29 lat temu wybuchł pożar lasu w Kuźni Raciborskiej. Największy taki kataklizm w powojennej Polsce

fot. PSP (FB)

Łunę pożaru lasu w Kuźni Raciborskiej widać było nawet z trasy dojazdowej do Gliwic. Był to największy tego rodzaju kataklizm w historii powojennej Polski, który trwał od 26 do 30 sierpnia 1992 i strawił ponad 9 tys. hektarów terenu w nadleśnictwach Rudy Raciborskie, Rudziniec i Kędzierzyn.

 
O wydarzeniach sprzed lat w mediach społecznościowych przypomina Państwowa Straż Pożarna i OSP Gliwice-Bojków.

Dziś mija 29 lat od dnia, w którym wybuchł pożar lasu w Kuźni Raciborskiej. Był to jeden z największych po II wojnie światowej pożarów lasów w zachodniej i środkowej Europie w XX w. Pożar objął tereny o obwodzie 120 km i rozciągał się na przestrzeni 36 km w linii prostej – czytamy we wpisie PSP. Przyczyną pojawienia się ognia były prawdopodobnie iskry spod kół hamującego pociągu. Rozprzestrzenieniu się pożogi sprzyjały panujące w owym czasie wysokie temperatury powietrza, a wielomiesięczny brak deszczu spowodował, że ściółka miała bardzo niską wilgotność. Z kolei wiejące wiatry uniemożliwiały skuteczną walkę z kataklizmem.

Tak wydarzenia z tamtych dni opisują Lasy Państwowe.
– 26 sierpnia 1992 r. około godz. 13.50, z dwóch wież obserwacyjnych napłynęły jednoczesne meldunki o pojawiającym się dymie wzdłuż torów kolejowych PKP linii Racibórz – Kędzierzyn, przebiegających zachodnim krańcem dużego kompleksu leśnego. Pierwszy z pożarów powstał na południe od miejscowości Kuźnia Raciborska, w leśnictwie Nędza, na długości ok. 1100 m, drugi na północ od Kuźni Raciborskiej w oddz. 96 leśnictwa Kiczowa na długości ok. 800 m i trzeci na północ od miejscowości Solarnia na długości ok. 1400 m w leśnictwie Lubieszów.

Wszystkie te pożary miały miejsce przy torach od ich wschodniej strony, a czas ich powstania różnił się kilkuminutowym odstępem, co związane było z czasem przejazdu pociągu. Liniowy układ pożarów spowodował już na początku akcji gaśniczej konieczność zwalczania szerokiego frontu ognia

– relacjonują Lasy.

– Akcję rozpoczęto natychmiast. Skierowano do niej 10 sekcji straży pożarnej, w tym dwie PSP stojące w pogotowiu pod Nadleśnictwem. Po 12 – 15 minutach od zaalarmowania w akcji brało udział 10 jednostek gaśniczych, z czego 8 skierowano na oddz. 96 leśnictwa Kiczowa, gdyż zdaniem leśników ten pożar był najgroźniejszy. Znalazło to zresztą tragiczne potwierdzenie. W ciągu zaledwie kilku minut od powstania pożaru kilkumetrowej szerokości front ognia szybko zaczął przesuwać się w kierunku wschodnim w głąb zwartego, dużego kompleksu leśnego. Po dwóch godzinach dramatycznej w przebiegu akcji, pożar stał się niemożliwy do zatrzymania w krótkim czasie. Wiele prób tworzenia nowych linii obrony kończyło się niepowodzeniem. Powodem tego była duża szybkość wiatru (dochodząca do 24 m/sek.) i gwałtowna zmienność jego kierunków. Prędkość przesuwania się pożaru dochodziła do 4 km/godz – wspomina państwowe Gospodarstwo Leśne.

W prowadzonych wówczas działaniach gaśniczych według PSP udział brało nawet 13 tys. osób (inne źródła mówią o 10-11 tysiącach), w tym: 4,7 tys. strażaków, 3,2 tys. żołnierzy, 650 policjantów, 1120 funkcjonariuszy obrony cywilnej, 1150 leśników, 1100 samochodów pożarniczych, 8 śmigłowców, 12 czołgów, 26 samolotów typu „Dromader”, 50 cystern kolejowych do transportu wody i 6 lokomotyw. Spaleniu uległo 15 wozów gaśniczych i 26 motopomp.

Do akcji zadysponowano strażaków i sprzęt z 30 województw (przy ówczesnym podziale administracyjnym w kraju było ich łącznie 49). Samoloty gaśnicze startowały m.in. z gliwickiego lotniska, tam też stacjonowały wykorzystywane do akcji samochody strażackie.

Podczas gaszenia pożaru lasów w Kuźni Raciborskiej zginęło tragicznie dwóch naszych kolegów: młodszy kapitan Andrzej Kaczyna i druh Andrzej Malinowski. Cześć Ich pamięci! – przypomina Państwowa Straż Pożarna. Oprócz tego śmierć poniosła jedna osoba postronna – młodą kobietę przygniótł wóz strażacki, który wypadł z drogi.

Od 1993 roku w sierpniu odbywa się w Raciborzu Memoriał im. mł. kpt. A. Kaczyny i dh. A. Malinowskiego – pierwotnie wyścig kolarski, później zawody zapaśnicze o charakterze międzynarodowym, połączone ze sportowymi imprezami masowymi, upamiętniający strażaków poległych w walce z żywiołem.

(żms)/Państwowa Straż Pożarna (FB), Lasy Państwowe
fot. Państwowa Straż Pożarna (FB)

od najnowszych    chronologicznie   najwyżej ocenione
Szymon

Mnie wtedy nie było na świecie, ale słyszałem, że z Trynku całą dobę było widać czerwoną łunę

Arco

Żeby tylko łuna! Woń spalenizny, a z wiatrem popiół, spalone igliwie…

Ala

Ta młoda kobieta szła z wózkiem. Niemowlę przeżyło – zdążyła odepchnąć wózek – ale nie poznało matki. Wóz strażacki wbił się w budynek na ul. Rogera przy szkole w Rudach.

tom

dym było w całym miescie widać. Teraz czuc tylko smród od duńskiej świniarni w Rzeczycach

Pro

To wtedy polska straż pożarna miała takie rzęchowozy jak na górnym zdjęciu? To zabytek z lat 50-tych.

gliwicjus

Magirus-Deutz. Dzisiaj byłby ozdobą każdej kolekcji.

Cola

Sam jesteś rzęchowóz . Nawet jeśli ten Magirus był z połowy lat 60 tych, to był wówczas 30 letnim wozem. Dzisiejsze OSP nieraz mają o wiele starsze okazy.

Inną kwestią jest pytanie czy dzisiejsze super świecące plastikowe zabaweczki dały by radę odwalić taką robotę w lesie jak ówczesne Stary czy Jelcze?

Znak czasów

Ojj tak, żarły paliwo jak wściekłe , ale były z gatunku niegniotsa, niełamiotsa

Czesław

To był rok 1992, zaledwie 3 lata po poprzednim systemie, jak patrzę na te biedowozy, to nie dziwi mnie to, że – jak gdzieś napisali – nasza straż pożarna nie była przygotowana do gaszenia tego rozmiaru pożarów.