Można się zżymać, że to był rok przedwyborczy, że nad Magistratem zawisło widmo dwukadencyjności i utraty stanowisk, ale fakty są takie, że minione 12 miesięcy było rokiem… spełnionych obietnic. Urzędnicy “niedasizm” zamienili na konkretne działania.

Inna sprawa, że większość z nich sprzedali jako własne, choć od lat upominały się o nie organizacje mieszkańców bądź opozycja.

Michał Szewczyk

Zapowiedzią zmiany kursu był koniec 2016 roku, kiedy nagle odkurzono już nieco zapomnianą inicjatywę radnego Dominika Dragona – sieć wypożyczalni rowerów miejskich. Decyzja o tyle zaskakująca, że w sprawie dwóch kółek klimat od lat nie zmieniał się. Jednocześnie Miasto przyznało, że sieć ścieżek i dróg rowerowych nie jest tak idealna, jak do tej pory utrzymywano, a na Alei Przyjaźni powstał nowoczesny trakt, który rowerzystów doprowadzi na rogatki miasta.


Czy takie inicjatywy zostałyby podjęte gdyby nie aktywność Gliwickiej Rady Rowerowej? Sądzę, że nie.

Zieleń miejska to konik OSOM Gliwice, a wcześniej społeczników zrzeszonych wokół komitetu Gliwice to MY. Na początku roku Magistrat ogłosił gruntowną przebudowę Parku Chrobrego. Właśnie powstają nowe ścieżki, infrastruktura, a teren zostanie uporządkowany. To pochodna budowy Hali Gliwice i zarazem jej pierwsza namacalna korzyść dla Gliwic. Park wokół obiektu musiał zmienić swoje oblicze. Ale urzędnicy do “zielonych pomysłów” dołożyli też lifting w Parku Starokozielskim, zauważalne nasadzenia w centrum miasta i projekt gruntownej inwentaryzacji zieleni miejskiej w ramach miejskiego geoportalu.
Czy zrobiliby to gdyby nie silne naciski ze strony OSOM? Sądzę, że nie.

Zwycięstwa zostanie przebudowana. Brzmi jak dawna obietnica wyborcza? W istocie, pomysł od lat widnieje w programie prezydenta Frankiewicza. W 2017 roku pojawiły się jednak konkrety. Ogłoszono przetarg na wykonanie koncepcji przebudowy i zagospodarowania ulicy (zajmie się tym gliwicka pracownia PROjARCH). – Nadszedł ten moment i prezydent powiedział: pokażcie co możemy zrobić ze Zwycięstwa – mówił w sierpniu prezydencki rzecznik. Konia z rzędem temu kto odgadnie, dlaczego trzy miesiące wcześniej, ci sami urzędnicy zablokowali inicjatywę “Żywej Ulicy” na… ul. Zwycięstwa. Aktywiści miejscy poszukiwali wówczas odpowiedzi na pytanie jak powinna wyglądać główna ulica miasta. Kiedy w Krakowie i Warszawie tamtejsze magistraty objęły akcję swoim patronatem, w Gliwicach zasłonięto się absurdalną argumentacją, a sama inicjatywa w konsekwencji miała ograniczony zasięg. Być może ktoś w Urzędzie już wiedział, że jesienią przedstawi projekt wypełniający przynajmniej w części pomysły społeczników – woonerf na ul. Wieczorka (powstanie na wiosnę tego roku).
Czy stałoby się tak, gdyby nie działania ludzi Żywej Ulicy? Sądzę, że nie.

Gliwiccy urzędnicy pozytywnej aktywności nie ograniczyli tylko do dużych inwestycji. Za przykład niech posłuży skwer DTŚ i nowe drzewko choinkowe. Z takim pomysłem zgłaszali się do nas mieszkańcy, a o inicjatywie sensownego zagospodarowania tego terenu pisaliśmy w lutym 2016 roku. Podobnie jak o fatalnym systemie oświetlenia miejskiego, które jesienią rano wyłącza się za wcześnie, a wieczorem włącza za późno. Urzędnicy zapewniali, że specjalne zegary zostaną dostosowane. Obietnicy dotrzymali. Tryb działania latarni wydłużono łącznie o 20 minut. Czasu zawsze mieli też dużo drogowcy. Zwłaszcza na zamazywanie bohomazów (np. na moście przy ul. Berbeckiego). W tym roku dzień po naszej publikacji napisy zniknęły.
Czy te wszystkie drobne działania zostałyby podjęte gdyby nie Państwa aktywność? Sądzę, że nie.

Przyszłość pokaże na ile w Gliwicach powiało odrobiną nowego, a w jakim stopniu aktywność Magistratu podyktowana była wyborczym wyrachowaniem. Groźba dwukadencyjności wstecznej, którą planował PiS, a która strąciłaby z urzędu prezydenta Frankiewicza, była przecież całkiem realna jeszcze wiosną 2017 roku. I całkiem możliwe, że to było głównym paliwem do ocieplania wizerunku Magistratu. Ale nawet jeśli, czy urzędnicy zasługują na parę dobrych słów za ostatni rok? Sądzę, że tak.

Michał Szewczyk