„Cajo Fabricio” Johanna A. Hassego na scenie w ruinach Teatru Victoria. Wystąpią uznani śpiewacy operowi

Cencic, fot. Łukasz Rajchert

W ruinach teatru Victoria w sobotę, 26 czerwca, melomani wezmą udział w wyjątkowym koncercie. W ramach Międzynarodowego Festiwalu Muzyki Dawnej Improwizowanej „All’improvviso” przygotowano operę „Cajo Fabricio” Johanna Adolfa Hassego. W roli tytułowej wystąpi znakomity kontratenor Max Emanuel Cenčić.

 
Na scenie w ruinach teatru Victoria (al. Przyjaźni 18) zagra doskonale znana gliwickiej publiczności {oh!} Orkiestra Historyczna pod artystycznym kierownictwem koncertmistrzyni Martyny Pastuszki. W „Cajo Fabricio” weźmie udział kilkoro solistów, w tym słynny chorwacki śpiewak Max Emanuel Cenčić. Jako kontratenor mezzosopranowy specjalizuje się w muzyce barokowej. Dał się poznać melomanom z najlepszej wokalnej strony podczas jednej z poprzednich edycji festiwalu All’improvviso – jego występ w operze w „Gismondo Re di Polonia” został przyjęty bardzo entuzjastycznie.

Obok Cenčića wystąpią inni uznani śpiewacy operowi: Nian Wang, Emmanuelle de Negri, Suzanne Jerosme, Bruno de Sá, Nicholas Tamagna oraz Benjamin Hulett.

{oh!} Orkiestra Historyczna po raz kolejny sięga do twórczości Johanna Adolfa Hassego, jednego z najważniejszych kompozytorów niemieckich swojej epoki. „Cajo Fabricio” na gliwickiej scenie będzie miał swoją premierę, później opery wysłucha publiczność austriacka.


Czerwcowe wydarzenie będzie już piątą wspólną premierą realizowaną w Gliwicach, a także kolejną realizowaną w bezpośredniej współpracy z jedną z najsłynniejszych scen operowych na świecie – wiedeńskim Theater an der Wien, gdzie „Cajo Fabricio” zabrzmi dwa dni po gliwickiej premierze – mówi Paweł Ciepliński z Towarzystwa Kulturalnego Fuga, które organizuje festiwal All’improvviso.

Opera „Cajo Fabricio” rozpocznie się o godzinie 18:00 w sobotę, 26 czerwca. Bilety na premierę w ramach festiwalu All’improvviso można nabyć w kasach Teatru Miejskiego w Gliwicach oraz w serwisie internetowym ticketportal.pl.

(żms)/UM Gliwice
fot. UM Gliwice/mat. organizatora

3000
od najnowszych    chronologicznie   najwyżej ocenione
Wstyd i hańba

76 lat po wojnie a teatr wygląda jakby go wczoraj Rosjanie spopielili.

San Escobar

Polacy odbudowali Warszawę. W Gliwicach Niemcy nie potrafili przez 76 lat odbudować jednego budynku.

Cliper

Gliwice to nie Kraków, widać i nas nie potrzeba obcowania z szeroko rozumianą kulturą

404

To wiadomo nie od dziś, że w Krakowie “chodzi się z księżycem w butonierce”, u nas z puszką piwa w ręce. W Gliwicach “szeroko rozumiana kultura” to parking przed pustą halą Frankiewicza za ponad pół miliarda, puszczanie fajerwerków w środku nocy, plandeki na Rynku i “mała gastronomia”.