35 tysięcy na taksówki i przejazdy, 83 tysiące na wynagrodzenia

Kto najczęściej jeździ taksówkami? Który z posłów najdłużej rozmawia przez telefon? Kto najwięcej wydaje na pensje pracowników biura poselskiego?

Sprawdzamy wydatki posłów na Sejm z gliwickiego okręgu wyborczego.

Oprócz diet poselskich, polscy parlamentarzyści co miesiąc otrzymują ponad 11 tys. zł na prowadzenie biur poselskich. Fundusze te mają pokryć m.in. koszty przejazdów służbowych, pensje dla pracowników biura, rachunki za telefon czy opłaty za wynajem sal na spotkania z wyborcami. Pod koniec każdego roku rozliczają się z wydatków związanych utrzymaniem i prowadzeniem biur poselskich. Za to wszystko płacą oczywiście podatnicy.


W ubiegłym roku najwięcej na przejazdy samochodami i taksówkami wydali Tadeusz Wita z PiS oraz Wacław Martyniuk z SLD – około 35 tys. zł.

Z kolei Jacek Brzezinka z Platformy, jako jeden z nielicznych w całej Polsce, na przejazdy nie przeznaczył ani grosza.

Pod względem wydatków na pensje dla współpracowników przoduje Aleksander Chłopek (ponad 83 tys. zł). Możliwe, że poseł PiS z Gliwic wziął przykład z prezesa swojej partii – Jarosław Kaczyński w 2010 roku na wynagrodzenia przeznaczył ponad 112 tys. zł, co jest rekordem w skali kraju.

Najwięcej na rozmowy telefoniczne wydała Krystyna Szumilas. Ubiegłoroczne rachunki posłanki Platformy Obywatelskiej przekroczyły 15 tys. zł. Najrzadziej przez telefon rozmawiał Wacław Martyniuk, którego rachunki wyniosły 4,6 tys. zł.

Z lektury zestawienia wynika, że najwięcej za najem lokalu biura poselskiego wydał Andrzej Gałażewski.

W ubiegłym roku poseł PO z Gliwic zapłacił ponad 39 tys. zł. Najtańszy czynsz płaci jego partyjny kolega Mirosław Sekuła – tylko 7,7 tys. zł.

Ciekawie wygląda natomiast rubryka „ekspertyzy i opinie”. Wynika z niej, iż tylko jeden z dziesięciu posłów z gliwickiego okręgu zapłacił za ekspertyzy i opinie fachowców. Tadeusz Wita, który zastąpił zmarłego Zbigniewa Religę, w ubiegłym roku na ten cel przeznaczył ponad 4 tys. zł.

Michał Pac Pomarnacki