W czerwcu Gliwice zarastały wysoką trawą. Jedni krytykują, inni chwalą i proszą o łąki kwietne

W ostatnich tygodniach gliwickie parki i trawniki zarastały chwastami i wysoką trawą. Opieszałość służb otworzyła dyskusję na temat sensu prowadzenia takich prac. Czy zamiast przystrzyżonych trawników w Gliwicach powstaną miejskie łąki kwietne?

W czerwcu na redakcyjną skrzynkę regularnie otrzymywaliśmy zdjęcia zaniedbanych trawników z prośbą o interwencję. Wysokich traw nie trzeba było szukać zresztą daleko, bo porastały nawet drogi dojazdowe do centrum miasta m.in. ul. Orlickiego. Co ciekawe, urzędnicy przekonują jednak, że harmonogram koszenia nie uległ zmianie i wszystko odbywało się „po staremu”.

– Miejski Zarząd Usług Komunalnych nie zmieniał w tym roku strategii koszenia zieleni miejskiej. Wszystkie tereny znajdujące się w administracji MZUK są systematycznie wykaszane – zapewnia Iwona Janik, rzecznik prasowy MZUK.

– Koszenie prowadzone przez Zarząd Dróg Miejskich odbywa się na tych samych zasadach jak w latach ubiegłych

– dodaje Jadwiga Stiborska, rzecznik gliwickich drogowców.

Jak informują urzędnicy, w centrum miasta skwery (np. Doncaster, Rzeźniczy, Salgotarjan) koszone są w sezonie wiosenno-letnim do pięciu razy, a pozostałe (także w dzielnicach) do trzech razy.

– MZUK posiada także tereny głównie na obrzeżach osiedli, np. przy ul. Perseusza, Słowackiego, Żernicka, gdzie ze względów ekologicznych koszenie odbywa się raz lub dwa razy w sezonie – mówi Iwona Janik.

Skąd więc takie zaniedbania? Nieoficjalnie mówi się o braku rąk do pracy (służby jednak tego nie potwierdzają). Może o tym świadczyć charakter przeprowadzanych prac. W Parku Grunwaldzkim wykoszono tylko część trawników, by do pracy wrócić dopiero po kilku dniach.

– Plac Grunwaldzki to w tym roku porażka, dzieci nie mają gdzie pobiegać, wstyd komuś pokazać to miejsce… wstyd dla Gliwic – denerwowała się pani Anna.

– Był strajk nauczycieli to teraz chyba strajkują z zieleni miejskiej

– ironizował pan Maciej.

Takie fragmentaryczne wykaszanie stosowano też m.in. w Parku Starokozielskim. Wysoka trawa porastała ulice i skwery także poza centrum – w dzielnicach Gliwic.

”Nie chcą kosić? To dobrze”

Niekoszone trawy dość niespodziewanie zaowocowały gorącą dyskusją w mediach społecznościowych na temat sensu przeprowadzania takich prac. Okazuje się, że jest sporo zwolenników pozostawienia zieleni w stanie nienaruszonym.

– W wielu miastach odchodzi się od przystrzyżonych trawników na rzecz kwietnych łąk

– napisała pani Zuzanna. – Po pierwsze dają schronienie owadom, którym zabieramy coraz więcej naturalnego środowiska, po drugie znacznie lepiej radzą sobie z obniżaniem temperatur, po trzecie – są znacznie ładniejsze niż nudny trawnik, po czwarte – nie trzeba ich kosić i nikt nie będzie marudził – dodaje.

– To cud, że jeszcze zostawiono te piękne trawy, które są naturalnym cieniem dla wysychania ziemi i zatrzymują pyły, oczyszczają powietrze. Bardzo dziękuję, że wreszcie pokazaliście mieszkańcom, jak piękna jest trawa – napisał pan Wojciech.

I rzeczywiście w niektórych polskich miastach w tym roku celowo pozostawiono niewykoszone trawniki. W skrajnym przypadku, jak w Świętochłowicach – ze względu na oszczędności (miasto oszacowało koszt wykaszania na blisko 2,5 mln złotych), ale w innych ośrodkach, przede wszystkim z powodu ekologii.

– Największym zagrożeniem dla człowieka są obecnie zmiany klimatu, dlatego podejmujemy we Wrocławiu działania, by zieleni było więcej – mówił na konferencji prasowej wiceprezydent tego miasta Adam Zawada. – Ograniczone koszenie jest jednym z elementów zaplanowanej strategii. Korzyści, jakie z tego wynikają dla mieszkańców są nie do przeceniania. Taki nieskoszony trawnik ma większe możliwości magazynowania i odparowywania wody, co przekłada się na schładzanie nagrzanego powietrza – tłumaczył.

Częściowo na podobne rozwiązanie zdecydowały się też władze Warszawy. Czy to oznacza, że trend zapoczątkowany przez dwa, tak duże samorządy, zaszczepiony zostanie także w innych miastach, w tym w Gliwicach?

Co w gliwickiej trawie piszczy

Urząd Miejski na razie takich kroków nie planuje, ale być może temat trafi przynajmniej pod obrady jednej z miejskich komisji. O stworzenie w Gliwicach „łąk kwietnych”, czyli rozsianie dzikich polnych kwiatów na niektórych trawnikach pytali niedawno prowadzący facebookowy fanpage Ratujmy Lipy.

– W Gliwicach mamy obecnie upały i wyschniętą dużą część trawników, które są koszone bez ładu i składu – niektóre leżą odłogiem od miesięcy, inne są ścinane w temperaturze 30+ stopni. Tymczasem łąki kwiatowe nie wymagają koszenia (jest taniej), magazynują więcej wilgoci (walka z suszą), są ostoją zagrożonych owadów i zwierząt (zapylanie, ekologia) a wreszcie są po prostu piękne – napisali.

Jeśli wierzyć deklaracjom złożonym na profilu, tematem chcą zająć się dwie gliwickie radne Koalicji Obywatelskiej – Agnieszka Filipkowska i Katarzyna Kuczyńska-Budka.
Komentarze w social mediach nie pozostawiają jednak wątpliwości, że pomysł ma tylu zwolenników co przeciwników. Do jego przeforsowania jest więc jeszcze daleka droga.

Tym bardziej jesteśmy ciekawi Państwa zdania – czy w Gliwicach tereny zielone powinny być regularnie wykaszane czy lepiej pozostawić ich naturalny rozwój, ewentualnie wzbogacić o polne kwiaty i nadać charakter łąk kwiatowych?
(msz)

od najnowszych    chronologicznie   najwyżej ocenione
Las Vegas
Las Vegas

Łąki kwiatowe – tak. Chwasty – nie. W przypadku Gliwic mamy w większości do czynienia niestety z tym drugim. Zwykle rośnie u nas perz – dorasta do wysokości nawet 1-1,5 m. Rośnie szybko, dlatego koszenie odbywa się przy samej ziemi, żeby robić to jak najrzadziej. Bardzo często zostaje wtedy spalony przez upalne, letnie słońce, co można zaobserwować w postaci żółtych poletek. Potrafi odradzać się nawet z niewielkich fragmentów podziemnych kłączy albo z nasion. Poza koszeniem nie wymaga żadnych nadzwyczajnych zabiegów, dlatego jest preferowanym materiałem na trawnik w wielu miastach. Do przedstawionych na zdjęciu łąk kwiatowych nie ma nawet co porównywać.… Czytaj więcej »

Dobrý den
Dobrý den

200% racji. Trzeba mieć na uwadze, że utrzymanie łąki kwiatowej jest znacznie kosztowniejsze od utrzymania trawnika miejskiego. A zapewne ratuszowi chodzi o redukcję kosztów. Co do trawników zakładanych z perzu to dopiero nowość, która przyszła że USA. Niestety jest jeszcze bardzo kosztowna. Trawnik też nie jest dla każdego. Oznaką prestiżu miasta, posesji czy posiadłości jest jego zieleń. Pamiętać należy, że zaniedbany “trawnik” czy jak to woli łączna, to utrata turystów, inwestorów, a też utrata podatków, trzeba pomyśleć co się opłaci czy pozorne oszczędności na koszenie czy utrata kapitału napływowego.

ale
ale

Ciekawe czy osoby skarżące się na nieskoszone tereny miejskie i przydrożne, zdają sobie sprawę ile przy okazji koszenia tych powierzchni ginie owadów, zaskrońców, piskląt, żab, niemowlaków zajęczych, itd. Pomijam fakt ilości zużytego paliwa, wydzielanych spalin i hałasu. Tworzenie “łąk” ma sens i wiele miast o tym wie. Jeśli ktoś chce ironizować z tego wpisu, to polecam potowarzyszyć osobom koszącym, szczególnie w 35st. upale,

Skończcie robić wodę z mózgu
Skończcie robić wodę z mózgu

… żab, niemowlaków zajęczych? Gdzie na Wrocławskiej? Dworcowej? Rybnickiej? Mówimy o mieście a nie Wsi Wójtowej. Takimi idiotyzmami urzędnicy i podległe spółki będą sobie teraz gęby podcierać zamiast wywiązywać się z powierzonych im zadań i swoich obowiązków. Podobnie jak z teatrem, któremu wmówiono “klimat” zamiast go wyremontować.

1234
1234

A na jakiej wysokości Dworcowej widziałeś nieskoszone trawy?

0001
0001

A gdzie napisałam, że takową widziałam?

ewa
ewa

Na Koperniku kicają zające między blokami. Kwietną łąkę mamy od lat, a teraz niekoszone obrzeża osiedla. Mzuk wyciął ścieżki dla spacerującymi z psami lub też bez. Jest pięknie.

Ja
Ja

Ale to miasto a nie wieś i polana .
Jeśli ktoś uważa ,ze koszenie w mieście zabija owady to niech zmieni miejsce zamieszkania .
Teren zielony taki jak skwery , parki , chodniki mają być wykoszone , tak w tych trawach są kleszcze , mają się tak rozwijać i czekać na ofiary ?

Jan
Jan

A jak twoim zdaniem kleszcze przenoszą się na te ofiary? Wyskakują z wysokiej trawy wprost na ludzi idących okolicznym chodnikiem? Może powinieneś się trochę doedukować w jaki sposób kleszcze przemieszczają się na człowieka. Kleszcz to nie jest pchła, skakać nie potrafi. Dopóki ofiara nie wejdzie w trawy, nic jej nie grozi. A chyba nikt przy zdrowych zmysłach nie przepycha się przez zarośnięty trawnik, jeżeli ma do dyspozycji obok chodnik.
Dodatkowo najpopularniejszy w Polsce kleszcz pospolity (zwany kleszczem psim) preferuje lasy, a nie miejskie trawniki, gdzie pojawia się tylko wyjątkowo.

Slązok
Slązok

co innego ladna łąka kwiatowa a co innego wysoka trawa i chwasty

Imię
Imię

co na takiej łące uznasz za chwast?

ewa
ewa

To co rośnie na łące, dla posiadacza działki to chwast. Powiedzmy sobie szczerze – nie ma chwastów, tylko nie wszystko nam się podoba.

black_horse
black_horse

Niewykoszone pobocza miejskich ulic – a jest ich pełno – stanowią ogromne niebezpieczeństwo dla kierowców i pasażerów samochodów osobowych. Niejednokrotnie trzeba wyjeżdżać z bocznej drogi zupełnie bez widoczności zza traw sięgających 1,5 m. To wielka nieodpowiedzialność i zaniedbanie ze strony służb miejskich. Z jednej strony stawiają pierdyliard ynteligentnych sygnalizacji świetlnych, a nie potrafią zadbać o pas drogowy . Wybierajcie dalej tych samych, drodzy Gliwiczanie.

pok
pok

Dlatego od lat konsekwentnie dbają o zabetonowanie i zaasfaltowanie każdego kawałka zieleni. Skutecznie ograniczają sobie w ten sposób zakres pracy.

gość
gość

sami stawiają chałupy pod lasem z dala od średnicówek, zakładów przeróbki śmieci i nowych dojazdówek dla TIR-ów do strefy

Aż pieką oczy
Aż pieką oczy

Miejsca gdzie wysokie trawy zasłaniają widoczność, co może stanowić zagrożenie powinny być bezwzględnie koszone. Miejsca gdzie zależy nam na ochronie siedlisk kleszczy należy pozostawić w stanie naturalnym.

Krople do oczków
Krople do oczków

to jakaś psychoza związana z kleszczami, czy może już kleszczowe zapalenie mózgu?

Barber epidemic
Barber epidemic

Rozumiem, że zarost na twarzy i na głowie, jeśli takowy posiadasz, również pozostawiasz samemu sobie ze wszystkimi dobrami, które się tam gnieżdżą?
Rozumiem, że u kobiet także preferujesz naturalny zarost pod pachami, na nogach, o lekkim wąsiku nie wspomnę?

zyz
zyz

Jak bym nie przeczytał to bym nie uwierzył, że można takie pierdy opowiadać.
Po pierwsze: mają podpisane umowy, płaconą kasę i ich psim obowiązkiem jest kosić i zbierać. I nie tylko trawę. Także pielęgnować drzewa. A takie rzeczy to chyba ostatnio za Niemca tu się działy …
Po drugie: łąki kwiatowe – a i owszem. Czemu nie. Ale w sposób przemyślany i zaplanowany. Tam, gdzie można i ma to sens. Bo to co się dzieje teraz to po prostu puszczenie trawników samopas …
I uwaga o kleszczach jest nad wyraz słuszna. Zwłaszcza w kontekście zaprzestania przez Miasto oprysków (jakoś w zeszłym roku?).

Krople do oczków
Krople do oczków

łąki kwiatowe w sposób zaplanowany? To się nazywa kwietnik wtedy… A króciutka na 3 cm trawa wyschnięta na wiór w 30 stopniowym upale wygląda pięknie wg Was?

FOCH
FOCH

To jest odpowiedź miasta na przygodę z podtopieniami przez kratę zapchaną niezebraną trawą. Skoro mieliśmy czelność wytknąć ten kardynalny błąd, to wcale nie będą kosić. A co.
Skoro ulewne deszcze nie potrafią się dostosować do harmonogramu koszenia i zbierania, to tym gorzej dla deszczu. Urzędnik się na pewno nie nagnie bo harmonogram rzecz święta.

dyziu
dyziu

za Niemca Zyziu to wszystko było wypielęgnowane, wystarczy sobie zdjęcia z przed wojny pooglądać. Co do kleszczy to trzeba po tarzaniu się w trawie obejrzeć własne ciało – grzech ?

Alex
Alex

Łąki kwiatowe? Naiwnością jest sądzić, że na każdym kawałku trawnika da się coś takiego założyć – chociażby ze względu na rodzaj gleby. Oczywiście można to puścić samopas, z Barszczem Sosnowskiego na czele i cieszyć się że kosić nie trzeba. Łąki kwiatowe zostawmy więc tam, gdzie ich miejsce. Miastu brakuje “ogrodnika”. Dobrze zaaranżowane tereny zielone mogą sprawiać wrażenie “dzikości”, ale to nie znaczy że są bez nadzoru. Pielęgnacja zieleni jest potrzebna i dotyczy to zarówno utrzymania trawników jak i drzew oraz krzewów. Korony trzeba prześwietlać, zagrożone konary ścinać lub odciążać. Wczoraj, ok. 18:00 na wysokości Miejskiej Biblioteki Publicznej, z drzewa oderwał… Czytaj więcej »

Ostatni Sprawiedliwy
Ostatni Sprawiedliwy

@Alex. Piszesz o wydarzeniach związanych z nagłymi i silnymi porywami wiatru. Bądź trochę bardziej obiektywny. Zgodnie z Twoją zasadą, można wyciąć wszystkie drzewa, żeby nie zagrażały przewróceniem/oderwanie konara. Etat w MZUK masz murowany ;o).

Alex
Alex

@Ostatni Sprawiedliwy

Nie WYcinać a PRZYcinać. Kształtowanie korony czy ew. ogławianie pozwala zmniejszyć ryzyko odłamania konarów czy przewrócenia drzewa. Poza tym zranienie drzewa podczas pielęgnacji jest kontrolowane i zaopatrywane (przynajmniej tak się powinno robić), natomiast takie samoistne odłamanie dużych gałęzi może spowodować obumarcie drzewa. Za etat podziękuję – w pracy preferuję swobodę myślenia i działania ze zdrową dozą nonkonformizmu.

Stary
Stary

Kochani naiwni esteci. O czym Wy piszecie ?!! Zieleń miejska wymaga kompleksowego działania obliczonego na dziesiątki lat. To nie jest problem tylko trawy ale przede wszystkim drzew i krzewów sadzonych i pielęgnowanych z wizją i umiejętnościami. W Gliwicach drzewa “umierają stojąc”, jak zdążą przed wycięciem, a jak zdążą umrzeć to też stoją bo nikt, uschniętych już wiele lat temu, nie wycina. A jak trzeba przyciąć piękne drzewo, bo reklama musi być widoczna, to robi się to błyskawicznie. Kilka lat temu wycięto na ul. Chopina wszystkie robinie. Były już stare i spróchniałe więc należało to zrobić. Do dzisiaj straszą puste po… Czytaj więcej »

czas to pieniądz
czas to pieniądz

Dobrze prawisz. Ja bym zaproponował usunąć stanowisko miejskiego architekta bo i tak jest o kant d.. rozbić a w zamian powołać “miejskiego ogrodnika”. Pod warunkiem że nie zostanie nim miejski architekt.

Jan
Jan

W Gliwicach nie ma takiego stanowiska jak “miejski architekt”. Jest tylko “miejski konserwator zabytków”, który nie bardzo zresztą dba o zabytki. Żeby nie szukać daleko przykładów, to Zameczek Leśny przy ul. Chorzowskiej, będący własnością miasta od 10 lat. Obecnie już bardziej ruina.

Cookie Monster
Cookie Monster

Zastąpienie trawnika chwastnikiem to ochrona bioróżnorodności

Jan
Jan

Chwastnik mamy już teraz…

127
127

I to nie tylko na trawniku

RealistA
RealistA

Co myślimy??? A może najpierw 24gliwice.pl poinformowałoby gliwiczan jaki jest koszt – efekt tego pomysłu??? Sama łąka kwietna przy ulicy będzie wyglądać pięknie, ale tu chyba powinni wypowiedzieć się ogrodnicy, biolodzy, służba drogowa, straż pożarna etc. oraz SKARBNIK. Pomysł bardzo ciekawy, ale gliwiczan interesują konkrety: jaki jest koszt utrzymania trawników a jaki będzie w przypadku łąki kwietnej? Jaki jest koszt stworzenia takiej łąki??? Czy i jaki to będzie miało wpływ na bezpieczeństwo ruchu drogowego, czy istnieje zagrożenie pożarowe w przypadku suszy ( też istotne pytanie)??? To, że gliwiczanie powiedzą: FAJNY POMYSŁ, w moim odczuciu nie wystarczy. Przydałoby się uzupełnić artykuł… Czytaj więcej »

Jan
Jan

Trzeba by to porównać z obecnymi kosztami koszenia i zbierania trawy, które powinno być wykonywane co najmniej 2 razy w roku (a dla oszczędności jest chyba tylko raz w roku). Do tego dodaj koszty wynikające z podtopień. W Gliwicach notorycznie ścina się trawę w okresie największych deszczów. Ścinana trawa blokuje kraty w kanałach odpływowych i kanalizacji, bo koszenie jest wykonywane byle jak, po łebkach i równie niechlujnie trawa jest zbierana. Bo tak taniej. Zablokowany odpływ powoduje potem lokalne podtopienia (a czasem o większej skali i nowy most na Wrocławskiej niewiele tu pomoże). Do tego przycinanie traw niemal do gołej ziemi… Czytaj więcej »

RealistA
RealistA

Nie jak już chcemy tylko należy wziąć pod uwagę wszystko by później nie żałować. Koszty należy porównać, fajnie by było, gdyby to zrobiono transparentnie, tak byśmy poznali liczby, koszty, etc. (pewnie nie jeden z nas będzie zaskoczony kosztami jakie pochłania gliwicka zieleń, ale mamy demokrację, więc każdy ma prawo znać te koszty, mimo, iż pewnie gdzieś tam w sprawozdaniach widnieją to przy okazji tematu autor mógłby to naświetlić ) słusznie tu zwracają również uwagę forumowicze na komary i kleszcze. To są pytania na które urzędnicy muszą sobie i nam odpowiedzieć. Same pytania nie są po to by zniechęcić bo powtarzam… Czytaj więcej »

analizator
analizator

Nie mów tego głośno, bo miasto podchwyci temat i zaraz stwierdzi, że potrzebna jest taka dogłębna analiza w efekcie rozpisze przetarg na wydanie kilku zbędnych baniek na rzecz jakiegoś “analityka”

VAkk
VAkk

Osiedle Bajkowe. Koszą co chwila do gołej ziemi przekraczając wszelkie normy hałasu.

Prawda?
Prawda?

Najlepiej jak stado kosiarzy wpada na osiedle o 7:00 w sobotę

dalia
dalia

Jeśli wierzyć deklaracjom złożonym na profilu, tematem chcą zająć się dwie gliwickie radne Koalicji Obywatelskiej – Agnieszka Filipkowska i Katarzyna Kuczyńska-Budka. Teraz tak sprawą zajmą się tacy miejscy politycy to sprawa będzie załatwiona na bank,Jak potrafią wyciąć opozycyjnego polityka co przeciwstawia się głupim decyzjom ekipy frankiewicza to z trawą sobie poradzą,,,,,,

Fiku Miku
Fiku Miku

dalia. Czy ktokolwiek powiąże fakty, gdy pojawią się kwiatowe łąki w okolicach zamieszkania: Katarzyny Kuczyńskiej-Budki, Agnieszki Filipkowskiej oraz Zygmunta Frankiewicza?

gość
gość

budkowa niby to marzy o zielonej trawce a naprawdę ciągnie do koryta

Maria
Maria

Pięknie wyglądał pas traw maki czerwone. chabry i białe rumiany wzdłuż ul.św. Wojciecha zjazd z Toszeckiej w kierunku
cmentarza

Latarnia Uliczna
Latarnia Uliczna

Cokolwiek by nie powiedzieć o trawinikach i łąkachkwietnych, nie da się ukryć, że w Gliwicach o zieleni miejskiej decydują ignranci i miłosnicy betonu. Te nieszczęsne trawniki to tylko jeden z drobniejszych przykładów.
Co z tego, że ciężaróki pieniędzy pakuje się w gliwickie skwery skoro jest jak jest.

Tomek
Tomek

Ciekawe czy sam Frankiewicz i jego zastępcy mają taką dżunglę w ogrodzie jaką robią z Gliwic.

Ostatni Sprawiedliwy
Ostatni Sprawiedliwy

@Tomek. Nie wiem, nie wypowiem się w tej sprawie.
Swojego czasu był Komediant Straży Miejskiej który zaadoptował sobie 30 ton kostki brukowej, na swoją działkę. Chciał sobie na działce zrobić starówkę? Koneser.
To że jest cyrk to wiemy, nie wiemy co zrobią tym razem małpy.

Imię
Imię

Poza ukłonem w stronę tych, którzy kichają od traw to po co się je wogóle kosi?

gmG
gmG

A chociażby ze względów przeciwpożarowych…

Roman
Roman

Na swojej prywatnej działce nosiłem już 12 razy trawę, z władze Gliwic mają problem w ogóle przynajmniej raz znosić te 2 metrów chwasty przy kasie drogowym.

Fiku Miku
Fiku Miku

Roman – czy nie warto zastąpić “n” na “k”, a “k” na “p”?

K.
K.

Nalezysz zatem do tych obsesyjnych kosiarzy, warczacych co sobote kosiara. W ogrodzie poza trawka masz zapewne glownie tuje itp.iglaczki, bo liscie brudzo.

DD
DD

Sami kreatywni do tyłu w administracji gliwickiej pracują więc nawet nie będę komentować.

127
127

A tam od razu pracują. Po co takie wielkie słowa? Chodzą do pracy raczej.

gość
gość

i opracowują PR na ten temat

manek
manek

To co zafundował nam ZDM to jedna wielka porażka. W moim rejonie na wąskie trawniki wjechał kombajn ze zdalnym sterowaniem i lawirując między drzewami narobił totalnego bałaganu wyrywając częściowo chwasty nazywane dumnie trawnikiem. Kombajn faktycznie ciekawy sprzęt jednak na długie pasy przy autostradzie a nie na małe trawniki. W efekcie część skoszono, część wyrwano a resztę, tak 30% zostawiono. Widok straszny, syf i bałagan przez cztery dni. Po tym czasie przyszła druga ekipa z kosiarkami i w try miga zrobiła porządek. Jak się chce mieć łąki to trzeba o nie dbać. Posiać odpowiednie mieszanki traw z polnymi kwiatami i nawozić.… Czytaj więcej »

Anna
Anna

Mam natomiast pytanie o alergików – alergia na pyłki traw jest najczęstszą alergią. Zostawiając trawy ot tak skazujemy takich ludzi na na prawdę silne reakcje alergiczne i przypadłości skórne. A w takich upałach jak były stężenia są najwyższe.
Więc może zamiast doraźnie po prostu zaniedbywać zieleń to warto zaplanować ogólna strategię dla miasta – brak wycinki drzew, bo komuś przeszkadza i dosadzanie nowych. Przecież Zwycięstwa i okolice to istna betonowa pustynia – warto byłoby pomyśleć o posadzeniu tam jakiś niższych odmian drzew, ale błagam w ziemi a nie w bezsensownych donicach jak na Wieczorka….

K.
K.

Pyly podnoszone z podloza przy koszeniu oraz juz po, na skutek niemal calkowitego odsloniecia go przez koszenie do golej ziemi, sa szkodliwe nie tylko dla alergikow. Dochodzi do wtornego zanieczyszczenia tym wszystkim, co przez okragly rok opada na ziemie. Na pylki roslin mozna sie odczulic juz dosc skutecznie, na te pyly posmogowe itp. – nie.

Imiu
Imiu

mało kto wie że koszeniem trawników znajdujących się przy posesjach prywatnych winien zająć się MZUK lub organ do tego przypisany który jest opłacany z podatków. Faktury pewnie są wystawiane a wykonanych usług brak. Rzesza prywatnych osób sama dba o “swoje”/państwowe trawniki…a zaparkuj sobie na “swoim trawniku” to dostaniesz mandat…Baaa są i tacy co dbając o “swój” trawnik wykładając na nim bruk/kostkę lub go inaczej utwardzają co robią nielegalnie ale dla własnej wygody i też dla pożytku publicznego ALE ALE to JEE NIELEGAL XD Teraz URZĄD z GLIWIC będzie zasłaniał się dbaniem o chwasty które nazwie “łąkami” za które pobierze większe… Czytaj więcej »

K.
K.

Maki polne, chabry, margaretki to sa chwasty. Wyciac, wykosic do golej ziemi, niecj wiatr swobodnie unosi caloroczny pyl posmogowy wobec ktorego pylki traw i alergie na nie, to igraszla. Drzewa tez wytnijmy, bo yez pyla. Poza tym sa liczne przypadki wtargniec drzew na drogi i kolizje z tym zwiazane.

ZakSciska d..
ZakSciska d..

Oni nie kosza lubia tylko scinac drzewa

Kk
Kk

Efekty tegorocznych łąk chwastowych (w wielu miejscach przekraczających wysokość 1 metra) już są. Jeszcze więcej komarów i kleszczy. Brawo! A do tego pięknie to wygląda – taki opuszczony, zaniedbany PGR w centrum miasta;)

Ee
Ee

Zwłaszcza alergicy podziękują za łąki….

Nick
Nick

Bez sensu to są chaszcze które sprawiają wrażenie zaniedbanego miasta,dodatkowo w wysokiej trawie jest mnóstwo kleszczy a na opryski się nie zdecydowano narażając ludzi . W tym roku po raz pierwszy prawie każdego ze znajomych ukąsił kleszcz ,mnie też nie wiem czy ktoś kto z tym nie miał do czynienia wie jakie komplikacje i powikłania pociąga to za sobą tak więc ta decyzja była fatalna w skutkach i generująca spore koszty obciążające budżet na nasze leczenie.

Bolo
Bolo

Jezu znowu pani Budka. Czy nie mogłaby się zająć czymś pożytecznym? No tak ale to trzeba się jeszcze na czymś znać.