Jedni nie wyobrażają sobie zimy bez kalesonów, inni wolą marznąć na przystanku, niż przyznać się, że je noszą. Sprawdzamy, skąd wziął się mit „obciachowych gaci”, dlaczego coraz więcej osób nosi dziś pod dżinsami cienką wełnę merino i jak wybrać taką, która naprawdę się sprawdzi.
Skąd wziął się „obciach”?
Każdy pamięta je z dzieciństwa: grube, bawełniane, rozciągnięte na kolanach, wystające spod spodni. Kalesony kojarzyły się z dziadkiem, babcinym „ubierz się, bo zmarzniesz” i szkolną szatnią, w której lepiej było ich nie pokazywać. Problem polegał jednak nie na samym pomyśle, tylko na materiale. Bawełna chłonie pot i długo schnie, więc po krótkim spacerze robi się wilgotna i zamiast grzać – chłodzi. Nic dziwnego, że kolejne pokolenia wolały marznąć „z klasą”.
Co się zmieniło?
Dzisiejsza „pierwsza warstwa” wygląda zupełnie inaczej. To cienka, przylegająca dzianina, która pod dżinsami czy spodniami od garnituru jest praktycznie niewidoczna. Coraz częściej wybierana jest wełna merino – włókno tak cienkie (ok. 17–19 mikronów), że nie gryzie jak zwykła wełna. Merino odprowadza wilgoć na zewnątrz, grzeje także wtedy, gdy jest lekko wilgotne, i nie chłonie zapachów, więc można je nosić cały dzień – od porannego tramwaju, przez biuro, po wieczorny spacer z psem. Dlatego klasyczne kalesony z wełny merino przestały być „wstydliwym” elementem garderoby, a stały się zwykłym, rozsądnym wyborem na polską zimę.
Jak wybrać? Trzy rzeczy, na które warto patrzeć
Gramatura. Cieńsza dzianina (ok. 135–150 g/m²) sprawdzi się na co dzień pod dżinsy i do ogrzewanego biura. Na narty, biegówki czy długi zimowy spacer lepsza będzie grubsza (ok. 195–250 g/m²).
Skład. Na etykiecie warto szukać jak najwyższej zawartości merino. Domieszka poliamidu lub elastanu poprawia wytrzymałość i dopasowanie, ale to wełna odpowiada za komfort cieplny i brak zapachu.
Krój. Pierwsza warstwa powinna przylegać do ciała – tylko wtedy odprowadza wilgoć. Zbyt luźne kalesony nie spełnią swojej roli, za ciasne będą uwierać przy każdym kroku.
Gliwice – Beskidy w godzinę
Gliwiczanie mają do gór bliżej, niż się wydaje. W około godzinę można dojechać do Szczyrku, Wisły czy Istebnej – na narty, biegówki albo zimowy szlak. W górach sprawdza się prosta zasada trzech warstw: przy skórze bielizna termoaktywna z wełny merino, na niej ciepła bluza, a na wierzchu kurtka chroniąca przed wiatrem i śniegiem. Najważniejsza jest właśnie pierwsza warstwa – to ona decyduje, czy po podejściu będziemy mokrzy i zmarznięci na szczycie, czy po prostu zadowoleni z widoku.

A dzieci?
Dzieci ruszają się więcej niż dorośli: biegają, zjeżdżają na sankach, a potem stoją na przystanku w mokrej od potu koszulce. Dobrze dobrana bielizna merino dla dzieci odprowadza wilgoć i pomaga utrzymać komfort cieplny także w przerwach między zabawą. Jest miękka, więc nawet maluchy, które nie znoszą „drapiących” swetrów, zwykle akceptują ją bez protestów. Rodzice doceniają też, że nie trzeba jej prać po każdym wyjściu – wystarczy przewietrzyć.

Jak dbać, żeby służyła latami?
Wełnę merino pierzemy rzadziej niż bawełnę, w niskiej temperaturze (do 30°C), w programie do wełny i z delikatnym płynem do wełny. Nie używamy płynu do zmiękczania ani suszarki bębnowej – najlepiej suszyć na płasko. Tak pielęgnowana bielizna zachowa miękkość i kształt przez wiele sezonów.
Merino z Bielska-Białej
Woolona to sklep z odzieżą z wełny merino z Bielska-Białej – miasta z wielowiekową tradycją sukienniczą. Oferuje bieliznę termoaktywną dla kobiet, mężczyzn i dzieci, skarpety, czapki i kominy. Zakupy można zrobić online albo w sklepie stacjonarnym przy ul. Cyniarskiej 36.
A Wy? Kalesony zimą – obciach czy rozsądek? Dajcie znać w komentarzach na Facebooku 24GLIWICE!


