Wojtek Nurek


Strajki budżetówki mogą być ilustracją znanego porzekadła: „Uderz w stół, a nożyce się odezwą”. Za przysłowiowe „nożyce” uznać można płynące szerokimi strumieniami newsy o wzburzonych nauczycielach dopominających się od rządu wyższych płac. Ujawnione przy tej okazji nauczycielskie wynagrodzenia dowodzą racji prowadzonej akcji.

Natomiast symbolicznym „uderzaniem w stół” jest tu trwająca od jakiegoś czasu rządowa propaganda sukcesu. Już od dłuższego czasu rząd na wszelkie sposoby nęci wyborców za pomocą żywej, publicznej gotówki. W co lepiej zorientowanych mediach dowodzone jest na wszystkie sposoby, że sytuacja znajduje się pod absolutną kontrolą. Że stać nas ten finansowy gest, ponieważ dzięki mądremu rządzeniu mamy się jak pączki w maśle, gdyż dzięki słusznej polityce przyszło nam w końcu żyć w okresie dostatku i prosperity.

Naturalną reakcją na rządowe doniesienia o trwającym dobrobycie jest roszczenie nauczycieli o podwyżkę wynagrodzeń. Należy się spodziewać, że z czasem na podobny pomysł wpadną inne branże z budżetówki. Być może w czasach trudnych dla finansów publicznych nauczyciele siedzieliby cichutko jak mysz pod miotłą lecz w czasie miażdżąco korzystnej koniunktury dają z siebie wyraźny głos i upominają się o swoje. Skoro uderzano w stół to odezwały się nożyce.

Z podobnie energicznymi uderzeniami w stół mamy już od pewnego czasu do czynienia w Gliwicach.

Miasto przedstawiane jest od ładnych paru lat przez naszych dumnych samorządowców jako kraina mlekiem i miodem płynąca. Zapewnia się nas, że weszliśmy do krajowej szpicy najlepiej finansowo ustawionych miast. W opinii lokalnych specjalistów od propagandy naturalną konsekwencją nadspodziewanie dobrej koniunktury stała jest się realizacja monumentalnej hali widowiskowo-sportowej secundo voto Arena Gliwice wystawionej za ponad 400 mln pobranych śmiałym gestem z zasobnej miejskiej kasy.

W zaistniałych okolicznościach coraz donośniej zaczyna jednak brzmieć dźwięk nożyc będących następstwem radosnych uderzeń w stół. Skoro bowiem jesteśmy niedoścignionym wzorem dostatku i zamożności, skoro stać nas z własnej kieszeni wystawić Arenę Gliwice, to z jakiej przyczyny odrzucamy jej ubożuchnych, zaniedbanych i porzuconych braci jakimi są między innymi budynki usytuowane przy ulicy Kościuszki, naprzeciwko szpitala miejskiego.

Z jakiego względu miasto miażdżącego sukcesu okazuje się głuche na głosy architektów i co bardziej światłych mieszkańców wskazujących na niecodzienne walory tej cennej historycznie i doskonale położonej tkanki miasta. Po co w zasobnym i bogatym mieście za bezcen wyprzedawać najbardziej smakowite kąski?

Czy w mieście przepełnionym sukcesem właściwym sposobem na gospodarowanie miejskimi nieruchomościami jest doprowadzanie do ich ruiny przez spółki-córki a następnie wyprzedaż przez zagniewaną matkę?

Czy zarządzanie publicznym majątkiem w Gliwicach można uznać za sensowne i uzasadnione czy też należy się nad tym zarządzaniem nieco zastanowić?

O ile postawione pytania nikogo nie urażą warto by może poznać stanowisko, jakie mają w tej sprawie osoby podejmujące w mieście decyzje majątkowe. Dla uzyskania stanu równowagi część energii samorządowców wydatkowanej wcześniej na uderzenia w stół winna być teraz przeznaczana na tłumienie dźwięku nożyc. Nie do końca przemyślana akcja wywołała niespodziewaną reakcję. Jakoś temu trzeba teraz zaradzić.

Wojtek Nurek

10
Komentarze

avatar
3000
od najnowszych    chronologicznie   najwyżej ocenione
Co dalej?
Co dalej?

Brawo Wojtku, gratuluję znajomości sprawy, a jeszcze bardziej odwagi w tym zacofanym mieście. Czy będą zmiany, jak zaradzić postępującej dewastacji miasta, tych pytań nie ma końca.

black_horse
black_horse

Gliwice miastem sukcesu władz miasta.

oeworw
oeworw

@ uruweo Jakie to ma znaczenie? Przynajmniej GOŚĆ ma wiedzę, a ty? Na pewno p. Nurek jest młodszy od tych zdziadziałych w gliwickim urzędzie.

ja234
ja234

Celnie i w punkt.Nie ma dobrego gospodarza w tych glajwicach dlatego glajwice wyglądają jak zapuszczona wiocha.
Glajwice- sukcesu nie ma tu.(10:16)

Urko
Urko

Nie stać mnie na tyle powagi, co Wojtka . Ale ma 100% racji. PS. Nie widzieliśmy się tak ze dwa lata jakoś . Bez brody wyglądałeś mniej poważniej :-)

Ampuła
Ampuła

Taki ostry chłopina, a nawet pół słowem nie zabrzęknął, że miasto właśnie musi poczynić coroczne wydatki na kościoły, żeby im się nie zawaliły murki, schody, ściany i wieże.
Skoro Watykan zmusza władze samorządowe Gliwic do łożenia na swoje murszejące ambasady, to jakim sposobem miasto ma mieć w kasie pieniądze na utrzymanie w dobrostanie należących do niego nieruchomości? Niech na te “niecodziennie cenne historycznie” budynki da Watykan. Dokładnie tyle, ile pożrą kościelne kloce, ani grosza więcej. Byłoby uczciwie wobec ogółu mieszkańców, których podatki itd.
A słowo “uczciwość” przecież nie schodzi z ust klechom podczas szaroniedzielnych kazań, pisania episkopalnych listów i ogłaszania encyklik.

paralaksa
paralaksa

To teraz światły chłopina Ampuła niech opowie co pokazuje w Gliwicach swoim gościom – z innych miast lub z zagranicy, oczywiście nie mam na myśli kościelnych kloców.

AndrzejD
AndrzejD

…jako to co – niebiesko-czerwony kurnik-blaszak przy Okrzei

HAL
HAL

Naprawdę jesteście dumni z tego, że jedyne co macie komuś do pokazania w Gliwicach w 2019, to kościelne zabytki odebrane Niemcom siłą, i to nie własną, a rosyjską? Po 74-latach rozwijania miasta przez legendarną lwowską inteligencję i jej potomków pod flagą biało-czerwoną, w tym po ostatnich 30-latach dynamicznego rozwoju w demokratycznej, samorządnej i kapitalistycznej Polsce, nadal chwalicie się tylko niemieckim dziedzictwem i jesteście dumni pokpiwając z własnych “osiągnięć” jak okropny ale tani stadion? Jeszcze nie dotarło, że Polska to dla Europy zawsze był, jest i będzie synonim brzydoty i taniości? A dlaczego? Znacie odpowiedź?

HAL
HAL

We Francji po oczyszczającej Rewolucji jest tak, że wszystkie kościoły są podległe świeckiemu państwu. Np. Kościół Katolicki tylko ich używa. Tam mury… całe kościoły są własnością państwa. I jak państwo nie ma kasy albo nie chce mieć, to budynek każdego zabytkowego kościoła może się zawalić, albo zostać sprzedany na wolnym rynku i pies nie szczeknie, co potem będzie się tam działo. Można wiele takich budynków obejrzeć w internecie – bardzo ciekawie adaptowanych na różne prywatne i społeczne potrzeby. Skorupa zostaje, elementy religijne znikają, a miejsce ma właściciela, gości i żyje. Albo znika pod buldożerem jak znikały świątynie w dawnych wiekach.… Czytaj więcej »