Poseł Kobyliński pracuje za własne

Paweł Kobyliński. Ma 37 lat. Mąż i ojciec, przedsiębiorca, od 2015 r. poseł na Sejm z o. gliwickiego. Absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach (zarządzanie przedsiębiorstwem) oraz Uniwersytetu Śląskiego (psychologia).

Gliwice to rodzinne miasto posła Pawła Kobylińskiego (37 l.). To tu postawił pierwszą lodówkę społeczną działając przeciwko marnowaniu żywności. Dodatkowo, jako jeden z niewielu polityków w Polsce, nie pobiera wynagrodzenia za swoją pracę w Sejmie.
– Pracuję dla ludzi, a nie dla pieniędzy – podkreśla z dumą parlamentarzysta.

 

Nr 4 na liście Koalicji Obywatelskiej w wyborach do Sejmu 13 października 2019 r. w Bytomiu, Gliwicach, Tarnowskich Górach, Knurowie, Zabrzu oraz w powiatach: gliwickim i tarnogórskim

– Większość Polaków uważa, że ludzie pchają się do Sejmu dla pieniędzy, a Paweł Kobyliński z rozmysłem zrezygnował z pensji poselskiej. To się w głowie nie mieści!

– W naszym kraju wciąż funkcjonuje model, w którym bycie posłem to zawód, a nie służba. Ja mówię temu stanowcze nie! Od 10 lat jestem przedsiębiorcą, dzisiaj mam stabilną firmę i zarabiam sam na siebie. Bycie posłem to ogromny przywilej i misja. Praca dla ludzi, a nie dla pieniędzy.

Odkąd skończyłem 18 lat jestem przedsiębiorcą, dzisiaj mam stabilną firmę i zarabiam sam na siebie. Bycie posłem to ogromny przywilej i misja. Praca dla ludzi, a nie dla pieniędzy

– Jak można przeczytać na pańskiej stronie WWW, Paweł Kobyliński napisał 4 ustawy, zgłosił 873 interpelacje i 1212 zapytań poselskich oraz 128-krotnie wypowiadał się z trybuny sejmowej.

– To wymierne liczby, które ilustrują moją aktywność. Ale chciałbym tu powiedzieć o skuteczności. Mimo, że jestem posłem opozycji, udało mi się przeprowadzić ustawę przeciwdziałającą marnowaniu żywności. Sejm przyjął ją w lipcu i teraz sklepy oraz markety zamiast wyrzucać jedzenie, przekazują je np. stowarzyszeniom, które dalej kierują je do potrzebujących. To ogromny sukces, ale żeby realnie zwalczyć problem marnowania żywności potrzeba jeszcze czegoś.

– Czego?

– Zmiany w każdym domu. Statystyczny Polak marnuje ok. 200 kg jedzenia rocznie. W skali roku to ponad 7,5 mln ton, które zamiast na stołach ląduje w śmietniku. Dlatego jako poseł wspieram rozwój sieci lodówek społecznych, dzięki którym każdy może podzielić się zbędnym jedzeniem z innymi, także z potrzebującymi. Pierwsza powstała w Gliwicach, kolejne – m.in. w Bytomiu i Tarnowskich Górach. Można przyjść, zostawić lub zabrać żywność. Na każdej jest naklejka z jasnym przekazem: NIE ZMARNUJ TEGO!

Jako poseł wspieram rozwój sieci lodówek społecznych, dzięki którym każdy może podzielić się zbędnym jedzeniem z innymi

– Zakupy spożywcze. Robi je pan w niedziele?

– Niedziele spędzam z rodziną. Rzadko, ale bywa i tak, że na zakupach. Dlatego jeden z moich postulatów wyborczych to: UWOLNIJ HANDEL W NIEDZIELE! Mam gotowy projekt ustawy znoszącej zakaz handlu, bo uważam, że obecna władza zabrała nam jakąś część wolności. To samo mówią ludzie, których spotykam w mojej działalności społecznej. W zamyśle, zakaz handlu w niedziele miał pomóc drobnym przedsiębiorcom, a w praktyce ich obroty zmalały o 20-30 proc.

– Na każdym kroku podkreśla pan, że przede wszystkim jest przedsiębiorcą.

– Zgadza się, jestem przedsiębiorcą i znam codzienne bolączki i potrzeby tej grupy. Specjalnie dla nas – przedsiębiorców i samozatrudnionych stworzyłem PAKIET GOSPODARCZY, który znacznie ułatwi nam działalność i życie. To m.in. założenie wydatek = koszt, brak konieczności płacenia ZUS-u w przypadku braku przychodu czy wliczanie prowadzenia firmy do stażu pracy.

– Pakiet gospodarczy, postulat uwolnienia handlu i walka z marnowaniem żywności są świetnym podsumowaniem pańskiej dotychczasowej działalności i zadań na przyszłość. Niewielu posłów ma tak spójny obraz swojej pracy. Na koniec, proszę nam powiedzie, co proponuje pan dla Gliwic?

– Gliwice to moje rodzinne miasto – tu żyję , pracuję i działam na rzecz mieszkańców wspierając organizacje pozarządowe. Na początku maja uruchomiłem pierwszą w mieście lodówkę społeczną, która stanęła na parkingu za budynkiem Młodzieżowego Domu Kultury przy ul. Barlickiego. Jestem również autorem projektu ustawy likwidującej bombę ekologiczną, która powstała po byłych Zakładach Chemicznych w Tarnowskich Górach. To bardzo ważny problem dla gliwiczan, bo woda z zatrutych ujęć trafia także do naszego miasta. Niezmiernie ważny jest dla mnie cały powiat gliwicki, dlatego regularnie spotykam się z jego mieszkańcami podczas dyżurów poselskich. W efekcie tych spotkań zaangażowałem się w rozwiązanie konfliktu wokół ważnej inwestycji w Wielowsi, związanej z budową wiatraków w pobliżu tej miejscowości.

Sfinansowano z KKW Koalicja Obywatelska PO .N iPL Zieloni