Prezydent Gliwic pisze list otwarty do Donalda Tuska. Ostra krytyka części lokalnych polityków PO

Prezydent Gliwic, Adam Neumann w liście otwartym skierowanym do Donalda Tuska w ostrych słowach krytykuje część lokalnych polityków Platformy Obywatelskiej. „Uważam, że (…) zachowują się niczym „pożyteczni idioci” w służbie prezesa Kaczyńskiego” – czytamy. Do listu odniosła się już gliwicka Platforma Obywatelska.

 
O co chodzi? Między innymi o niedawną uchwałę Zarządu Powiatu gliwickiej PO, która zarekomendowała swoim radnym głosowanie przeciw uchwale o podniesieniu stawek podatku od nieruchomości. Prezydent Neumann zwraca też uwagę na niespójność pomiędzy działaniami partii na arenie krajowej, a inicjatywami podejmowanymi przez działaczy „w terenie”. Sprawa tylko z pozoru jest lokalna, opisane zjawisko występuje nie tylko w Gliwicach i przedstawia sobą istotne zagrożenie dla samorządu terytorialnego – uważa prezydent.

Adam Neumann apeluje do Donalda Tuska, by podjął próbę (cyt.) „uzmysłowienia lokalnym politykom PO, że swoim krótkowzrocznym populizmem mogą bardzo łatwo przyłożyć rękę do dzieła prezesa Kaczyńskiego – do likwidacji niezależnego samorządu terytorialnego w Polsce”.


Poniżej prezentujemy pełną treść listu


Szanowny Panie Przewodniczący,
pozwoli Pan, że na wstępie posłużę się pewnym cytatem:
„Od poziomu i stabilności finansowania samorządów zależy bowiem wprost jakość życia Polek i Polaków, dostępność do służby zdrowia, oświaty, kultury, sportu i rekreacji, transportu publicznego, jakość powietrza, stan dróg, chodników i obiektów użyteczności publicznej.”

Są to słowa posła Jacka Protasa, które zostały wygłoszone 15 września tego roku z trybuny sejmowej, w imieniu Klubu Parlamentarnego Koalicji Obywatelskiej, w trakcie debaty nad jedną z ustaw dotyczących tak zwanego Polskiego Ładu.

Jako prezydent miasta oraz wieloletni samorządowiec w pełni zgadzam się z tymi słowami i jestem wdzięczny zarówno za nie, jak i za szereg innych głosów polityków Platformy Obywatelskiej, którzy w takcie tygodni dyskusji dotyczącej Polskiego Ładu wielokrotnie zwracali uwagę opinii publicznej na problem bezprecedensowego osłabienia finansów polskich miast, wsi, powiatów i regionów, który jest bezpośrednim wynikiem wprowadzonych przez Prawo i Sprawiedliwość zmian podatkowych.

Uważam, że Polski Ład stanowi wstęp do likwidacji niezależnego od władzy centralnej samorządu terytorialnego. Mówimy bowiem nie tylko o idących w miliardy złotych ograniczeniach dochodów, ale również o wielokrotnie (słusznie) krytykowanych przez polityków PO pokazach klientyzmu, chociażby w postaci samorządowców publicznie dziękujących posłom PiS za wręczane czeki na inwestycje.

Jeśli zapędy centralistyczne Prawa i Sprawiedliwości nie zostaną powstrzymane, już za kilka lat obudzimy się w Polsce, w której o praktycznie każdym zadaniu samorządu będzie decydował ten lub inny minister czy sekretarz stanu, a to, gdzie realizowane będą inwestycje publiczne, zależeć będzie od tego, co uda się „załatwić” z tym lub innym politykiem partii rządzącej.

Pozwolę sobie zauważyć, że z racji wieku obaj zapewne dobrze pamiętamy taką Polskę i zapewne obaj za nią nie tęsknimy.
Podstawową różnicą między obecnym ustrojem RP a PRL jest wpisana w konstytucję zasada subsydiarności, w myśl której decyzje i środki publiczne mają być podejmowane i wydawane jak najbliżej obywatela. Działania Prawa i Sprawiedliwości od dawna zmierzają do odbierania samorządom pieniędzy i coraz większego uzależniania ich od decyzji władz centralnych. Polski Ład doprowadził do sytuacji, w której setki samorządowców nie jest w stanie złożyć projektów budżetów swoich gmin i miast spełniając ustawowe rygory.

W całej samorządowej Polsce od wielu tygodni toczą się gorączkowe poszukiwania możliwości cięć wydatków. Jest dokładnie tak, jak mówił przywołany na wstępie poseł Protas.

Już w przyszłym roku będziemy obserwować pogorszenie jakości wielu usług, jakie samorządy świadczą na rzecz mieszkańców.

Jak zwykle ucierpią na tym nieproporcjonalnie bardziej osoby o niższych dochodach, które są najbardziej zależne od usług publicznych. Oprócz cięć wydatków samorządy poszukują również dodatkowych dochodów.

Nie inaczej jest w Gliwicach i tutaj przechodzę do sedna sprawy, z którą zwracam się do Pana Przewodniczącego. Na ostatniej sesji Rady Miasta Gliwice (18 listopada) skierowaliśmy pod obrady projekt uchwały podnoszącej stawki podatku od nieruchomości.

Zaznaczę przy tym, że stawek tych postanowiliśmy nie podnosić w ubiegłym roku, z uwagi na pandemię i związane z nią finansowe kłopoty części mieszkańców oraz przedsiębiorców dotkniętych konsekwencjami lockdownów. W tym roku niestety nie mieliśmy wyjścia i podobnie jak zdecydowana większość samorządowców naszego regionu (w tym samorządowców Platformy Obywatelskiej) przygotowaliśmy uchwałę podnoszącą stawki.

Proszę sobie jednak wyobrazić moje zdziwienie, gdy kilka godzin przed sesją Rady Miasta Gliwice dotarła do mnie informacja o uchwale Zarządu Powiatu gliwickiej PO, która zarekomendowała swoim radnym głosowanie przeciw uchwale o stawkach podatku.

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że podnoszenie podatków nie jest „przyjemne” dla żadnego radnego. W Gliwicach nigdy nie ustalaliśmy tego podatku w maksymalnej wysokości dla mieszkańców. Zmusił nas do tego dopiero Polski Ład.

Zdaję sobie także sprawę, że Platforma Obywatelska RP jest partią, która zachowuje standardy demokratyczne i jej członkowie mogą prowadzić działalność zgodnie ze swoim sumieniem i przekonaniami. Pozwolę sobie jednak podzielić się z Panem Przewodniczącym pewną refleksją. Jako historyk zna Pan zapewne określenie jakiego Włodzimierz Lenin miał używać w stosunku do zachodnich dziennikarzy wychwalających ZSRR.

Uważam, że osoby, które podejmują tego typu populistyczne inicjatywy zachowują się niczym tacy „pożyteczni idioci” w służbie prezesa Kaczyńskiego.

Jak sądzę, członkowie Rady Powiatu gliwickiej PO doskonale pamiętają wypowiedź prezydenta Andrzeja Dudy, który w trakcie ostatniej kampanii wyborczej odpowiedział mieszkańcowi narzekającemu na wzrost opłat za śmieci: „Problem polega na tym, że trzynastkę dostał pan ode mnie i rządu, a cena śmieci to jest samorząd”. Rozumiem, że lokalni politycy Platformy Obywatelskiej chcą być kojarzeni ze sprzeciwem wobec wzrostu obciążeń dla mieszkańców, elementarna uczciwość wobec wyborców wymagałaby jednak, aby jasno wskazać powody tego wzrostu, a nie podejmować próby torpedowania starań samorządu o utrzymanie płynności finansowej.

Pozwalam sobie zwrócić się do Pana Przewodniczącego z tym tematem nie w partykularnym interesie Gliwic. Na całe szczęście większość gliwickich radnych w tym część klubu KO) wykazała się poczuciem odpowiedzialności za miasto oraz mieszkańców i podjęła tę trudną decyzję. Tego typu inicjatywy lokalnych polityków pańskiego ugrupowania nie są jednak odosobnione. Sygnały o podobnych niesolidarnych z samorządem zachowaniach lokalnych działaczy docierają do mnie z wielu miejsc.

Zwracam się więc z apelem o to, aby korzystając z autorytetu, jaki niewątpliwie posiada Pan wśród członków swojego ugrupowania, podjął Pan próbę uzmysłowienia im, że swoim krótkowzrocznym populizmem mogą bardzo łatwo przyłożyć rękę do dzieła prezesa Kaczyńskiego – do likwidacji niezależnego samorządu terytorialnego w Polsce.

Z poważaniem
Adam Neumann
Prezydent Gliwic

AKTUALIZACJA
Do listu odniosła się na profilu społecznościowym gliwicka Platforma Obywatelska.
„Według zarządu gliwickiej Platformy Obywatelskiej, receptą na dziurę w budżecie, nawet jeśli powstała w wyniku działań rządu PiS, jest oszczędzanie. Wyciąganie pieniędzy z kieszeni gliwickiego podatnika, jak chce prezydent, to kolejne karanie mieszkańców naszego miasta…” Cały post udostępniamy poniżej.