“Kilku pijanych weszło do lokalu, wyzywali nas od ciapatych?. Agresja wobec obcych nie omija Gliwic

To co kilka dni temu stało się w Ełku, pokazuje, że narastająca fala uprzedzeń wobec cudzoziemców może prowadzić do tragedii. Czy problem niechęci wobec obcokrajowców dotyczy również Gliwic?

Po rozmowach z pracownikami gliwickich “kebab barów”, nie mamy co do tego wątpliwości.

Nie wszyscy, których poprosiliśmy zgodzili się na rozmowę. Większość słabo mówi po polsku, niektórzy wcale. Ale nie to było powodem ich odmowy. Oni po prostu boją się, że w konsekwencji ujawnienia ich wypowiedzi, liczba rasistowskich ataków wzrośnie.

Pierwszy rozmówca jest z pochodzenia Turkiem. Z wahaniem zdecydował się opowiedzieć, czego doświadcza na co dzień. Nie zgodził się nawet na podanie nazwy lokalu, w którym pracuje.

– W autobusie ludzie trzymają się ode mnie z daleka. Omijają mnie wzrokiem albo przeciwnie, patrzą jak na kryminalistę. Ja się wtedy czuję jak kryminalista, chociaż nim nie jestem. Gdybym chciał kogoś na ulicy o cokolwiek zapytać, nikt nie chce ze mną rozmawiać. Nieraz słyszałem, że nie rozumieją mojego angielskiego. Dwa miesiące temu kilku pijanych chłopaków przyszło do lokalu, w którym pracuję, i zrobili awanturę, wyzywali nas od ?ciapatych?. Zostałem wtedy uderzony w twarz butelką ? stwierdził.

Do tego incydentu nie została wezwana policja. Pracownicy kebabów obawiają się, że wezwanie służb spowoduje zwiększenie częstości incydentów. Nie chcą mieć jeszcze gorszych kłopotów.

Zapytany o to, czy wydarzenie w Ełku miało wpływ na wzrost częstotliwość przykrych incydentów w ciągu ostatnich dni, nasz rozmówca zaprzeczył.

W innym lokalu z kebabem również pracuje Turek. Tu awantura ostatnio była. Oczywiście nigdzie niezgłoszona.

– Przyszło tu 4 czy 5 pijanych chłopaków i mówią ?dawaj kebaba?. Chcieli go za darmo. Nie ustępowali, mimo że kolega 10 razy im odmawiał.

O skalę zjawiska przemocy wobec obcokrajowców zapytaliśmy rzecznika Komendy Miejskiej Policji w Gliwicach, nadkomisarza Marka Słomskiego:

– W roku 2016 mieliśmy nieliczne incydenty ? 3 zgłoszenia dotyczące nawoływania do nienawiści na tle różnic narodowościowych za pośrednictwem portali internetowych, jeden przypadek wykonania napisów na lokalu, którego właścicielem jest Turek, przypadek pobicia czarnoskórych studentów z wymiany narodowej. Dwa wymienione na końcu przypadki mają już swój finał w sądzie. Sprawcy zostali wykryci, zatrzymani i usłyszeli zarzuty, grozi im do 3 lat pozbawienia wolności. Nie wykluczamy istnienia tzw. ciemnej liczby, czyli przypadków niezgłoszonych policji.

Ostatnie zamieszki w Ełku, w ujęciu ministra Błaszczaka, można tłumaczyć obawami ludzi przed zamachami terrorystycznymi, jakie w ostatnim czasie miały miejsce w Berlinie, Nicei czy Brukseli.
? To wszystko powoduje, że są zupełnie zrozumiałe obawy ludzi przed wydarzeniami tego rodzaju ? skomentował na antenie Radiowej Trójki.

Jeśli więc przedstawiciel polskiego rządu wykazuje zrozumienie dla chuliganów atakujących obcokrajowców, a miejscowa policja nie jest informowana o rasistowskich incydentach, można stwierdzić, że skala zjawiska jest niedoszacowana. W konsekwencji nie są prowadzone programy prewencyjne, które byłyby adekwatne do powagi problemu. A ten narasta.

(żms)