5 nawyków, przez które tracisz włosy. Robi to większość z nas

Włosy na szczotce, w odpływie prysznica, na poduszce czy swetrze to widok, który potrafi przyprawić o szybsze bicie serca. Choć utrata od 50 do 100 włosów dziennie jest w pełni naturalna i wynika z cyklu ich życia, przekroczenie tej granicy powinno być dla nas sygnałem ostrzegawczym. Co robimy, gdy nasza fryzura zaczyna tracić dawną objętość? Zazwyczaj inwestujemy w najdroższe szampony i… nadal popełniamy podstawowe błędy.


Często zrzucamy winę na uwarunkowania genetyczne, zapominając, że największym wrogiem naszych cebulek bywają nasze nawyki. Poznaj pięć powszechnych zachowań, które sabotują Twoją walkę o gęste, lśniące i zdrowe włosy.

Szarpanie i rozczesywanie mokrych włosów

Woda to wróg numer jeden mechanicznej struktury włosa. Mokre włosy są niezwykle wrażliwe, ponieważ ich łuski pod wpływem wilgoci odchylają się, a cała łodyga pęcznieje i staje się bardzo podatna na rozciąganie oraz uszkodzenia. Agresywne przeczesywanie mokrych włosów gęstym grzebieniem lub twardą szczotką prowadzi nie tylko do ich łamania się i kruszenia, ale również do wyrywania ich z korzeniami. Cebulka poddawana regularnym, mikroskopijnym szarpnięciom ulega osłabieniu, a w skrajnych przypadkach – trwałemu uszkodzeniu.

Po myciu delikatnie odsącz nadmiar wody bawełnianym ręcznikiem (unikaj szorstkich, mocno wycierających ręczników frotte), odczekaj chwilę i użyj grzebienia z szeroko rozstawionymi zębami. Zawsze zaczynaj rozczesywanie od końcówek, powoli i delikatnie kierując się ku górze.

Codzienny, ciasny kucyk lub kok

Wygodne, bardzo praktyczne w codziennym biegu i niestety niesamowicie destrukcyjne. Upinanie włosów w ciasny, wysoki koński ogon lub popularny, luźny kok na samym czubku głowy bardzo mocno napina skórę. Ciągłe, wielogodzinne pociąganie za łodygę włosa wywołuje ogromny stres mechaniczny w mieszku. Zjawisko to ma nawet swoją oficjalną medyczną nazwę: łysienie z pociągania (łysienie trakcyjne).

Jeśli każdego dnia fundujesz cebulkom ten sam ucisk w tym samym miejscu, z czasem ulegają one nieodwracalnej miniaturyzacji. Włosy stają się coraz cieńsze, aż w końcu linia czoła lub skroni zaczyna się niepokojąco cofać, a nowe, krótkie włosy (tzw. “baby hair”) wypadają, zanim w ogóle zdążą urosnąć. Staraj się regularnie zmieniać fryzury, noś włosy rozpuszczone i zamień twarde gumki ze spienionymi metalowymi elementami na miękkie, jedwabne frotki, które nie uszkadzają struktury włosa.

Bagatelizowanie niedoborów

To najważniejszy, a jednocześnie najczęściej ignorowany nawyk, który uderza w nasze włosy każdego dnia. Z biologicznego punktu widzenia włosy nie są organizmowi potrzebne, by przetrwać. Kiedy Twoja dieta jest uboga w wartości odżywcze, a Ty żyjesz w ciągłym biegu i stresie, cebulki zostają odcięte od składników odżywczych. Deficyty żelaza, cynku, aminokwasów czy witamin z grupy B błyskawicznie odbijają się na kondycji fryzury, dlatego w okresach osłabienia doskonale sprawdza się suplementacja.

Dedykowane suplementy, takie jak Trychostar Max, który dzięki formule 11 aktywnych składników uzupełnia braki i odżywia włosy od wewnątrz, to świetne rozwiązanie. Pamiętaj, że możesz nakładać na głowę najdroższe preparaty świata, ale jeśli krew nie dostarczy do macierzy włosa odpowiedniego budulca, włos po prostu zatrzyma swój wzrost, obumrze i ostatecznie wypadnie.

Gorący prysznic i codzienne suszenie

Zbyt wysoka temperatura to wróg gęstej fryzury. Mycie głowy w bardzo gorącej wodzie całkowicie zmywa naturalną warstwę hydrolipidową, prowokując gruczoły łojowe do natychmiastowej, wzmożonej nadprodukcji sebum w celach obronnych. Przetłuszczona, zablokowana grubą warstwą łoju skóra to środowisko, w którym cebulki dosłownie się duszą.

Do tego dochodzi kwestia suszenia. Gorący nawiew z suszarki skierowany prosto u nasady sprawia, że woda zgromadzona wewnątrz włosa staje się gorąca. Przegrzana skóra głowy reaguje miejscowym stanem zapalnym, co skraca cykl życia włosa i przyspiesza jego wypadanie. Przełącz suszarkę na chłodny lub letni nawiew, zachowaj odpowiedni dystans od głowy i zawsze spłukuj szampon chłodniejszym strumieniem wody.

Ignorowanie potrzeb skóry głowy i brak peelingu

Większość naszej uwagi podczas pielęgnacji skupia się wyłącznie na łodydze włosa – z namaszczeniem nakładamy maski, wcieramy odżywcze olejki, całkowicie zapominając o miejscu, w którym toczy się prawdziwe, biologiczne życie. Pozostawianie na skórze głowy resztek suchego szamponu, lakieru, ciężkich silikonów czy martwego naskórka tworzy nieprzepuszczalną warstwę.

Zablokowane ujścia mieszków włosowych to prosta i szybka droga do stanów zapalnych, swędzenia, uporczywego łupieżu i osłabienia korzeni. Bez regularnego złuszczania i dokładnego oczyszczania za pomocą peelingu trychologicznego (wykonywanego przynajmniej raz na 1-2 tygodnie) żadne, nawet najdroższe i najlepsze wcierki nie będą w stanie przeniknąć przez barierę brudu prosto do brodawki włosa. Traktuj skórę głowy z taką samą troską, z jaką traktujesz cerę na twarzy.

 
materiał partnera | informacja