Co robię na gliwickim deptaku? Pilnuję dziecka, by nie wpadło pod samochód (komentarz)

siemińskiego gliwice

Czy zamknięcie dla ruchu uliczek starówki spowoduje ponowne otwarcie dla samochodów ul. Siemińskiego? Choć to całkiem prawdopodobny scenariusz, miasto na razie “obserwuje sytuację”. Na dawnej ul. Wieczorka potrzebne są jednak szybkie zmiany, a brak działań jest najgorszym z możliwych rozwiązań.

Otwarty w marcu 2018 roku tzw. woonerf od początku był przestrzenią dysfunkcyjną, generował konflikty między pieszymi a kierowcami i dezorganizował komunikację. Po ponad roku stagnacji, latem ubiegłego roku drogowcy zamknęli Siemińskiego dla ruchu i powstał deptak. Teoretycznie, bo z deptakiem to miejsce ma niewiele wspólnego.

Spójrzmy na 20 sekundowe nagranie zarejestrowane w czerwcowy wtorek około godziny 12:00.


Urząd Miejski poproszony o komentarz kieruje nas do policji. Z kolei drogowcy nie widzą potrzeby żadnych zmian i zapewniają, że do ZDM nie dotarły “żadne uwagi, skargi lub sugestie, które skłoniłyby do jakichkolwiek modyfikacji na tym obszarze”. Można nie robić nic, można gonić mieszkańców mandatami, ale jestem przekonany, że można też  niewielkim kosztem zmienić to miejsce z korzyścią dla mieszkańców i miasta.

DLACZEGO SIEMIŃSKIEGO “NIE DZIAŁA”?

1. Na Siemińskiego nic nie wskazuje, że to deptak – to grzech założycielski tej przestrzeni. Projekt woonerfu był na tyle nieinwazyjny, że nie stworzył wśród gliwiczan poczucia wyjątkowości tej ulicy. Postuluje się, by na woonerfach było jak najmniej znaków drogowych, tak aby użytkownicy brali odpowiedzialność za interpretowanie przestrzeni. To zagospodarowanie terenu, układ ulicy, rozkład platform powinien sugerować na wjeździe, że nie jesteśmy na zwykłej ulicy, a pierwszeństwo mają niechronieni uczestnicy ruchu. W Gliwicach jest przeciwnie, to zmotoryzowani mają do dyspozycji szeroki i stosunkowo prosty odcinek – aż prosi się żeby przyspieszyć.

Przed kierowcami wjeżdżającymi na “deptak” rozciąga się długa, szeroka ulica. Nic, tylko przyspieszyć.

2. Kierowcy nie przestrzegają przepisów – Siemińskiego to chyba najszerszy buspas w tej części Europy. Ale oprócz pojazdów uprzywilejowanych, z ulicy nagminnie korzystają także “zwykli” kierowcy, mając za nic wprowadzone przepisy, w tym ograniczenie do 20 km/h (nierzadko prędkość przekraczają kierowcy autobusów). Często są to też osoby spoza miasta, które kierowane są tu przez nawigację GPS.

3. Brak fizycznych ograniczników (szykan) – progi zwalniające czy szykany to najprostszy sposób, by zakomunikować o specyfice ulicy, a przy okazji ukrócić zapędy kierowców. Przy obecnym rozwiązaniu niektórzy z nich rozpędzają się grubo ponad 50 km/h, korzystając z pustej ulicy.

Wszechobecna “słupkoza” wzmaga przekonanie użytkowników dróg, że na ul. Siemińskiego są dwie wyraźnie zdefiniowane strefy – jedna dla pieszych (chodnik), a druga dla kierowców (jezdnia).

4. Piesi nie korzystają z otrzymanej możliwości – trudno za to winić mieszkańców, bo korzystanie z pełnej szerokości ulicy jest po prostu niebezpieczne. Taki spacer to też konieczność ciągłego schodzenia na bok, by przepuścić samochody.

5. Taksówkarze robią sobie skrót – taksówki nie podlegają wyłączeniom i nie mogą wjeżdżać na deptak (chyba, że po klienta). Tymczasem taksówkarze z premedytacją robią na Siemińskiego skrót (by szybciej dojechać na postój na placu Mickiewicza). Większość ignoruje też ograniczenie prędkości.

Taksówkarze nie są wyłączeni od zakazu wjazdu na ul. Siemińskiego. Mimo to wielu z nich nie przestrzega przepisów.

6. To nigdy nie była ulica o marginalnym ruchu – woonerfy z reguły powstają na ulicach o niewielkim natężeniu ruchu. Dawna ul. Wieczorka była (i dla wielu nadal jest) ważnym łącznikiem komunikacyjnym ze ścisłym śródmieściem. Zamknięcie ulicy nie było więc naturalne, a tak radykalny krok wymaga wśród użytkowników powszechnej akceptacji, której najwyraźniej w Gliwicach nie ma.

7. Zignorowanie problemu przez miejskie służby i radnych – kiedy na Siemińskiego zamiast spacerować czy spędzać czas ze znajomymi, stale pilnuję dzieci, by nie wybiegły na ulicę, trochę pomstuję na urzędników, a trochę załamuję ręcę nad trwającym od 2 lat drogowym bareizmem. Jestem na deptaku, a jednocześnie silniej niż na innych – jasno zdefiniowanych – ulicach, pilnuję, by nie zostać potrąconym przez samochód. Mimo generowania takiego niebezpieczeństwa, temat jest ignorowany przez drogowców, a sprawą nie zainteresowali się też radni.

CO MOŻEMY ZROBIĆ BY NAPRAWIĆ SIEMIŃSKIEGO?

1. Dezercja – wycofujemy się z pomysłu i przywracamy normalny ruch samochodowy

Rozwiązanie najłatwiejsze do realizacji i zapewne przez wielu urzędników oczekiwane. Tolerowanie obecnego stanu pokazuje, że Siemińskiego jest im co najwyżej obojętna. A skoro rodzi problemy i pretensje to najłatwiej pozbyć się problemu raz na zawsze. Ale wycofanie się z tego pomysłu byłoby porażką nas wszystkich. Przepadłby projekt, z którego dumni są mieszkańcy wielu miast w Polsce. Bo ograniczanie ruchu w centrach miast nie jest fanaberią aktywistów miejskich, tylko działaniem realnie podnoszącym jakość życia w mieście. Jeżeli traktujemy miasto wspólnotowo, jako przestrzeń do spędzania wolnego czasu, przebywania w nim, a nie tylko załatwiania spraw w urzędzie, nie wolno nam ot tak wypuścić z rąk jakiejkolwiek miastotwórczej idei. Jeżeli walczymy o zieleń w mieście, o dialog społeczny, o nowe drogi rowerowe, o dostęp do kultury, kwestia Siemińskiego nie może być nam obojętna.

2. Krok wstecz – zamieniamy deptak z powrotem w woonerf, ale na nowych zasadach

Jest zasadnicza różnica między tymi dwiema formami, choć często mam wrażenie, że obie stawiane są na jednej szali w opozycji do interesów kierowców. Takie antagonizowanie pieszych i kierowców widoczne jest zresztą w wielu komentarzach w social mediach. Zestaw wzajemnych pretensji lepi zresztą konflikt gorący, ale zupełnie jałowy. W mieście jestem przede wszystkim pieszym, ale przemieszczam się też samochodem i lubię to robić. Dlatego woonerf powinien być odpowiedzią na rozgrzane głowy dwóch stron sporu. Ale musi być dobrze zaprojektowany.

Woonerf na ul. Traugutta w Łodzi. Modelowy przykład dobrze zaadoptowanej przestrzeni. Widoczna na zdjęciu jezdnia, w pewnym momencie przełamana jest zakrętem 90 stopni, co skutecznie ogranicza szybkość jazdy samochodów, ale jednocześnie zapewnia pełną przepustowość.

Ten sprzed dwóch lat był błędem także dlatego, że nikt z nim się nie identyfikował – kierowcy psioczyli, aktywiści rozkładali ręce, urzędnicy o nim zapomnieli, a projektant, który traktował tę przestrzeń jak proces i chciał na bieżąco wprowadzać poprawki, został przez drogowców kompletnie odsunięty od przedsięwzięcia. Ewentualny powrót woonerfu na Siemińskiego trafiłby obecnie na dobry czas, bo zamykane dla ruchu (wreszcie) są uliczki starówki. Można spokojnie postawić więc na wariant pośredni. Ale trzeba to zrobić dobrze: przemyśleć jednokierunkowość ulicy, rozważyć obecność autobusu (zdecydowanie przeskalowanego w tej przestrzeni), wprowadzić czytelne i bardziej inwazyjne szykany. Tak aby nie sposób było się tu rozpędzić, a użytkownicy dróg wiedzieli, że nie są na normalnej ulicy.

Łódzkie woonerfy powstawały z inicjatywy mieszkańców, w ramach budżetu obywatelskiego. Były jednymi z pierwszych w Polsce.

3. Usprawnienia deptaku – wprowadzamy szykany drogowe na wjeździe (progi, wysepki, grzybki)

Jeśli urzędnicy chcą wyjść z twarzą, nie narażając się na brak konsekwencji i marnotrawstwo publicznych pieniędzy, mogą to zrobić w bardzo prosty sposób. Dodatkowe szykany czy progi zwalniające przy wjeździe na deptak to gwarancja nizszej prędkości, z jaką będą poruszać się kierowcy. Jeśli dodamy do tego współpracę z policją (nie w celu wlepiania mandatów, ale wydawania pouczeń), akcje miejskie zachęcające do spacerów po Siemińskiego w całej jej szerokości i być może poszerzenie podestów kawiarnianych, deptak może stać się wreszcie deptakiem.

Ale aby coś leczyć, najpierw trzeba postawić diagnozę. Jednak z informacji przekazanych przez ZDM pacjent ma się dobrze. I to pierwszy, zasadniczy problem, od którego musimy zacząć. Uświadomić urzędników, że na Siemińskiego dzieje się źle, a naprawdę nie trzeba wiele by to zmienić. Dla Gliwic i dla naszego bezpieczeństwa.

Michał Szewczyk

 

od najnowszych    chronologicznie   najwyżej ocenione
mieszkanka Gliwic

Świetny artykuł panie Michale, niic dodać nic ująć.Czekam na reakcję i jakiś ruch ze strony Miasta!

Mieszkaniec

Reakcja jest wszystkim znana – “nie da się” i tyle.

4WD

Faktem jest. Dobrze napisane. To nawet nie artykuł, a opracowanie. Oprócz samego opisania rzeczywistości jest też studium przypadku i propozycje sensownych rozwiązań.

4WD

Znaczną rolę odgrywa też brak zintegrowanej wizji rozwoju miasta. Niby jest tam jakiś MPZP, ale z tego co pokazuje życie, jest chaotyczny i nieprzemyślany. Powiedziałbym nawet, że nosi znamiona przypadkowości.
PS.
Świat odchodzi od progów zwalniających. To złe rozwiązanie generujące hałas, wibracje, zwiększoną emisję spalin i pyłu ze startych klocków hamulcowych dodatkowo szpecące okolicę. Progi utrudniają odśnieżanie, przejazd karetek i straży pożarnych. Progi zwalniające coraz częściej wymienia się na szykany, albo zwężenia.
W przypadku, gdy na danej drodze kursuje komunikacja autobusowa, dopuszczone są wyłącznie progi wyspowe

Robert

Wątpię, żeby jakikolwiek próg generował większy hałas niż nawierzchnia z kostki, głazów czy bloków granitu jakimi wyłożono Starówkę, Dolne i Górne Wały i Siemińskiego. To jest kilkadziesiąt kilometrów generatora hałasu w ścisłym centrum, bo jakimś młodym architektom ładnie się prezentowało na wizualizacjach.

St. Gliwice

Zgadza się. Siemińskiego oraz Górnych i Dolnych Wałów powinno być pokryte asfaltem, a to właśnie z powodu dużego natężenia ruchu czyli ogromnemu generowaniu hałasu. Ale czy gliwickie władze i urzędasy myślą o mieszkańcach? Przyznaję, to idiotyczne pytanie…

treya50

Święta prawda, gdy jadę Górnych Wałów to mnie samej w aucie ten hałas przeszkadza, jest potworny. Współczuje mieszkańcom, którzy przez okrągłą dobę mają taki hałas, nocą pewnie mniejszy, za to bardziej dolegliwy, okien chyba nie da się otworzyć przez cały dzień.

Wasyl

To usiądź na pobliskim skwerze przy Barze u króla Stasia i posłuchaj jaki hałas robią przejeżdżające samochody. Dla władz tak jest “historycznie i pięknie”.

Szotek

Unikać tych ulic jak najbardziej a piwko wypić można nawet idąc powolutko w papierowej torebce,gdziekolwiek.

DD

Tak myślą o mieszkańcach ale od strony naszej kieszeni. Uchwała śmieciowa jest tego dowodem.

kek

Ten remont to farsa była. W zamyśle miała to być kameralna ulica, a wybrukowano jezdnię na której zmieszczą się 3 autobusy obok siebie… Wszędzie w Europie zawęża się jezdnie w centrach miast, tylko u nas są w stanie takie dziwactwo jak ta brukowana droga szybkiego ruchu.

guy fawkes

Tak samo jak remont starówki. Wiele milionów po to, żeby kierowcy mieli którędy jeździć i parkować swoje samochody, a pieszych zmuszono do lawirowania pomiędzy nimi.

rachmistrz

Razem z płytą Rynku ponad 50 mln.

Kasia Szota

Ale taka będzie przyszlosc

Osa

Bardzo rzeczowa analiza problemu i propozycje jego rozwiązania. Brawo. Życzyłbym sobie takich pragmatycznych urzędników jak autor.

mieszkanka Gliwic

@Osa A może warto by mieć takiego radnego?

4WD

Mieliśmy kilku rzeczowych i konkretnych działaczy w mieście, jak chociażby Dariusz Jezierski, czy Dominik Dragon, ale w starciu z gliwickim zachowawczym betonem każdy jest bez szans. Zasiedziała stęchlizna i klakierstwo stłamsi każdą świeżość.

Tom

Typowe podejscie miejskich urzednikow. Jest problem – wskazac, ze maja go rozwiazac inni. Tak na marginesie – ani Straz Miejska, ani Policja nic tam nie wskóra dopoki na tabliczce jest napis “nie dotyczy pojazdow dojezdzajacych do posesji”. I nie ma nic o mieszkancach czy najemcach lokali uzytkowych. Tak wiec KAZDY jadacy moze powiedziec, ze chcial podjechac do sklepu czy restauracji, wiec do posesji. I tyle. Nie mowy o pouczeniu czy tez mandacie. To nie sluzby moga rozwiazac ten problem ale gluchy na argumenty mieszkancow i wszechwiedzacy UM i ZDM. Amen.

Laszlo_egesz

Pozdrawiam red. Szewczyka. Jego artykuły są zdecydowanie bardziej rzetelne i wyczerpujące w przeciwieństwie do zdawkowych notatek pozostałych.

Ksenomorf

Przywróci normalny ruch oraz jedynie słuszną nazwę ulicy. Napewno znajdzie się jakiś Wieczorek.

Marta

Po to żebyś miał bliżej o minutę?

Laszlo_egesz

Praktyka pokazuje, że ten łącznik jest zwyczajnie potrzebny. Z pewnością znajdzie się jakiś bohaterski Wieczorek, który niekoniecznie jest pisowskim wojewodą czy księdzem.

Piotr

Warto rozważyć poważne zmiany linii autobusowych. Autobus jest dobry dla takich ulic jak Kościuszki, Powstańców Warszawy. Przystanek na pl. Mickiewicza może być przystankiem końcowym dla małej linii, łączącej Śródmieście z placem Piastów. Siemińskiego zamienić wtedy na dwie ślepe uliczki z ograniczeniami, a w środku woonerfu dać blokadę przejazdu.

Gliwiczanie nie słoik

Czy w Gliwicach w sklepach i obiektach użyteczności publicznej nie obowiązują już maseczki? To jest skandal. Na brytyjskiej stacji BP na ul. Dąbrowskiego nikt z klientów nie wkłada maseczki a personel nie reaguje. Podobnie w portugalskiej Biedronce. Czy prawo nie obowiązuje? Potem będziecie jęczeć, że was w domach trzymają. Gdzie są służby publiczne?

budowniczy bob

No, ale to rodacy mają w nosie przepisy, nie? Narodowość właściciela lokalu ma tu znaczenie …żadne?

PawPL

Cały przykład ulicy Wieczorka/Siemińskiego świetnie opisuje zdanie o bohaterskim pokonywaniu problemów, które samo sobie się stworzył. Podsumowując. Ulica Siemińskiego odkąd istniej była zawsze jedną z głównych ulic umożliwiających dotarcie do historycznego centrum Gliwic, dlatego jest szersza od innych ulic, do tego przy niej są dwie instytucje które generują duży ruch uliczny sąd i areszt. Miasto jak plotka niesie w podzięce za mierność, bierność i wierność pewnego radnego postanowiło zrobić mu dobrze i stworzyło woofner który od początku nie miał racji bytu ze względu na ruch generowany przy tej ulicy. Jak pomysł okazał się kompletną klapa to zamiast ukarać winnych wymyślono… Czytaj więcej »

Gliwickie DNA

Bo problem polega na tym, że na wysokie stołki pchają się ludzie, którzy nie mają za bardzo pomysłu na siebie, albo niezbyt realizowali się w pracy, albo zwyczajnie nie ma dla nich pracy w tym kraju. Do zasiadania nie potrzeba jakiś kompetencji z kosmosu. Weźmy przykładowo takiego programistę, celowo nie piszę informatyka, bo informatykiem jest teraz każdy, kto potrafi zmienić tło Windowsa. Więc ten programista, gdy jest dobry w swoim fachu to programuje i skoro jest dobry to z reguły, jak to mówią, się realizuje. A skoro się realizuje to jest coraz lepszy i coraz lepiej wykonuje to w czym… Czytaj więcej »

Urko

“DLACZEGO SIEMIŃSKIEGO “NIE DZIAŁA”?
Ano z tych samych przyczyn, dla których woonerf “nie zadziałałby” na DTŚ-ce , Rybnickiej , albo Pszczyńskiej.
Nie buduje się toru saneczkowego pod otwartym niebem na południu Maroka. Po prostu , ku… a , nie.

hanek mały

Przecież na tej ulicy mieszka “Ktoś Ważny” ze swoją liczną rodziną, któremu przeszkadzało, że pod “jego” oknami jeździły samochody. Teraz będą tam wrzeszczały dzieci – i oby ich było jak najwięcej !

Jan

Dlatego niejaki Frankiewicz zlikwidował tam wcześniej tramwaj.

Wuj Tarabuk

Na tym malutkim przykładzie wyraźnie widać pyszałkowatość urzędników (i ich zwierzchników). Przykładów jest więcej i może lepiej byłoby nie zamawiać sondaży (wynik będzie taki, jaki sobie życzy zamawiający), a postawić na mieszkańców, społeczników, aktywistów. Dlaczego tak rzeczowe ujęcie problemu nie powstało przy Zwycięstwa 21, tylko w głowie redaktora Szewczyka? Co robią odpowiednie wydziały UM? Wymyślają nowe hasła?
Proponuję od czasu do czasu zejść z postumentu i potraktować gliwiczan po partnersku.

Marta

My Polacy tacy jesteśmy. W nosie zakaz. Jakby kupa była w promocji ludzie by się zabjjali.

waligóra

Taką “kupę” w promocji ciągle nam serwuje UM i popatrz, są tacy, którzy jej pragną.

Jest Faja

Martusiu, dziękujemy że podzieliłaś się swoimi preferencjami zakupowymi i zainteresowaniem promocjami. Aczkolwiek musisz zdawać sobie sprawę, że jesteś w nich odosobniona, co jednakże nie znaczy, że nie masz do nich prawa (tzn do kupy w promocji)

Obserwujący

Jak już, to nie polacy tylko suweren lepszego sortu.
Suweren gorszego sortu nie jest patriotyczny,nie rzuca się na kupę,poza tym wydaje kasę na kupę rzeczy w tych obrzydliwych zagranicznych marketach.

Przerażony

Oj, czy ty przypadkiem nie zgubiłeś czapeczki, która chroni przed słońcem?

Andrzej

Odruchowo chowam się na chodnik (a konkretniej za słupki), aby nie utrudniać życia kierowcom. To naturalna reakcja gdy do dyspozycji jest wydzielony i zabezpieczony słupkami chodnik.. jedyne co by zmieniło moje podejście to usunięcie tych barier, a dodatkowo w głowie zostałby jeszcze ten krawężnik, który również z automatu większość ludzi traktuje jako bariera, za którą czujemy się bezpieczniej.

Robert

Spokoooojnie, Panie Michale! Miasto prowadzi już zaawansowane prace nad powtórzeniem sukcesu woonerfa na Siemińskiego, tym razem na reprezentacyjnej w PRL-u Zwycięstwa. Nie wiem, czy to dobrze, że opracowuje go znowu ten sam autor, ale jak znamy gliwickie realia, to na pewno znowu będzie wielki sukces, reklamy w mediach, premie i nagrody. I tylko użytkownicy znowu będą kręcić nosami, wytykać oczywiste błędy, niekonsekwencje i absurdy. Ale kto by się nimi przejmował.

Taki ja

Jeżeli wprowadza się zmiany, wprowadza się ograniczenia zakazy nakazy itp. to aby to było przestrzegane użytkownicy danego obszaru powinni być świadomi o nieuchronności kary za nieprzestrzeganie obowiązującego przepisu. Sam przepis bez jego egzekwowania niczego nie zmienia. Dotyczy nie tylko opisywanej ulicy Siemieńskiego , ale np uliczek w rynku gdzie również jest strefa zamieszkania. Chcesz mieć wdzianko gipsowe, wejdź w tej strefie na ulice nie upewniwszy się czy jakiś sebix nie pociska swoim ałdi albo bymywy. L4 na min 6 tygodni gwarantowany .

christoph

Znając realia to postawią palmy z palmiarni na wjeździe i na wyjedzie…koszty znikome :)

waligóra

Teraz może pan pilnować dziecka, żeby nie wpadło pod samochód nie tylko na Siemińskiego, ale także na Starówce. Czyż życie w Gliwicach nie jest wspaniałe?

Obserwujący

Najlepiej to bombelka zapiać na smyczy żeby nie biegał i nie plątał się pod nogami.

Tadzio Radzio

Przywrócić dawną nazwę ulicy jako ul Klasztorna jako że wiedzie do takiego co nie byłoby nawiązań politycznych.
Usunąć te “paleto podobne” konstrukcje i przystosować jezdnię dla ruchu pojazdów i pieszych.
W czasach radosnej tfurczości gierkowszczyzny podobny wynalazek deptaka na całej długości zastosowano do ul Zwycięstwa -co okazało się totalna katastrofą i rakiem wycofano się z tego “kiepskiego pomysła”
Cóś mi się widzi że władze Gliwic maja swych: bardzo wpływowych “racjonalizatorów”jak to było w “Król jest nagi”.

piotr87

Wystarczy zlikwidować albo przesunąć przystanek i postawić betonowe zapory…

Imiu

wincyj wonferów i będzie można nimi tasować…Kółka by się przydały wtedy mieszkańcy rozegrają te partię XD
lub zrobić nowe miejsca parkingowe po środku, oczywiście te droższe z krawężnikami wysokimi :-D
Można też postawić Policjanta na środku, na pewno bardziej się przysłuży podatnikom.

Aaa i ma być DROGO jak na drogę przystało!
Można też co jakiś czas tam wysypać trochę pieniędzy, może to pomoże.

Imiu

Gliwice -miasto wlasnie takich inwestycji :-D
Idę na tej ulicy zasadzić drzewka po środku w końcu najwyżej UM potraktuję mnie jak właściciela Hotelu z samowolą parkingową zawlaszaczając teren publiczny a ja przynajmniej zrobię coś lepszego na dla tubylców i przyjezdnych na swój prywatny koszt.
Oczywiście obelisk dla mnie powinien stanąć pod UM zamiast diabełków które są drogie w utrzymaniu jak jeden taki Lew z niemiec…Polska właśnie

Ostatni Sprawiedliwy

@Imiu. Twój zapał pryśnie jak uzmysłowisz sobie, że stoisz na granitowej pustyni. Bez młota pneumatycznego nic nie wskórasz. Tak na marginesie, przed UM są fauny. Sprawdź czym różni się diabełek od fauna.

Imiu

a przy Kłodnicy są bulwary w Gliwicach XD Tak się mówi.

Miastowy czy miastkowy?

“rozważyć obecność autobusu (zdecydowanie przeskalowanego w tej przestrzeni)” – autobus jest przeskalowany? Za duży, czy za często kursuje i co z pasażerami, których wysoka liczba na tej linii zaprzecza “przeskalowaniu”? Określa się pan promiejsko, a dopuszcza możliwość wyłączenia kolejnej części miasta z komunikacji zbiorowej? Tylko po to, żeby od początku nieudany projekt na siłę uratować przed likwidacją i zapomnieniem na co zasługuje jak mało co w Gliwicach.

Beata

Obok są dwa parki, w tym jeden dla dzieci oraz skwer! Niech rodzice, tak jak zawsze idą z dziećmi do parku, a na lody można iść do lodziarni. Dzieci nie muszą biegać po ulicy, a ludzie bezczelnie stoją na środku i nie można do domu pojechać, bo on, pieszy stoi na deptaku – bez pytania zrobionego Nikt nie pytał, czy to jest potrzebne mieszkańcom. Urząd zrobił i już. Obecny prezydent, gdy w wywiadzie prostował, ze ta ulica jest potrzebna dla ruchu, tylko jakieś umowy zostały już podpisane na ten rok i do jego końca musi zostać jak jest. Zobaczymy jak… Czytaj więcej »

Jozue Goldblum

Powinni zlikwidować te wilcze doły i wyrżnąć w pień wszystkie te lipy z Mickiewicza!!!

Tolek

Masz rację w 100%,Gliwice to denne miasto. Maruderzy później będą płakać na komary ,a niedaj boże ,podczas wichur ,wiatrów.Auteczka im się zniszczą