Co z deptakiem na ul. Zwycięstwa? Dwukadencyjność w samorządzie. POD PRASĄ (8)

Hałas, banki i spaliny. A może kawiarnie, deptak i spacerowicze? Stworzenie z ulicy Zwycięstwa przestrzeni przyjaznej dla mieszkańców to od lat obietnice władz miasta. Niestety niespełnione.

– Myślę, że warto podpowiedzieć panu prezydentowi, że teraz jest bardzo dobry moment, żeby uczynić tę obietnicę faktem – zauważa Małgorzata Lichecka.
W kolejnym odcinku POD PRASĄ, rozmówcy dyskutowali m.in. o potrzebie wyprowadzenia ruchu samochodowego z ulicy Zwycięstwa i stworzeniu w tym miejscu deptaka. Przypomnieli również, że obietnice takich działań pojawiają się od lat w programie wyborczym Zygmunta Frankiewicza, przy okazji kolejnych wyborów.

Drugim tematem było zapowiadane przez rząd wprowadzenie dwukadencyjności w samorządzie. Krytykowane przez samorządowców ograniczenie ma wg rozmówców POD PRASĄ znacznie więcej zalet.
– Uważam, że lepiej działoby się w Gliwicach, gdyby została wprowadzona dwukadencyjność – mówi Łukasz Zych. – Nie jest to zarzut wobec Zygmunta Frankiewicza. Często jest tak, że prezydent to jedno, a jego otoczenie to drugie. Jeżeli prezydenci rządzą bardzo długo, to może zdarzyć się tak, że aparat urzędniczy staje się coraz bardziej ociężały, coraz mniej wrażliwy na otoczenie społeczne.
– Pamiętajmy, że taka kadencyjnośc nie dotyczy tylko samego prezydenta, ale również osób wokół niego – dodaje Michał Szewczyk.
– Dla długowiecznych prezydentów, wójtów, burmistrzów, elektoratem jest niezaangażowane społeczeństwo. Jeśli ktoś rządzi wiele lat, to osoby, które są niezaangażowane znają tylko jedno nazwisko – zauważa Petros Tovmasyjan.

Screenshot_6


W programie udział wzięli: Małgorzata Lichecka (Nowiny Gliwickie), Michał Szewczyk (Gazeta Miejska/24gliwice.pl), Petros Tovmasyan (OSOM Gliwice), Łukasz Zych (Radio eM). Realizacja/produkcja: Marcin Fabrykowski, Łukasz Gawin, Krzysztof Kuroń.

POD PRASĄ to program, w którym gliwiccy dziennikarze, komentatorzy i goście specjalni dyskutują o bieżących wydarzeniach w Gliwicach. POD PRASĄ jest wspólnym projektem Nowin Gliwickich i Gazety Miejskiej/portalu 24GLIWICE.pl, z założenia otwartym na inne, niezależne media w Gliwicach, zarówno te tradycyjne, jak też społecznościowe.
Program dostępny jest na m.in. kanałach YouTube i profilach Facebook wybranych gliwickich mediów. POD PRASĄ emitowane jest również od poniedziałku do piątku o godzinie 19.00 na platformie UPC (kanał 393).

komentarze 43

  • kolejna rozmowa o niczym. Franek tak sie przejął tym że mu wytkneliście to że chciał tam zrobić deptak od niemal 3 kadencji że teraz to już na pewno go zrobi. Marek „Wojtek” spalił sie ze wstydu że nic sie z tego nie sprawdziło

    • No tak. Normalnie to program telewizyjny kończy się uchwałą zobowiązującą prezydenta do realizacji postulatów zgłoszonych przez dziennikarzy. A tu nic. Kibic rozczarowany bo była tylko dyskusja.

      • była dyskusja i swietnei że była… Ale gdzie jakieś wnioski z tego wzystkiego. Gdzie „wzięcie za mordę” kogoś z decydentów. Gdzie Marek „Wojtek” który tłumaczy się z tego syfu w Gliwicach. Z DTS która ogranicza poruszanie się po mieście dla przechodniów. Dworcowa, DTS koło parku. Dlaczego dziennikarze nie zjedzą ich na śniadanie za to że tak nieudolnie gospodarują Gliwicami ? Franek jest już nietykalny ?

        • Wojtek by wyjaśnił, że wszystko jest dobrze, miasto rozwija się w dobrym kierunku, mamy dobry rating, prezydenta wielokrotnie nagradzanego w kółkach wzajemnej adoracji, a Gliwice to kraina mlekiem i miodem płynąca. DTŚ jest wspaniałą drogą, którą uwielbiają wszyscy mieszkańcy, po której nie jeżdżą TIR-y, w mieście nie ma korków, komunikacja autobusowa jest na najwyższym poziomie, Gliwice są na znane na całym świecie, a w ogóle to prawie wszyscy mieszkańcy popierają Frankiewicza (poza garstką awanturników) i jest ok. Co by ci dały takie tłumaczenia?
          Oni mają gdzieś dziennikarzy, wielokrotnie to udowadniali. Oczywiście poza „dziennikarzami” z MSI.

        • to jest program publicystyczny a nie aparat do brania za mordę, poza tym jakie oni mają prawo brać kogokolwiek za mordę??? ja się z nimi nie zgadzam i nie chce wprowadzania ich jękliwych teorii w życie

  • Dwukadencyjność ? A dlaczego nie dziesięciokadencyjność ? KoreaKima made in Gliwice.Czyli gliwiccy sitwokorytnicy zwierają szyki w myśl zasady WSJO W ETOM CZTO NIE ATRYWATSJA AT KOLEKTIWA Sorry winno być koryta.

  • 8 lat to za mało na skuteczne przeprowadzenie zmian w mieście
    lub efektywne poprowadzenie dużych inwestycji.
    Dwukadencyjność tylko wtedy, jeśli długość kadencji zostanie wydłużona do 6-7 lat,
    lub nie zablokuje się możliwości ponownej reelekcji.

    Uważam Zygmunta Frankiewicza za bardzo dobrego prezydenta,
    nie mającego kompletnie świadomości znaczenia polityki informacyjnej.
    Public relations czyli po polsku: czyń dobrze i spraw, by wszyscy o tym wiedzieli.
    Porównanie ze stylem urzędowania pani Małgorzaty Mańki-Szulik jest miażdżące.
    PR miasta to nie jest wydawanie gazetki.

    Zgadzam się z tezą programu, że problemem każdego Długorządzącego,
    nie jest on sam, ale otaczający dwór.
    Czy w Gliwicach jest inaczej?

    Mamy dziś 4 czerwca ? w dyskusji pada jedno porażające zdanie pana Petrosa,
    gdy mówi o kimś – ?człowiek wydaje się, że ma od prezesa Kaczyńskiego papiery by zająć się samorządem?.
    Czyli nawet lokalny działacz społeczny, bo taką organizacją jest OSOM,
    przyjął już do swojej świadomości i sprzedaje to publicznie, że żyjemy w monarchii.

    • Nie tyle „przyjął do wiadomości”, co pobiegł na kongres (gospodarczy zresztą) i dopchał się do tego PISoida, któremu przy onucach dyndała metka namaszczonego przez Kaczyńskiego na rozbijacza samorządów. A dopchał się zapewne po to, żeby wręczyć kwiaty i pudło łakoci wraz z zapewnieniem o bezinteresownym uwielbieniu.

  • Radni dwukadencyjni ?Przecież to tylko kukły do do sterowanego podnoszenia ręki w czasie głosowan.Ale zawsze jako dwukadencyjny można dwa razy polecieć do Miami.Polecieć bez konsekwencji w pręta z fiskusem.Kupić tanio działkę a nawet szpital.I wszystko to razy dwa.

  • Temat kadencyjności ok. Natomiast pani Lichecka wyciągnęła jakiś przypudrowany temat „z hasioka”. W dyskusji o teatrze nie brała udziału bo się rozchorowała.

  • Dla mnie dwu-kadencyjność ma sens zarówno dla prezydentów jak też i radnych gdyż co niektórzy tak się przykleili do swoich stołków, że trzeba by ich rozpuszczalnikiem z nich odklejać. 8 lat to dość aby coś zrobić dla miasta i dać szanse innym.

  • Bawi mnie to powtarzanie mantry .
    Deptak, deptak, deptakiem , deptaku deptakowi….
    Wyłączycie to cholerne gliwickie Wall Street z ruchu samochodowego i co dalej ? W magiczny sposób z dnia na dzień same z siebie pojawią się tam kluby i inne przybytki wszetecznych usług kulinarnych ? A 4 „tramwaj” samodzilnie zmieni trasę ? A cały ruch , który zmierza przez tę ulicę na na nasz sławetny rynek bez palm i leżaków ( choć te akurat są ) rozpłynie się jakoś w niebycie w sposób magiczny i cudowny ?

  • Co do deptaka, to urzędnicy już jakiś czas temu wypowiedzieli się na ten temat. Zamknięcie ul. Zwycięstwa spowodowałoby problemy z dojazdem do niektórych części Śródmieścia, gdzie obowiązuje strefa płatnego parkowania. A nie po to płatne parkowanie zostało wprowadzone, żeby teraz kierowcy nie mogli wjechać i zapłacić.

  • Deptak: jakoś w innych krajach czy nawet miastach nie mają problemu z podzieleniem deptaka na kilka części, przeciętych ulicami z ruchem samochodowym. Także większość tych „innych części Śródmieścia”, to w większości ulice jednokierunkowe, bez większego znaczenia dla odciążenia głównych dróg. Za pieniądze wydane na pomniki próżności można było zbudować parkingi podziemne, chociażby po to by sąsiedzi Czesi z Ostrawy, masowo odwiedzający Palmiarnię mieli gdzie zostawić samochód. Być może na taką inwestycję przychylniej spojrzeliby mieszkańcy – za abonament mieliby namiastkę garażu.

    Dwukadencyjność: W zamierzeniu powinna zapobiegać tworzeniu się trwałych układów. Osiem lat to bardzo dużo czasu by się wykazać, a zawsze można wybrać kontynuatora dobrej polityki lub – gdy się nie sprawdzi – odwołać go wcześniej i wybrać poprzedniego. Problem dopasowywania siodła do pośladków znają wszyscy, którzy funkcjonują w strukturach hierarchicznych: uczelnie, spółdzielnie mieszkaniowe, inne organizacje. Ostatecznie każdy „prezes” z wyboru wypala się i nawet najlepszy zarządzający wraz z upływem lat coraz bardziej wrasta w stołek i dba o swoich oddanych.

    • co to jest za deptak przecięty ulicą???? wypuścisz tam dziecko na rowerku??? brednie

  • Przecież to główna ulica miasta. Tu musi śmierdzieć spaliną, muszą ryczeć silniki. By Gliwiczanom żyło się lepiej.

  • Tak naprawdę dużo pozytywnej energii wprowadziłoby duże ograniczenie ruchu na zwycięstwa np. poprzez zwężenie jezdni. Na początek. I drzewa. Do tego fajny projekt i będzie super. Ale raczej Gliwice i fajny projekt przestrzeni publicznej to oksymoron. Spodziewajmy się barierek, betonowych donic i innych wymysłów gliwickich geniuszy urbanistycznych!

    • myśle ze za długo już rządzi i nie ma już świeżości spojrzenia a że każdy nowy z nim przegrywa to efekt zasiedzenia i mentalności ludzi pt wiemy co mamy a nie wiadomo co przyjdzie

  • … cyt: „A może kawiarnie, deptak i spacerowicze? Stworzenie z ulicy Zwycięstwa przestrzeni przyjaznej dla mieszkańców …” – ble, ble, ble czyli „kupa śmichu”. Przypomnijmy – są tylko 4 ulice Śliwki, Zwycięstwa, Dworcowa i Częstochowska (Wrocławska), które mają rozładować ruch pojazdów na kierunku północ-południe wraz z potężnym dodatkiem pojazdów „wpływających” do miasta DTS-ką. W tym kontekście o wyłączeniu Zwycięstwa z ruchu kołowego nie mowy i mowy być nie może. Jeśli obecnie trasą DTS przepływa dziennie ok. 30 tys pojazdów a niedługo dojdzie do 40 tys (a może nawet więcej) z tego część „wpływa do miasta” a potem „wypływa”, to pytanie którędy. Jeśli w urzędniczych łbach rodzi się dziwoląg pod nazwą „Centrum Przesiadkowego” (czy jakoś tak) usytuowany w sąsiedztwie dworca to stanie się on dodatkowym węzłem, do którego ze wszystkich stron miasta (i nie tylko miasta) będą spływać i odpływać samochody (oczywiście również ul. Zwycięstwa). Nie ulega wątpliwości, że strumień pojazdów na tych 4 ulicach wzrośnie i to znacznie. O ul. Zwycięstwa, jako deptaku, należy raz na zawsze zapomnieć, przestać sobie tym d.py zawracać – bo już po obiedzie i to na długo. Kto tego nie rozumie, to szkoda na niego czasu. Pan Petros Tovmasyjan mnie zadziwia – sprawia wrażenie jakby w dzieciństwie wypadł z okna i nieźle w glebę przygrzmocił. „Siła prezydentów jest tak wielka, że niszczy „społeczeństwo obywatelskie”” – bełkocze Pan Petros jak głodny. Panie – po pierwsze to nie ma żadnego tam „społeczeństwa obywatelskiego” czy innego jakiego – jest społeczeństwo, mieszkańcy i tyle, po drugie – społeczeństwo (lub jego część, która idzie do wyborów) wybiera co chce, kogo chce i na jak długo chce i w swoich wyborach kieruje się tym czym chce i żadne tam Tovmasyjany i inne takie, nie są mu do niczego potrzebne. Z kadencyjnością, z kolei, Drogi Panie Petros, to jest tak, jak z minutą – minuta, minucie nie równa – inna ona gdy Pan przed drzwiami wychodka stoisz, a inna gdyś Pan już w środku … Sejm, rząd itp są już „w środku” – żadnej zmiany nie będzie …

    • Jeżeli rządzi PO to jest demokracja, jeżeli wybiorą do władzy PIS – to nie ma demokracji

  • Gleiwitzer49 napisał:
    Przypomnijmy ? są tylko 4 ulice Śliwki, Zwycięstwa, Dworcowa i Częstochowska (Wrocławska), które mają rozładować ruch pojazdów na kierunku północ-południe wraz z potężnym dodatkiem pojazdów ?wpływających? do miasta DTS-ką. W tym kontekście o wyłączeniu Zwycięstwa z ruchu kołowego nie mowy i mowy być nie może. Jeśli obecnie trasą DTS przepływa dziennie ok. 30 tys pojazdów a niedługo dojdzie do 40 tys (a może nawet więcej) z tego część ?wpływa do miasta? a potem ?wypływa?, to pytanie którędy.

    To odwrotnie niż jeden Jegomość prawił, co na nutę urzędową i z uniesieniem na strumyczkach ludowi objaśniał ruch uliczny i pożytki z drogi 902 płynące. DTŚ nie jest połączona ze Zwycięstwa, więc raczej nikt sobie drogi „do” i „od” 902 tędy nie wybierze, szczególnie że w godzinach szczytu trudno o ruchu kołowym na Zwycięstwa mówić. Przejść dla pieszych jest też dużo więcej niż na Dworcowej, więc o płynności ruchu w dzień można zapomnieć. Idąc dalej: brak miejsc do parkowania czyni ze Zwycięstwa ulicę tranzytową. Załatwiać tam raczej też nie ma czego poza kredytem bankowym. Ulica-widmo, którą można przebyć beznamiętnie niczym DK88, tyle że tu czasami piechotą zrobisz to szybciej.

    Stworzenie z ulicy Zwycięstwa przestrzeni przyjaznej dla mieszkańców ?? ? ble, ble, ble czyli ?kupa śmichu?

    A dlaczego „kupa śmichu”. Fakt, nie znam nikogo, kto chciałby posiedzieć przy kawie i oddychać spalinami w ulicznym hałasie. To „ubankowienie” Zwycięstwa to nie tylko wynik wysokich czynszów, ale brak klientów spowodowany z jednej strony cenami, które są też pochodną czynszu, z drugiej zaś – moim zdaniem – totalnym brakiem atmosfery. Ulica typu „przejdź jak najszybciej i wstrzymaj oddech”. Ot, weźmy galerie handlowe – w każdej te same sklepy, bliźniaczy asortyment i ludzie spacerujący się po korytarzach. Dlaczego ludzie lubią galerie handlowe? Bo jest tam czysto, kolorowo, czasem ładnie pachnie, da się znaleźć miejsce by chwilę „przyklapnąć”. Zwycięstwa jest zaprzeczeniem tego wszystkiego, nie mówiąc już o tym że stawianie w tym miejscu ławek byłoby kuriozalne. Tak galeria jak i Zwycięstwa mają swojego właściciela/nadzorcę/opiekuna i to od niego zależy jak dane miejsce będzie wyglądać.

    • … tak własnie, dokładnie tak. Tu nieodparta myśl się nasuwa, a z dokładnym określeniem natężenia ruchu w strefie DTS-ki i ulicach sąsiednich związana, a jednocześnie kłam różnym wszystkowiedzącym zadająca. DRON się to cudo nazywa, z osprzętem do obserwacji ruchu miejskiego wyposażonym. Umieszcza się to na wysokości (określa się ją wcześniej w zależności od analizowanego obszaru) ok. 2 – 2,5 km na 24 godziny i rejestruje przepływy pojazdów w strumieniach ruchu. Policzyć można dosłownie każde auto i określić skąd i dokąd się przemieszcza. Usługa kosztuje kilkadziesiąt tysięcy złotych, co dla miasta nie jest kwotą zawrotną. Jest kilka takich firm w kraju profesjonalnie tym się parających. Proste ? – proste. Proste, ale nie dla Gliwic – okazałoby się bowiem, ze dyrdymały posuwane przez urzędasów, to po prostu dyrdymały. Takiej analizy Urząd boi się jak ognia i na pewno jej nie zleci, jak i wielu innych również. A ul. Zwycięstwa ? – to trup, trup architektoniczny i urbanistyczny i długo jeszcze takim pozostanie. Do tego dochodzi jeszcze brak nawet krzty tradycji i potrzeby wśród Gliwiczan, by chcieć z niej korzystać „trochę inaczej” niż obecnie. Głos natomiast różnych sfrustrowanych panienek i pań dojrzałych, którym się marzą różne kawiarenki, ogródki, parasole i takie tam różne „sraty dupaty”, na szczęście jest głosem „na puszczy” …

  • Katowice z naszej palmiarni wypożyczyły prześliczne palmy – deptak takie palmy ławki i zakaz tych ohydnych reklam i mamy europejskie miasto -wartoooo!!!

  • Gliwiczanie z Gliwic uciekli. Skad sie wzial elektorat Frankiewicza? Pasierbiewicz przypomniaL
    „Jak starsi pamiętają, a młodsi niestety już nie, gdyż nie mieli się skąd o tym dowiedzieć, w latach powojennych (lata 40/50) komuniści dokonali bardzo sprytnej socjologicznej sztuczki. Z zacofanej i zabiedzonej prowincji, piszę prowincji, a nie ze wsi, by dumnych polskich chłopów nie urazić, przerzucono wtedy do miast rzesze prostych i nie wykształconych ludzi. Brano głównie tych ?nijakich? i bez charakteru, bo chłopi ziemi nie chcieli opuścić.
    W miastach, zazwyczaj w pobliżu zakładów przemysłowych, pobudowano dla nich nowe dzielnice, a w nich bloki z wielkiej płyty, które im się zdały pałacami. Potem im umożliwiono zrobienie zaocznej matury, co oni uznali za awans społeczny. Ci właśnie ludzie, z grubsza okrzesani w hotelach robotniczych i temu podobnych ośrodkach krzewienia kultury masowej, przepoczwarzyli się z czasem w coś w rodzaju ?przyzakładowych wierchuszek?. Słowem ni pies, ni wydra, albo, jak kto woli zdegenerowany twór bez rodowodu. Jednocześnie komunistyczna propaganda przypominała im bezustannie, że swój awans zawdzięczają dbającej o ich interesy władzy ludowej, co się w ich świadomości zakodowało na trwałe w formie ślepej wdzięczności dla komuny. To ci właśnie ludzie stanowili służący wiernie stalinowskiemu reżimowi pierwszy rzut zasilający szeregi PZPR, milicji i urzędu bezpieczeństwa.”

    • Retoryka prześmiardła pisowską pogardą wobec Polaków, którzy być może opierają się przed zostaniem Wolakami.
      Ktoś ich porwał ze wsi, ktoś ich upodlił zatrudnieniem w fabryce, poniżył maturą i mieszkaniem z wielkiej płyty?
      Jako „twór zdegenerowany bez rodowodu” tak byli ślepi z wdzięczności, że się solidarnie zebrali w dziesięciomilionowy ruch i pogonili swoich porywaczy, oprawców i poniżaczy.
      Elitarny Pasierbiewicz żenująco często mówi o sobie per „naukowiec”. Dodatek „z głębokiego peerelu” nigdy mu się przez gardło nie przeciska.

    • … Paniuśku Kochana, no po co to, no po co ? … Pasierbiewicz „dziadek leśny” jest, to mu wolno, „niezależny” jest jak najbardziej, bo na „boczny tor” od dawna odstawiony, to tym bardziej mu wolno … Rzecz „naukowo” wyjaśnia, bo już mu się wszystko pomieszało od tego „naukowego myślenia”, dokładnie wszystko … W pewnym wieku, Proszę Pani, (ja to z racji tegoż, mogę pisać, Pani pewnie nie) „rzeczy” postrzega się trochę „inaczej”, niejako „ostrzej”, co nie oznacza, że mądrzej i … i Pan Pasierbiewicz jest tego przykładem – nie tylko on zresztą. Zaletą jednakowoż jego i ich „naukowej” pisaniny jest to, że … że nikt tego nie czyta … bo i po co …

    • jakim trzeba być osłem, żeby takie bzdety wypisywać. ksenofob i nacjonalista, polaczek.

    • Gliwice tylko dla gliwiczan, wszystkich urodzonych w tym mieście ale rodziców posiadających spoza Gliwic i tych nieurodzonych tutaj spędzić do tunelu i puszkę gazu wrzucić, Gliwice dla gliwiczan, polska dla polaków. czy tak pani historyczko??? co do rodowodów, to rasy rodowodowe przeważnie pełne są genetycznych błędów i defektów.

  • Jestem na tyle stary, że pamiętam zamkniętą Zwycięstwa dla ruchu kołowego w latach 70-tych i co się wtedy wyprawiało. Miasto się zakorkowało. Autobusotramwaj A4 musiałby zniknąć i dojazd do centrum środkami komunikacji masowej byłby utrudniony, albo dalej smrodziłby między stolikami ogródków.

  • @Gleiwitzer49
    DRON się to cudo nazywa, z osprzętem do obserwacji ruchu miejskiego wyposażonym. Umieszcza się to na wysokości (określa się ją wcześniej w zależności od analizowanego obszaru) ok. 2 ? 2,5 km na 24 godziny i rejestruje przepływy pojazdów w strumieniach ruchu. Policzyć można dosłownie każde auto i określić skąd i dokąd się przemieszcza

    Proponuję prostsze rozwiązanie: ściągnąć dane z gliwickiego Centrum Sterowania Ruchem. To —> https://youtu.be/w6gs10P2e1k jest praca dyplomowa studenta. Myślę, że system za grubą kasę potrafi przynajmniej tyle samo ;-).

    @Miś
    Jestem na tyle stary, że pamiętam zamkniętą Zwycięstwa dla ruchu kołowego w latach 70-tych i co się wtedy wyprawiało. Miasto się zakorkowało. Autobusotramwaj A4 musiałby zniknąć i dojazd do centrum środkami komunikacji masowej byłby utrudniony, albo dalej smrodziłby między stolikami ogródków.

    Tyle że dzisiaj jest już czterdzieściparę lat później i było wystarczająco dużo czasu by rozwiązać problemy komunikacyjne miasta. To że tego nie zrobiono, nie oznacza że tego nie da się zrobić, nie znaczy że należy w imię „niedasię” utrzymywać brud i smród i w końcu też nie znaczy że ktoś w końcu tego problemu nie rozwiąże.

    • rozwiązać komunikacyjne problemy miasta, czyli wyburzyć całą starówkę i zwycięstwa bo tu innego wyjścia nie ma

      • Wyburzyć wszystko w centrum i zbudować drogową trasę średnicową nr 2 – taką z północy na południe.

    • … niestety to nie to samo. Metod zliczań w strumieniu jest wiele i od dawna są znane. Trochę danych (może i dużo) ma rzeczywiście centrum Sterowania Ruchem. Są to niestety dane rozproszone dla poszczególnych strumieni. Do nałożenia tego na wspólna mapę i skorelowania w jednostce czasu potrzebne są programy i to dość złożone, a do tego odpowiednio skomponowana sieć monitoringu. Gliwice nie mają ani takiej sieci, ani takiego programu – stąd brak jest „miejskiej mapy ruchu i jego natężenia”. Zatem „dron” jest w tym wypadku o wiele tańszy. Gdyby Centrum miało „własnego drona” i program do niego, to aktualizacja map mogłaby być częsta i niejako bieżąca. Umożliwiłoby to (oczywiście w ograniczonym zakresie) w pewnym sensie i sterowanie ruchem w oparciu postrzegane dane – ale to „piosenka przyszłości”. Warto dodać, że w oparciu o taką mapę natychmiast powstaje mapa zanieczyszczeń komunikacyjnych, mapa hałasu komunikacyjnego , mapa zagrożeń i kolizji itp, itp. Warto dodać, że takie mapy nie są „mile widziane” przez UM, bo one są prawdziwe w odróżnieniu od „obserwacji urzędniczej” i „urzędniczych opinii” …

  • deptak ze zwycięstwa byłby fajny ale problemem nie tylko jest ruch na samej zwycięstwa ale co wtedy z wyszyńskiego, trzeba by to puścić wiaduktem albo tunelem. nie dziwię się, że się do tego nie palą bo to nie jest prosty projekt a wizja tętniącej życiem knajpa na knajpie to w lato owszem a w zimie się będą wszystkie zamykać i bankrutować, jaki tu sens.

  • dwu kadencyjność – piękne założenie w demokracji, której w naszym kraju nie umiemy udźwignąć, Polacy nie korzystają z demokracji i nie potrafią jej pielęgnować. owa dwu kadencyjność w efekcie przyniesie tylko to, że wszystko będzie wiecznie rozbabrane bo jeden nie zdążył a drugi ma już swoje pomysły i te zaczęte ma głęboko w d, co dwie kadencje nowy dwór i nowy prezio będzie zaczynał od nachapania się a potem na szarym końcu będzie to co powinno być. dwu kadencyjność sprawi, że prezydentami będą coraz większe … bo jak przypomnę sobie kandydatów z dwóch ostatnich wyborów to rzygać się chce i na nikogo bym tam nie zagłosował nigdy przenigdy. państwo dziennikarstwo miało jakieś dziwne teorie, że nie znamy kandydatów i dlatego w kółko głosujemy na franka – BZDURA – za każdym razem sprawdzam dokładnie wszystkich kandydatów i po prostu jeszcze nikt poważny i godny zaufania nie wystartował aby na niego zagłosować. Franek ideałem nie jest ale miasto idzie do przodu, nie cofa się, nie stoi w miejscu idzie do przodu, że jego kierunki się nie wszystkim podobają to normalne, dreszcze mnie przebiegają jak sobie pomyślę co by się z tym miastem stało gdyby preziem został np pan DJ. trzeba by nazwę z Gliwic na Operetka przerobić.