani Rio de Janeiro ale także tutaj istnieje zapotrzebowanie na piłkę nożną na nieco lepszym poziomie niż karmiono nią zwykłych zjadaczy chleba przez powojenny okres, kosztem budowy potęgi Górnika Zabrze, wysiłkiem całego regionu. Nie oznacza to oczywiście, że albo jedo albo drugie! Cywilizowane społeczeństwa mają wielorakie potrzeby w różnych sferach zainteresowań. Limituje je jednak budżet miasta, zależny od jego potencjału gospodarczego. Ile, z tego budżetu, na jakie cele przeznaczyć decydują władze miejskie. Nawet w tym samym mieście, te same władze przeznaczą w jednym roku inne kwoty na te same cele, niż poprzednio. I do tych dotacji MUSZĄ się WSZYSTKIE podmioty gospodarcze dopasować. Tak, jak w tym przypadku oznacza to niekiedy bolesne cięcia w strukturze personalnej takiej jednostki. Samo życie!

    • Facet jeśli masz pociskać pierdoły ,lepiej zamilcz.Co ma TM do kasyna.Znajdz jeden wspólny element.Proponuje rozpocząć od żródła finansowania.Miasta kasyn nigdy i nigdzie nie finansują.Reszte pozostawiam tobie.

      • Niby masz rację ale niezupełnie. Dziwnym trafem prezydent i jego wice oraz radni związani z Frankiewiczem a nawet młodzieżówka RM parę razy cisnęli temat o potrzebie kasyna w Gliwicach. O teatrze nawet się nie zająknęli. To chyba jest na tyle znaczące, że nie wymagam od ciebie komentarza.

        • Nie mieli obowiązku się „zająknąć” kiedy tematem dyskusji było kasyno.To ,że młodziezowa RM na taki temat się „zająkała” znaczy ,że skomasowane w niej podfruwajki oraz gołowąsy powinny otrzymać klapsa w gołe tyłki.

          • Może zasadnym będzie dodanie,że „ciśnięcie” tematu przez wymienionych seniorów oraz dziatwę na bank nie było bezinteresowne.Kto zna gliwickie realia ten wie lub się domyśla o czym piszę.

        • Timur: Miasto interesowało się otwarciem kasyna z prostej przyczyny. Bo chciało od niego kasować podatek, a nie dotować!

          • Jak miasto ma takie nowatorskie pomysły na podatki, to może powinno zachęcać do otwierania burdeli? Albo lepiej niech od razu samo się zabierze do dilerki narkotykami. Z tego zysk jest większy, bo popyt wielokrotnie przewyższa popyt na kasyno tym bardziej, że Piotr Wieczorek zapewnia, że wygrane w kasynie to 97%. To z czego kasyno miałoby płacić miastu podatki, ze straty? :))

  • Zastanawiam się jak będzie wyglądał budżet teatru i kultury w ogóle, kiedy otworzą halę Gliwice i kasy automatycznie ubędzie, bo miasto będzie musiało wlewać ją do PWiK. Czy ktoś to bierze pod uwagę?

    • Hala Gliwice. .? Ten super pomysł będziemy spłacać my i nasze dzieci i chyba nasze wnuki…..najbardziej nietrafiona inwestycja w ostatnim czasie….przykre…
      Nie wiem jaki jest koszt wystawiania operetek …na pewno nie większy niż musicalu. .. a zapewne tantiemy za operetki są znacznie nizsze….tego nikt nie bierze pod uwagę. …a to spore koszty….Kocham operetki! Jak wielu innych mieszkańców Gliwic, dlaczego nam to zabieracie?

    • Nie będzie wyglądał, bo coraz mniejszy będzie przeznaczony na bieżące utrzymanie niszczejących instytucji. Już teraz specjaliści od drylowania głów mecze nazywają spektaklem, stadion teatrem, a piłkarzy aktorami dramatu. Piłkarze z kibolami prowadzą agitki w przedszkolach i szkołach a miasto temu przyklaskuje i hojnie sypie milionami.
      A ile razy artyści GTM wyszli do ludzi ze swojej świątyni? Jak zachęcają młodych i wyrabiają w nich naturalny nawyk uczestniczenia w kulturze? Czy oni w ogóle wierzą, że są częścią kultury, czy po prostu chałturzą na flaszkę i kiełbasę?

  • A sprywatyzować ten teatr w cholerę i niech się artyści martwią mając swój los w swoich rękach.W momencie prywatyzacji np. szpitali larum było ogromne, ale jakoś się dało.Żeby sie utrzymać trzeba zarabiać na to !!! Patrzenie tylko na dotacje nie ma sensu, aczkolwiek jest szalenie wygodne. Niestety teraz nic nie ma za darmo na zasadzie „a nam się należy” I żeby nie było że staje po stronie Frankiewicza i jego UM – nie !!! Broń mnie Panie Boże.Osobiście mam jak najgorsze zdanie o jego gospodarowaniu naszymi pieniędzmi, i zaraz odpowiem na głosy oburzonych że w ostatnich czasach tyle powstało – zgoda, tyle ale za ILE ??? Ile można było zbudować prawidłowo gospodarując ???

    • Kultura do piachu? Pewnie!! CHLEBA I IGRZYSK! Niech się lepiej sprywatyzuje Piast Gliwice!!! Ja jestem za Operetką!

  • 1. Pan „Kibic kultury” zapytał o cenę biletu na mecz Piasta. A ja próbowałem dowiedzieć jak jest cena na spektakl GTM.
    Wychodzi podobnie: 40-60 zł.
    Zasadnicze pytanie brzmi: dlaczego tak mało?
    Ludzie za koncert rockowy płacą 90-200 zł, i płacą, bo kochają tę muzykę.
    Dlaczego bilety na operetki GTM nie kosztują 150-200 zł. Nie przyjadą?
    Przyjadą, i dodatkowo potwierdzi się jedna stara prawda.
    „Ludzie nie cenią tego, co ich nie kosztuje”.
    Stały obrazek od zawsze w niedzielne popołudnie – autobusy zaparkowane przed „operetką”.
    Numery rejestracyjne z całego województwa.
    Zapłacą.

    2. Nic tak nie rozjuszyło ludzi jak likwidacja spotkań teatralnych.
    Jeśli rzeczywiście można wystawiać w Bajce przedstawienia,
    dlaczego nie zrobić jednego spektaklu na miesiąc, i rozciągnąć
    Gliwickie Spotkanie Teatralne na cały rok.
    I znowu pieniądze.
    Bilety na spektakle Spotkań bywały cholernie drogie, ludzie wybierali przedstawienia,
    ale płacili.
    Miłośnicy teatru mogliby obejrzeć wszystkie przedstawienia, gdyby wydatek był raz w miesiącu.

    3. Pierwszy raz w życiu oglądam pana Jezierskiego na żywo.
    Nie wiem, kto w mieście dorobił Panu gębę „oszołoma”,
    bo wrażenie jest zupełne inne. Mam nadzieję, że zauważone w prasie ostatnie
    sukcesy teatralne, nie odwiodą Pana od ambicji wzięcia odpowiedzialności za
    to miasto. Zwłaszcza, że plotki głoszą, że tu i ówdzie powstają zwalczające się
    koterie, co zawsze wróży, że idą zmiany.

    • na rozrywkę ludzie może będą płacić po 100-200 zł ale na sztukę już nie. koncerty, o których pan pisze to 1-3 okazje w roku. wizyt w teatrze tak się nie traktuje, chyba że wyznaje pan filozofię szkoły podstawowej, gdzie się pędzi dzieci raz na rok do teatru/filharmonii. Ale wtedy nie możemy mówić o ludziach kulturalnych. Całoroczny karnet do teatru i na stadion to nie to samo. Do teatru chodzi się częściej bo to jest inna kultura i widownia niż na koncertach rockowych, które w sumie też traktuje pan wyłącznie jako wielkie imprezy gwiazd, a są jeszcze mniej znane zespoły, które występują co tydzień. Myśli pan, że ktoś na nich kupi bilet za 200 zł 4 razy w miesiącu? Wylicza pan kwoty jak księgowy myląc rozrywkę z kulturą. Kultura musi być dotowana i tak jest na całym świecie. Rozrywka utrzymuje się sama.
      Pana zdziwienie i pytanie o dorabianie gęby Jezierskiemu można traktować w kategorii nowego człowieka w mieście, który okazjonalnie interesuje się sprawami miasta i kulturą. Ale może ma pan zaledwie 20 lat i jest jeszcze zielony.

      • Ale do teatru chodzi się na premiery. A tych w takim mieście jak Gliwice MUSI być minimum 5-6. Poza tym 2 koncerty (Młynarski i Stare Dobre Małżeństwo) w teatrze Rozrywki to były tylko w kwietniu. Plus inne spektakle gościnne i recitale. Oczywiście poza repertuarem podstawowym. I tak to MUSI wyglądać. Dla tak małego miasta jak Gliwice – jeśli teatr ma w ogóle w nim funkcjonować – sprawdzi się jedynie formułą mieszana (repertuarowo-impresaryjna) o różnorodnym charakterze. Reszta jest zwyczajnie zwodzeniem ludzi, kłamstwem.

        • Ależ ja się zgadzam oprócz jednego: twierdzenie, że Gliwice są małym miastem, które nie podoła utrzymaniu i sukcesywnemu budowaniu następnych basenów, hal sportowych i widowiskowych, lotniska dla powietrznych taksówek, a także „Strefy Kultury” przy Fabryce Drutu za 100 mln, oraz jeszcze większemu dotowaniu klubu piłkarskiego i curlingowego, a może też zawodników tenisa ziemnego i modelarzy latawcowych, jest bluźnierstwem i powinien się pan wstydzić. W niepisanej ale powszechnie wszystkim wiadomej stolicy całego regionu śląskiego z Doliną Krzemową, z Portami Suchymi i Mokrym, z Gliwicami I i II, a wnet III i IV, z DTŚ-ką, ze skrzyżowaniem autostrad, z prawdopodobnie najlepszym układem drogowym w Polsce takie słowa nie uchodzą, a wypowiadającego narażają na śmieszność. Więc co, w takiej wspaniałej metropolii nie da się zbudować 3 teatrów dla operetki, musicalu i dramaturgii z 12 premierami w każdym? Oczywiście, że się da. Tylko my tego nie zrobimy przez skromność, żeby nie zawstydzać świata.
          Pozdrawiam.

        • I gdzie te dane dobre czasy, kiedy to w sezonie były 3 premiery. a mimo to teatr gra; i 35-36 razy w miesiącu… A ludzie na przedstawienia Operetki Śląskiej przyjeżdżali nawet ze Szczecina

          • Tak było.A jak się w Operetce piło ? Czasy Stelci,Balerona czy Ewy O M z baletu.Ech to był „Teatr”

  • Gdybym był Frankiewiczem postępowałbym dokładnie tak jak on w ciągu ostatnich dwudziestu lat.Wszelkimi dostępnymi,dozwolonymi i niedozwolonymi ( zafałszowane referendum w sprawie budowy hali) środkami dążyłbym do zmiany miasta inżyniera,profesora i pana na strefowego wkręcacza śrubek oraz stadionowego tymana.Włączając w to zatrudnionych u mnie urzędników miejskich mam zagwarantowany dozgonny byt na stolcu kacykowym .Piszę tu o 12 tysiącach wyborców.Pieniądze na kulturę .Pieniądze na schludny i czysty wygląd miasta.A po co ? Czy wymienionej grupie wyborców ona potrzebna ? Ano nie .No może z wyjątkiem niewielkiej grupy urzędzików UM.Ale ci ze zrozumiałych względów o nią się nie upomną.Gdybym był Frankiewiczem postąpiłbym dokładnie tak jak on.Pisząc te słowa czuję niesmak zgnilizny w ustach ,choć myłem po śniadaniu zęby.Gdybym był Frankiewiczem………………………………………………………………………………………

  • Zapytam eksperta wielkiego (bez obrazy) Co różni Teatr Rozrywki z biednego Chorzowa od TM z bogatych Gliwic.Chorzowski egzystuje nawet gości na swych deskach widowiska reżyserów (bez osobistych w stronę DJ wątków),które to widowiska nie gwarantują sukcesu kasowego.A raczej gwarantują jego brak.Pytam całkiem poważnie.

    • Ma stały zespół aktorów, stałe pozycje w repertuarze – często kultowe. Ogromną ilość propozycji w miesiącu i 5-6 premier rocznie. Tam w jednym miesiącu samych musicali gra się kilkanaście, nie licząc innych dużych pozycji. Tam w maju zagra się Skrzypka na dachu 400 raz, u nas musical po premierze schodzi po zagraniu go 34 razy. Robimy za mało i za drogo. Minimalna ilość premier nie zapewnia odpowiedniej publiczności. Przypominam – mówimy o kompletach ale na 21 pokazach operetek w ciągu roku. Ile razy na tytuły które już od lat są w ofercie mogą pójść Ci sami miłośnicy? No właśnie… starcza ich na 21 razy w roku. Nie do pomyślenia są w Chorzowie weekendy w których NIC SIĘ NIE GRA. A u nas w roku jest takich sporo. I nikt nie protestuje – ani miłośnicy repertuaru muzycznego, ani zespół. Każdy z tych wątków wymaga rozwinięcia i dyskusji. Sygnalizuję je tylko zatem i to niektóre, bo przyczyn jest znacznie więcej. I proszę mi wierzyć, dostawienie 2 rzędów krzeseł niczego tu prawie nie załatwia, jeśli do jednego pokazu operetki dopłacamy 10 000 zł. bo licząc bilety po 50 zł to zaledwie 2,5 tys zł.

      • Dziękuję.Może dopytam .Czy panu jest znana wysokość dotacji UM w Chorzowie dla TR.

        • W sezonie 2014-2015 dotacja dla TR wyniosła 9 358 598 zł. Przypominam, że tam dotuje Urząd Marszałkowski i Gmina Chorzów. Dziejowym błędem Gliwic było wzięcie na siebie 100% kosztów utrzymania Teatru, Ale od razu dodam, że nie w wysokości dotacji szkopuł. Oto bowiem dotacja na 2014 rok dla GTM wyniosła 8 396 499,93 zł a w 2015 roku 8 610 598,00 zł. Rzecz w tym jak i na co się te pieniądze wydaje. Tu mszczą się na nas lata braku należytego nadzoru, brak polityki kulturalnej i brak znanej gliwiczanom strategii funkcjonowania teatru. To musi się zmienić. Szkoda, że dzieje się to w tak dramatycznych okolicznościach. Te jednak narzucili urzędnicy drastycznie tnąc dotację.

          • Panie Dariuszu proszę jeszcze wydzielić z całości dotacje inwestycyjne. Nikt nie wspomina o tym, że część pieniędzy szła na konieczne remonty (lub dokumentację projektową, niezbędną do ich przeprowadzenia), a nie na działalność podstawową.

          • 8 610 598 zł dotacji plus wpływy z pełnych sal – za 21 przedstawień? Wypaśnie. Nie dziwota, że oboista grozi samookaleczeniem obuchem oboju, byle uchować się w tak miododajnej dziupli.

          • @kibol
            A ile „spektakli” rocznie odgrywają „artyści” w dresach na stadionie miejskim? Rozumiem, że każdy mecz to premiera, na której jest więcej widzów niż w teatrze ale w takim razie 15 mln dotacji z miejskiej kasy to gruba przesada.

  • Mam wrażenie, że duża liczba podpisanych pod petycję nie do końca zrozumiała co podpisuje. Im się wydaje, że bronią teatru jako takiego, a likwidacji ma ulec tylko przyrostek „muzyczny”. Czyli burza w szklance wody o etaty dla artystów tancerzy i śpiewaków. Zmieni się profil instytucji z operetkowo-musicalowego na dramatyczny albo na miks wszystkich gatunków i taką zmianę popieram, bo do tej pory oprócz GST nie było tam dla mnie nic interesującego.

    • Zazwyczaj jak coś jest do wszystkiego to jest do niczego!!!!! Dlaczego nikt tu nie rozliczy pana dyr Gabary???? To jego wybujałe ambicje repertuarowe doprowadziły do takiego stanu rzeczy!!! Kosztem GTM zbudował sobie niezłe CV…PRAPREMIERY POLSKIE, PRAPREMIERY EUROPEJSKIE…To kosztuje!!!! Poza tym nikt tu nie bierze pod uwagę, że GTM to nie tylko budynek na Nowym Świecie, to kino Bajka, Ruiny Starego teatru…skumulowanie tych instytucji powoduje wzrost kosztów utrzymania!!!! A dotacja jedna…Jeszcze było kino Amok…
      Ludzie co z Wami jest nie tak????? Nikt tu nie wspomina o ponad 60 letniej tradycji tego teatru!!!! Muzycznej tradycji!!!!! Zlikwidujmy wszystko co związane z kulturą w tym mieście…tak jak Gliwickie spotkania teatralne, festiwal filmowy i jeszcze kilka rzeczy, które też poszły się paść…na murawę!!! Zabetonujmy to miasto, postawmy jeszcze kilka „pomników” dla władzy!!!! Powycinajmy drzewa w cholerę!!! I wyjedzmy stąd…bo nie będzie jak żyć!!! A nasze kochane władze niech się sprywatyzują!!! Bo jak mniemam żyją za nasze pieniądze…całkiem dostatnio na ciepłych posadkach!!!

  • Rozpocznę od tego ,ze dyskusję uważam za wyjątkowo bezpłciową.Prowadzacy albo zupełnie do niej nie był przygotowany (sorrki Winetou) lub nie chciał z niezrozumiałych dla mnie względów zadawać pytania brutalne ,konkretne,obnażające.Więc pozwolę sobie ja zadać takowe do pani Witkowskiej.Czy nie był tolerowany ,ba chołubiony w gliwickim TM styl życia wg.czy się stoi czy się leży pensyjka się należy ? I pytanie drugie.Co stało na przeszkodzie, tumiwisizm czy lenistwo aby pomysł dwóch dodatkowych rzędów wprowadzić w czyn.Na ogólnie znanych zasadach.Krzesełka w dwóch pierwszych rzędach kupują sponsorzy ,kochający teatr,chłopców z baletu ,czy „biznesmeni szpanerzy w białych skarpetkach” Cena np.5 tyś za rok gwarantuje im (ważne dla ćwoków)immienną tabliczkę zapewnienie tego krzesełka na premierach oraz dowolnych wcześniej zgłoszonych nasiadówkach.W widowiskach bez udziału sponsora na widowni można je ,miejsca sprzedawać.Dwa pierwsze rzędy bez trudu nawet w dniu spektaklu.No co stanęło na przeszkodzie droga pani co ? Strach przed posadzeniem Frankiewicza,Błażusiaka,Tomali Losickiej w rzędzie trzecim ? Jeśli tak to spadajcie do trzeciego rzędy polskiej kultury.Miasto już tam jest.I tyłek usadziło mocno.

    • Pytanie nr 1. Nie toleruję „tumiwisizmu” i lenistwa w pracy. Za innych nie będę się w tym przypadku wypowiadać.
      Pytanie nr 2. Poprzednio: zabrakło na to pieniędzy. Potem rzeczywiście pojawił się pomysł foteli wykupionych przez sponsorów. W ostatnim czasie nie było przeszkód, żeby wstawić dodatkowe rzędy. Potrzebna była decyzja dyrektora Krawczyka. Wiedział o sprawie, miał całą dokumentację, odniosłam wrażenie, że podobał się mu ten pomysł. Być może chciał to połączyć z przyszłym remontem sceny, co byłoby dość logiczne.

      • Przyszły remont sceny ? Czyli po gospodarsku „remont po remoncie” I nie waże ,że ostatni sceny nie dotyczył.

      • Ad 1.Z dobrze „przyłożonego ucha” wiem ,że tumiwisizm i minimalizm pani tolerowała.Ad 2 Pieniędzy nie było na dodatkowe miejsca.I jestem usprawiedliwiona.Droga pani to nie tak.Było o pieniądze się postarać.Gdzie ? ano u sponsorów.Dwa rzędy krzeseł a sprawa egzystencji ;śmiechu warte.Raczej pogardy .

        • Nie wiem gdzie Pan/i przykłada swoje ucho, ale z pewnością nie tam, gdzie słychać słowa prawdy. Nie. Nie uchylam się od odpowiedzialności za swoje czyny. Jeśli coś zrobiłam źle, to się do tego głośno przyznaję. I proszę zauważyć, że jestem jedyna. Nie chowam głowy w piasek, mimo że miałam szefów, których zdanie zawsze było ważniejsze od mojego. Gdzie oni teraz są? To dobre pytanie. Na pewno nie przy pracownikach.
          Tracimy jednak z oczu sprawę najważniejszą: szacunek dla ludzi i ich godność. Proszę mnie potępić, skoro wg. Pana/Pani oceny zasłużyłam na to. Stanęłam po stronie ludzi, którym dzieje się krzywda, chociaż kiedy działa się mnie, nikt nawet nie pisnął. Proszę się zastanowić, jakiego woli Pan/i szefa… takiego, który w chwili gdy Pana/Panią zwolnią zadba tylko i wyłącznie o własny komfort (żeby nie nazwać tego brzydziej) czy staje za Panem/Panią murem i broni Pana/Panią mimo, że sam naraża się na liczne ataki ze strony osób, które pojęcia nie mają co się działo „w środku”, a słuchają wyłącznie plotek i pomówień.
          (Ps. Powyższe nie oznacza dalszej „kariery” w GTM)

          • Niestety, przyszła pora, abym wyraził swoją opinię na temat spraw, o których wspomniała Pani wyżej. Zacznę od tego, że interesowałaby mnie Pani postawa, gdyby nie otrzymała Pani wypowiedzenia, a nadal była w ścisłym kierownictwie GTM. Ale to zostawmy, bo to tylko dywagacje. Zareaguję jednak na pewną absurdalną wizję, która pojawia się w debacie publicznej w ostatnich dniach. Chodzi mi o „murem stojącego za pracownikami dyrektora”. Jak Pani to widzi? Dyrektor wręcza parędziesiąt wypowiedzeń i idzie pikietować przeciwko zwolnieniom? W tej tragicznej sytuacji doprawdy nie potrzeba nam iście mrożkowego absurdu.
            A ja o czymś innym teraz… Niestety, cała akcja, łącznie z pikietą, miała całkowicie zły wektor działania. I już tłumaczę dlaczego. Rzeczywistym celem, najmocniej artykułowanym, powinno być zapewnienie godziwych warunków ludziom, którzy zostali zwolnieni, artystom przede wszystkim. To umknęło, zastąpione owszem, bardzo medialnym ale mało praktycznym bronieniem wartości, dziedzictwa, sztuki… Tak, one muszą być bronione, ale tu zaledwie nieśmiało wspominało się o pracownikach. Z wielkim podziwem a nawet dumą słuchałem Panów Marcelego Pałczyńskiego i Jana Marii Dygi, ale już z pewnym niesmakiem odczytywania listów od panów Da Silvy, czy Niesiołowskiego, którzy ewidentnie stracili możliwość dodatkowych dochodów w GTM. Dla mnie to nie to samo, co miejsce pracy tancerki czy skrzypaczki. I nie odbieram im tu w żadnym razie także czystych i wzniosłych intencji – po prostu odczułem dysonans. Wszystko się zrelatywizowało, zamąciło. Źle się stało. A ja mam konkretną propozycję dla władz miasta i dyrekcji Teatru. I chciałbym, aby pochylono się nad nią wraz z Radą Miasta, zapominając o tym, że występuję z pozycji skrajnie przeciwnych obecnej władzy. Gdy chodzi o ludzi należy o tym zapomnieć. Wciąż jeszcze jest czas zmienić narrację. I odnoszę wrażenie, że nie powinien tego zrobić Krawczyk. On już swoje decyzje podjął. Styl może nie był najszczęśliwszy, ale te decyzje są merytoryczne. Czy to się komuś podoba, czy nie. I teraz czas myśleć o artystach. Naprawdę o nich. To trochę spóźnione, ale jest jeszcze czas.

          • Panie Dariuszu dywagacje. Rok temu stałam za pracownikami murem, dokładnie tak jak dziś. Może Pan popytać w orkiestrze i nie tylko. Nie było to wtedy dość medialne, żeby się Pan zainteresował tym faktem :) ;) Ot zwykła, szara codzienność.

  • „Artyści GTM zostali pozbawieni środków do życia, są w sytuacji bez wyjścia”

    Jak to powiedział syndyk upadającej firmy w której pracował mój ojciec – „Może się Pan przecież przekwalifikować!”

    • No właśnie .Rodzi się pytanie.Czy ambitny,dobry muzyk musi dozgonnie siedzieć i grać w operetkowym kanale i wypatrywać jak kania dżdżu dotowanej pensyjki ?

      • Niestety tak, w zawodach muzycznych panuje obecnie tzw. strukturalne bezrobocie: dużo (i dobrych) absolwentów szkół, mało etatów

        • Więc pora zmienić zawód.Uczyć w szkole ,Grać na weselach ,w kościołach lub zostać monterem u Opla w koncercie na dwie taśmy.Gdzie zostało powiedziane ,że kanałowymi muzykami musicie być do śmierci.

          • To jest odpowiedź osoby która nie chodzi do teatru – takiego czy jakiegokolwiek innego i ma ten dział funkcjonowania spolecznego w glębokim poważaniu – więc jak tu prowadzić dyskusje

        • Winno się udać na nauki do sąsiedniego budynku.Do samochodówki.Mechaników brak

          • @Anonim – a to co ma za przeproszeniem znaczyć? Czy fakt uczęszczania do samochodówki jest w Twoim mniemaniu synonimem prostaka, który teatru używa do orientacji – w którym momencie skręcić do biedronki?
            Wypraszam sobie Panie/Pani jedynie słusznie wykształcony(a).
            Przypominam, iż obecny budynek sądu jakieś 15 lat temu był siedzibą Zespołu Szkół Samochodowych, w skład którego wchodziło min. Technikum kończące się maturą jak i dyplomem zawodowym mechanika – czyli coś więcej niż liceum ogólnokształcące. Ty pewnie przeskoczyłes(aś) etap edukacji w szkole średniej jako stworzony(a) do wyższych celów?
            Poziom argumentacji bynajmniej nie przystoi…

  • Mam pytanie do pani Jolanty Niderla-Witkowskiej, którego niestety nikt nie zadał podczas rozmowy: w jaki sposób i z jakimi efektami doradzała i pomagała teatrowi Loża Patronacka GTM?
    Przypomnę, że w 2013 powołano taki organ w atmosferze wielkiego sukcesu i w loży zasiadły znane osobistości życia publicznego związane z polityką, biznesem, nauką i edukacją:
    Eugeniusz Budniok, Jerzy Buzek, Andrzej Karbownik, Jan Kaźmierczak, Jerzy Łoik, Jerzy Nachel, Zenon Nowak, Wiktor Pawlik, Wojciech Pszoniak, Władysław Szymański, Piotr Wojaczek.
    Czy Loża nadal działa, czy została po cichu rozwiązana? Czym zajmowało i zajmuje się to gremium?

    • Odpowiem według stanu swojej wiedzy, choć jako osoba zajmująca się głównie sprawami administracyjnymi, organizacyjnymi itp., nie miałam z nią do czynienia. Nie wiem też czy dalej istnieje. Pamiętam, że powołana została nie jako organ doradczy, ale bardziej jako rodzaj komitetu honorowego, który będzie wspierał działania GTM i lobbował na jego rzecz, np. w zakresie pozyskiwania funduszy na rewitalizację Ruin Teatru Victoria. Wg. mojej oceny było to raczej posunięcie wizerunkowe, a nie takie, które miało rzeczywisty wpływ na funkcjonowanie teatru.

        • Z gratyfikacji były tylko dyplomy do powieszenia na ścianie.

        • Co za pytanie! Przecież zawsze wchodzą na „krzywy ryj” z osobami towarzyszącymi, siedzą w pierwszych rzędach i splendor na nich spłynął z racji zasiadania w Loży, a to nie jest byle co, to jest prawie jak Loża Masońska, chociaż jak sądzę nigdy się razem nie spotkali w celu pogawędki o działalności GTM. Jeden z wielu bezwartościowych dyplomów w gabinecie wystarczył za każde pieniądze, bo te doją znacznie większe gdzie indziej. Trzeba żeby ktoś zrobił akcję wysyłania im listów dziękczynnych za bezinteresowne zainteresowanie, czas i trud poświęcony Teatrowi. Efekty ich honorowego patronatu są dziś znane w całym kraju. To chyba wymaga reakcji wdzięcznych gliwiczan?

      • Dziękuję pani i panu. Trzeba przyznać, że autor felietonu już w maju 2013 doskonale przewidział do czego będzie się nadawać ta cała Loża. A dzisiaj w kontekście awantury o teatr jest idealnym przykładem jak w Gliwicach działaniami wizerunkowymi maskuje się kłopoty i biedę. A jednak dziwi mnie, że załoga GTM nie zwróciła się do członków Loży o mediację i pomoc. Choćby po to, żeby pokazać czym naprawdę jest. Dla myślących mieszkańców powinno być oczywiste, że ktoś wkłada bardzo dużo wysiłku w „malowanie rdzy” i obawiam się, że GTM nie jest jedyną miejską instytucją przeżartą rdzą.

    • … brawo, ręce same do oklasków się składają. Pytanie o „Lożę” wyśmienite … Dodałbym jeszcze pytanie o „Zasłużonych czy Honorowych Gliwiczan”, czy jak im tam. Czy którakolwiek z tych „postaci”, choć w najmniejszym stopniu zainteresowała się „obecną sytuacją GTM”, o „kulturze Gliwickiej” nie mówiąc. Czy którakolwiek z tych „matron” zadzwoniła np. do Krawczyka i spytała: „słuchaj co tam u Was słychać”, lub „jak tam u was leci” – czyli po prostu, tak po ludzku … czy zaproponowała : „słuchaj, a może byśmy się spotkali – pogadamy sobie, co tam u was, flaszeczkę jaką przewrócimy przy okazji itp, itd …” Ot, takie głupie pytania przychodzą mi do głowy … a może nie głupie … Tylko … tylko, że ja od dawna znam na nie odpowiedź …

  • Pani Jolancie N-W
    Pani Jolanto, pytany byłem o wysokość dotacji. Podmiotowej w domyśle. Zarówno dla Gliwic jak i dla Chorzowa podałem całkowitą kwotę bez zanudzania Czytelników jak jest ona dzielona. Być może nie zna Pani rozmiaru prac modernizacyjnych jakie są wykonywane w Chorzowie. Ja znam. Wydaje mi się, że wydatki majątkowe z całą pewnością są tam większe. Gliwice zresztą jeśli chodzi o wydatki majątkowe w kulturze zajmują fatalne, by nie powiedzieć haniebne miejsce. Dokładnie piszę o tym w materiale, który zapewne dziś, zgodnie z zapowiedzią opublikuję. A tu podaję link do materiału, do którego będzie to uzupełnieniem.
    http://info-poster.eu/budzet-morderczy-dla-kultury-pytania-do-komisji-edukacji-kultury-i-sportu/

  • Tańczyć, śpiewać i pić to by wszyscy chcieli , ale robić to już nie ma komu .

    • Nie tylko on .Znany mi z TV Imperum Wawrzyczek powinien zlikwidować denerwujące widza przeciągłe eeeeeeeeeeeeeee rozpoczynające każde zdanie

    • „Wszystko w tym temacie” jest to,że nie odróżniasz wyborów samorządowych od parlamentarnych!A to jest podstawowa wiedza obywatelska.Ale przeważnie tak jest,że pod”latarnią jest najciemniej”.

  • Wiecie ile jest pracy dla muzyków w klubach polonijnych Chicago ? Ale lepiej być „dumnym” tatusiem zarabiajacycm 1300 w TM. Takiemu „dumnemu” to bym smyczek na suchej d**** złamała.

    • alez oczywiście wszyscy gramy disco-srolo-lolo i taką kultura karmy swoje dzieci – faktycznie społeczeństwo daleko dojdzie

      • Oglądając podskakujących facetów w rajtuzach i ryczące 60-tki dalej zajedziemy to fakt

      • Nie szanowny muzykancie.Można również jak małżeństwo Fedorowscy oraz Jurij Wadowoz.Ambitnie,ślicznie,klasycznie .I co ważne bez góralskich akcentów.

  • Szanowni Państwo ! Orkiestra zniknie,bo zniknąć ma.A że termin,a że forma znikania się nie podoba to nie istotne.Ważne ,że to forma do której gliwiczan decydenci sukcesywnie przyzwyczajają.Bawi mnie dyskusja dyskusja ,projekty „zamrażania „orkiestry na dwa lata .Czy coś w tym mieście,ba w tym kraju poddanego hibernacji ponownie odmrożono ? Nie nigdy i nigdzie.Pomysł pani Jolanty o dwóch rzędach nazwę „ciepło coraz cieplej”Szanowna Pani ! Proszę zapamiętać słowa tu piszącego.Nie dwa rzędy „uratują teatr” a będzie ich sześć.Bo takie są plany.W czasie remontu sceny miejsce pracy muzyków zwane popularnie kanałem zostanie zlikwidowane .W ten sposób w powiększoną widownię dostawionych zostanie razem sześć dodatkowych rzędów .A muzycy ? Tych dawno już nie będzie.Zastąpią ich”od święta” pracujący na umowę o dzieło muzycy sesyjni” nagrywający odtwarzaną w czasie spektakli (głównie bajek)muzykę z play becku.Idzie nowe ? Czy lepsze ? Tego nie wiem.Wiem ,że idzie nieuchronnie.Miłej niedzieli.

    • A muzycy sesyjni to jakiś gorszy sort? Etat podnosi umiejętności? Dodaje kunsztu i biegłości? Wzmaga talent?
      Starczyło pogrzebać trochę w tym kompoście i już wiadomo „po cyfrach”, że rozbuchany etatyzm zarzynał GTM.
      Tancbuda fikaczy w rajtuzach udająca filharmonię narodową musiała kiedyś zderzyć się z realiami.

      • Są jak piłkarze najemni.Czyli w mojej ocenie to gorszy sort.Nijak z wyjątkiem kasy nie związani z miejscem grania lub kopania.

    • Będzie remont? A to coś zmieni? Czy po remoncie Bajki jest większa frekwencja?

  • Pani Jolancie N-W
    Dlaczego wypiera Pani rzeczywistość? Medialnie – i to prawie na zasadach wyłączności – zajmuję się sytuacją GTM od 2010 roku. Gazeta Gliwicka, w której pracowałem jako pierwsza (i chyba jedyna) podjęła temat śmieciowych umów, braków kadrowych, zatrudniania muzyków spoza GTM i wielu innych kwestii. Skończyło się wycięciem niepokornych w GTM i obrazą UM na Gazetę Gliwicką. I to było medialne, ale z różnych przyczyn media wolały niczego nie widzieć. Zespół GTM również milczał. Ja kontynuowałem zajmowanie się problemami GTM w Info-Posterze. Proszę zatem nie oświadczać publicznie: „Nie było to wtedy dość medialne, żeby się Pan zainteresował tym faktem”, bo oznacza to tylko, że kompletnie nie zna Pani sytuacji medialnej wokół GTM :)
    A co do Pani „stania murem” – Pani Jolanto, nie stoi się murem w teatralnych korytarzach. Wyraża się sprzeciw, komunikuje! Mam się pytać orkiestry? To zabawne! Ja powinienem z Pani otwarcie wyrażanych stanowisk wiedzieć: „oto jest ta, w której mamy sojusznika, zdecydowana w poglądach” itp. Wszystko inne nazywam „szeptaną opozycją”. Powtarzanie artystom, że jest się z nimi, że się stoi murem, to właśnie takie „przyszepty gliwickie” – autorski sposób tego miasta na sprzeciw. Proszę o dokumenty, kopie pism, jasne wyrażenie Pani sprzeciwu lub obrony – wtedy uwierzę. Reszta, to dla mnie – proszę wybaczyć – gra pozorów. Po wypowiedzeniu umowy o pracę bardzo łatwo się zradykalizować, to oczywiste. Proszę mnie zrozumieć, bo zdania nie zmieniam, dla mnie milczenie, kiedy ma się wiedzę, nie jest wystarczającym alibi nawet, a właściwie zwłaszcza wtedy, gdy jest się w środku zła. Powtarzam – nigdy i nigdzie nie zetknąłem się z Pani jasno wyrażonym sprzeciwem w związku z tym, co dzieje się w GTM. Obserwuję go dopiero teraz – zdecydowanie za późno. Oczywiście to moja prywatna opinia.

  • I znów Pani Jolancie N-W (za krótkie drzewka komentarzy)
    Nie wiem dlaczego Pani celowo wikła sprawy. Doskonale wiem jak przeczytać bilans roczny, czy rachunek zysków i strat. Sprostowałem jedynie Pani błędne informacje i powtórzę to raz jeszcze:
    1. Konieczność dopłacania 10 000 zł do spektaklu nie dotyczy wcale jednego przedstawienia
    2. Koszty utrzymania infrastruktury wcale nie są lwią częścią kosztów, bo są nią płace dla pracowników, przekraczające znacznie 50% całego budżetu.
    Jeśli nasza dyskusja ma być rzeczowa, proszę również przed odpowiedzią przeczytać z uwagą wypowiedź, na którą Pani odpowiada. Przekonuje mnie Pani bowiem „Nie przeanalizował Pan też pełnych danych, bo repertuar to nie tylko operetki”. To ja może zacytuję siebie samego z komentowanej przez Panią wypowiedzi: „Dane dla musicali ściągnę, chociaż też nie było różowo, skoro „Dźwięki muzyki” grane były od premiery do zdjęcia z repertuaru zaledwie 34 razy.”
    Muszę też krytycznie odnieść się do Pani sugestii o odwróceniu priorytetów. Niestety, w GTM zawsze sprawy finansowe stały nad artystycznymi – to stąd „oszczędnościowe” „Wakacje Don Żuana”, to stąd wiele innych na szybko kleconych „premier”, to stąd wreszcie wszystkie niezrozumiałe „artystyczne” kompromisy. A ja powiem tak: dopiero uzdrowienie finansów GTM jest w stanie dać wymierne artystyczne rezultaty, w dodatku za rozsądną a nie kosmiczną cenę. Tragizm polega na tym, że w obecnej sytuacji właśnie artyści muszą pierwsi zapłacić cały rachunek. I do tego, aby to oni właśnie ponieśli cały ciężar zmian – abstrahując od tego czy dobrych czy nie – nie można dopuścić.

  • Jak się tak dobrze przyjrzeć , to „Wakacje Don Żuana” wcale nie były takie oszczędnościowe :) ;) I zapewniam. Nie było artystycznych kompromisów. To była taka artystyczna wizja :) Tu faktycznie… cierpiałam w milczeniu ;) Przynajmniej tym medialnym, bo autor tego… dzieła usłyszał, co o tym myślę.