“Chcą być cierpiętnikami, choć nie ma ku temu powodu”. “Głos dzielnicy” i dialog, który nie przyniósł satysfakcji

– My mówimy o faktach, a są mieszkańcy, którzy przedstawiają takie fakty, jakie by je chcieli widzieć i chyba chcą być specjalnie cierpiętnikami, choć nie ma ku temu żadnego powodu – mówiła prezydent Katarzyna Kuczyńska-Budka podczas spotkania z mieszkańcami dzielnicy Wojska Polskiego. Wydarzenie z cyklu “Głos dzielnicy” zdominowane zostało przez temat drogi, która przeciąć ma ogrody działkowe ROD Biała Róża.

Spotkanie odbyło się w piątek, 8 maja, w sali gimnastycznej szkoły podstawowej przy ul. Kozielskiej. Przybyło tam sporo mieszkańców i liczne grono działkowców przeciwnych powstaniu przedłużenia ulicy Sowińskiego. I choć z nazwy było to spotkanie mające oddać głos gliwiczanom, w ich odczuciu nie zostali wysłuchani.

– Dialog opiera się na wzajemnej wymianie, a nie na dominacji jednej strony (w przeciwieństwie do debaty). Często celem jest zrozumienie rozmówcy, a nie tylko przekonanie go do swoich racji – mówi jedna z przedstawicielek Zarządu ROD Biała Róża, która wielokrotnie usiłowała zabrać głos, ale nie zawsze miała taką możliwość.

Czujemy się raczej oszukiwani. Dla nas sytuacja jest jasna. Wydawanie pieniędzy mieszkańców na drogi projekt i mówienie, że ta droga nie powstanie teraz, ale i tak powstanie… czyli to, co my mówimy jako mieszkańcy, nie jest brane pod uwagę

– dodaje.

– Nic się nie zmienia, poza forma narracji, że nie teraz, że za 3 lata. Za 3 lata drzewa, których nie chcemy wycinać będą o 3 lata starsze, czyli jeszcze bardziej cenne – podkreśla przedstawicielka ROD Biała Róża.

Poprzednicy zostawili nam wiele takich projektów

W czasie dialogu z posiadaczami działek w rejonie skrzyżowania ulic Sowińskiego i Kuleszy, wytknięto im, że podają nieprawdziwe informacje na temat liczby ogrodów objętych planowaną inwestycją.

– Cały czas nie mówimy tak, jak – są tacy, którzy w sieci rozpowszechniają nieprawdziwe informacje, że to będzie ileśset (ogródków – red.) tylko mówimy o kilkunastu ogródkach, maksymalnie o 20, przy 900 ogródkach – mówiła Katarzyna Kuczyńska-Budka. Te słowa spowodowały poruszenie wśród działkowców. Na sali podniosły się głosy oburzenia. – Jak Państwo wiedzą lepiej, co wybudujemy, to zamieńmy się rolami i Państwo powiedzą, co wybudujemy i co projektujemy w mieście – komentowała prezydent Gliwic.

W dalszej części ponad 20 minutowej wypowiedzi na ten temat, do której usiłowali wtrącić się zebrani, Kuczyńska-Budka zapewniała, że w bieżącej kadencji przedłużenie ulicy Sowińskiego nie powstanie. – Takich projektów moi poprzednicy pozostawili setki i my je mamy, i bardzo dobrze, że je mamy, bo wtedy, kiedy ich potrzebujemy to je wyciągamy z szafy, bo na przykład pojawiają się okoliczności, że ich musimy użyć, albo pojawiają się pieniądze unijne. Bardzo często bez tych projektów nie mielibyśmy szansy na pieniądze, które się pojawiają – podkreślała prezydent.

Prezydent Gliwic – “jestem teraz obrońcą Waszych ogrodów”

Jak podczas spotkania poinformowała prezydent Gliwic, jeden ze społeczników zwrócił się do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego z pismem, w którym poinformował, że teren ogrodów, gdzie zaplanowano budowę drogi, stanowił w przeszłości część IV podobozu Auschwitz-Birkenau. W tej sytuacji MKiDN oczekuje od miasta udostępnienia planów i szeregu informacji. – Ja teraz jestem obrońcą Państwa ogrodów – mówiła Kuczyńska-Budka.

Jeśli ministerstwo będzie dążyło do tego, co chce ten społecznik, to muszę Państwu powiedzieć, że zagrożona jest 1/3 całości ogrodów, czyli mniej więcej 300 ogrodów. I wtedy problem 20 ogrodów, w porównaniu z tym, co się może zdarzyć, będzie miał zupełnie inną skalę

– dodała.

My przygotowujemy informację do ministerstwa, żeby przekonać, że te ogrody tam powinny zostać, i że one są już tam jednak trochę czasu. I robienie tam miejsca pamięci na terenie tych ogrodów z mojej perspektywy jest nieuzasadnione – zapewniała prezydent Gliwic.

“Nie patrzmy na kawałek swojego nosa”

Prezydent Gliwic wspomniała w trakcie wydarzenia, że nieopodal jej domu na Wójtowej Wsi także wybudowana ma zostać nowa droga i, że gdyby wiedziała o tym wcześniej, nie budowałaby domu w tym miejscu.

To, że budujemy drogi, które czasami są niekomfortowe, bo mogą przebiegać pod naszym domem, tak, jak ta będzie przebiegała pod moimi oknami, nie oznacza, że one nie są konieczne. Ale raz jeszcze – ja bym chciała, żeby Państwo mówili o faktach, a nie byli tutaj demagogami. Przypominam: w tej kadencji ta droga nie powstanie, bo uważamy, że w tej kadencji sobie z tym ruchem poradzimy, a poza tym projektowanie takie drogi i potem to wszystko, co się wokół dzieje, to jest czas, to są rozmowy, między innymi z właścicielami ogródków, to są plany, które trzeba zrealizować – podkreślała.

Nie bądźmy jako Gliwiczanie demagogami, popatrzmy nie tylko na kawałek swojego nosa. Czy myśli Pan, że ci wszyscy, którzy dojeżdżają z Brzezinki, wracają ze strefy, chcą stać godzinami w korkach? Czy myśli Pan, że to dla zdrowia Pana wnuków będzie lepsze? Nie będzie

– mówiła Kuczyńska-Budka.

Nie mam wątpliwości, że dla tych 20 ogródków – jeśli to będzie taka ilość – to nie jest dobra wiadomość. Ale czy Państwo wiedzą, że przychodzą do nas właściciele ogródków, pytając, kiedy będą mogli sprzedać swoje ogródki? Bo gotowi są już je teraz sprzedać. I my mówimy, że nie. I nie mówimy o innych ogrodach, żeby była jasność – kontynuowała.

Tutaj są różne perspektywy. I ja rozumiem, że ci, którzy mogą stracić ogródki mają jedną, ci który mogą nie wygrać wyborów na kolejnym walnym w swoich ogródkach to jest kolejna perspektywa, ci, którzy chcą oddać ogródki to jest jeszcze jedna perspektywa. Ale zawsze trzeba wybrać rozwiązanie, które jest istotne – jak patrzymy na cel – to nie dla mniejszości, tylko dla większości, choć one dla tej mniejszości rzeczywiście jest trudne – uniosła się prezydent.

Raz jeszcze przepraszam, że się irytuję, ale to na prawdę są tematy, w których my mówimy o faktach, a są mieszkańcy, którzy przedstawiają takie fakty, jakie by je chcieli widzieć i chyba chcą być specjalnie cierpiętnikami, choć nie ma ku temu żadnego powodu

– zaznaczała prezydent Gliwic.

W wydarzeniu brały udział również osoby, które wyraziły zdanie, że nowa droga jest mieszkańcom potrzebna. Takie wypowiedzi były dwie – mniej więcej pod koniec spotkania. Jeden z wypowiadających się, któremu oddano mikrofon, apelował do władz miasta o zintensyfikowanie prac w obrębie infrastruktury drogowej w tym rejonie miasta (acz niekoniecznie w pierwszej kolejności budowy przedłużenia ul. Sowińskiego) i wytykał działkowcom, że chcą parkingów dla swoich samochodów, ale nie chcą budowy drogi. Druga z zabierających głos mówiła, że choć posiada ogród działkowy w innej części Gliwic (na Sikorniku, gdzie także część działek rekreacyjnych poświęcono na rzecz drogi), rozumie konieczność poświęcenia swoich interesów dla dobra ogółu społeczności.

(żms)
fot. 24gliwice/żms

5 Komentarze
 najwyżej ocenione
od najnowszych    chronologicznie 
Inline Feedbacks
Rozwiń wszystkie komentarze