Zlokalizował półprzytomnego mężczyznę po dźwięku syreny w słuchawce. Pomoc nadeszła w porę

Niecodzienna sytuacja zdarzyła się dzisiaj nad ranem w Gliwicach. Oficer dyżurny odebrał telefon od mężczyzny, który przedstawił się słabym głosem, prosząc o pomoc.

Prawie niewidomy, z problemami z poruszaniem, wybrał się na spacer. Kiedy się przewrócił i uderzył głową o krawężnik, nie mogąc się podnieść i nie wiedząc gdzie jest, z pomocą nadeszli policjanci.

Najpierw stróż prawa starał się dowiedzieć gdzie mężczyzna mieszka, skąd wyszedł na spacer i w jakim kierunku zmierzał. Niestety, próba wskazania bądź opisania otoczenia, w którym się znajdował, spełzła na niczym.

Policjant wiedział tylko, że gliwiczanin wyszedł z mieszkania w ścisłym centrum miasta i, jak twierdził, mógł przejść kilometr. Namierzenie lokalizacji jego telefonu również niewiele pomogło- wskazany w rejonie zabudowanym obszar okazał się bardzo rozległy. Dyżurny podtrzymywał rozmowę z zagubionym, chcąc wydobyć od niego jak najwięcej informacji. Dzięki temu, dowiedział się, że mężczyzna musi znajdować się niedaleko ulicy, gdyż dostrzega krawężnik i przejście dla pieszych.

Policjant wpadł na pomysł, jak pomóc rozmówcy. Przekazał mu, by ten się nie rozłączał, zaś załodze jednego z radiowozów nakazał włączyć sygnały dźwiękowe, nasłuchując w telefonie policyjnej syreny.

Dyżurny obserwował trasę przejazdu radiowozu i kiedy dźwięk w słuchawce się nasilił, mundurowi dotarli do gliwiczanina. 60-latek leżał na poboczu w rejonie skrzyżowania ulic Toruńskiej i Bojkowskiej. Karetka pogotowia, która asystowała w poszukiwaniach, zabrała chorego mężczyznę do szpitala.​ (KMP Gliwice)

Sortuj wątki:   od najnowszych   |  chronologicznie  |  najwyżej ocenione
Sylwia Łasicka

Wszystko pięknie, ładnie, pomysł Policjanta genialny, jednak najbardziej zastanawia mnie jedna rzecz – czy nikt obok nie przechodził? Nie zauważył, że ktoś leży i potrzebuje pomocy? Mam nadzieję, że faktycznie nikogo w okolicy nie było, bo jeżeli sytuacja wyglądała inaczej, to znieczulica ludzi jest porażająca…

Zoltan
Zoltan

A może rzeczywiście nikt nie przechodził?

Na moim „podokiennym” parkingu – zwykle „zabitym” do granic autami od początku lipca stoi ich kilka…, więc dlaczego zbieg Toruńskiej i Bojkowskiej miałby w okresie wakacyjnym stać się Zwycięstwa w godzinach szczytu?
W ub. roku pisano o znalezieniu (chyba w Zagłębiu) „zasuszonych” zwłok mężczyzny w krzewach na – mocno uczęszczanym przez pacjentów i odwiedzających – przyszpitalnym skwerze.
Zniknął z oddziału pół roku wstecz i wciąż nie umiano przez chyba pół roku ustalić miejsca jego pobytu.
Więc to o niczym nie świadczy.

Josef
Josef

Toruńska / Bojkowska to piesze zad…ie – zwłaszcza NAD RANEM. Nie ma się co dziwić, że nikt nie przechodził.

poziomka
poziomka

Nie, nie przechodził. To zadupie gdzie pędzą auta i TIRy. Policjant geniusz ! Brawa dla człowieka.

Krystyna Raczynska

Postawa godna pochwaly i nasladownictwa.

WOPR
WOPR

Ten nieszczęśnik zamiast na spacery w trosce o tzw.teżyznę fizyczna powinien pływać na basenie.Na krytym basenie.

Wiktor Gibas

Super brawo dla policjanta za myślenie a dwa mam nadzieje ze nikt nie widział tego pana na tym krawężnik a jeśli było inaczej i ludzie to widzieli to polecam odbezpieczyc broń przeładowac u strzelić sobie w pusty łeb za brak człowieczeństwa

A co
A co

Zuch policjant ! Mógł wszak nad ranem na dyżurze spać.A słuchawke podjął.Zuch policjant ,bo ludzki .Zagadał.Zuch bo uratował.Zuch !!! List pochwalny od Błaszczaka powinien dostać ten zuch.Za co .Za wykonanie normalnej roboty na służbie.Za wykonanie roboty za którą mu płacą.Zuch czy nie zuch ale inteligentny.Czy zrobi karierę w policji ? A w życiu ! Bitników dziś potrzeba .

tom
tom

obyś nie potrzebował takiej pomocy

Beton
Beton

A pewnie że Zuch. Wykazał pomysłowość i doświadczenie. Policjant, który jest Policjantem a nie tylko uprawia zawód Policjanta. Brawo.

Zoltan
Zoltan

Fakt!
Zuch chłopak.
A mógł np. poczekać, aż zlecą się “kruki, wrony” i zaczną kłębić stada czarnych much.
Na zasadzie „co się zgubiło to się znajdzie”?!

Jak w jednej z sąsiednich klatek mojego osiedla – niesprawny (po szpitalu – złamanie nogi) facet gnił przez trzy tygodnie lipca.
Smród wprost porażał…
Ale sąsiedzi sądzili, że “pewnie wyjechał i pozostawił przy drzwiach niewyrzucone śmieci …”!

Koroner określił czas jego zgonu na poczatek lipca, zwłoki dosłownie się rozlewały…

Ludzie, czy dla was policyjne – jakby się ów policjant nie obrócił – “cztery litery” zawsze muszą być „z tyłu”?

wpDiscuz