58-latek trafił do szpitala, z którego zbiegł. Szukała go straż miejska i policja

fot. SM Gliwice

58-letni mężczyzna zasłabł na ulicy. Po udzieleniu pierwszej pomocy, zabrano go do Szpitala przy ulicy Radiowej, skąd zbiegł. Dzięki współpracy gliwickich służb, pacjenta udało się odnaleźć.

W poniedziałek patrol straży miejskiej kontrolował rejon ulicy Zwycięstwa. Funkcjonariusze zauważyli osobę opierającą się o znak drogowy, po którym osunęła się na chodnik. Niezwłocznie ruszyli z pomocą.

Mężczyzna stracił świadomość, a po jej odzyskaniu miał duże problemy z komunikacją.

Poprzez dyżurnego gliwickiej jednostki wezwano Zespół Pogotowia Ratunkowego, który przewiózł 58-latka do Szpitala. Kilka godzin później Policjanci I Komisariatu poprosili strażników o pomoc w odnalezieniu tego samego mężczyzny, ponieważ opuścił samowolnie placówkę medyczną.

W wyniku współpracy służb pacjent wrócił szczęśliwie pod opiekę lekarzy.

(żms)/SM Gliwice

Komentarze

avatar
3000
od najnowszych    chronologicznie   najwyżej ocenione
Ampuła
Ampuła
Na terenie wonerfu przy Semi-Wieczorka jest mnóstwo takich przypadków. Kto wrażliwszy dotrze tam, to na widok komunikacyjnego armageddonu osuwa się na podłoże. Służba Wonerfu osadza takie osoby na podestach z boazerii – metodą wklejania. Innych ładują do wielkich donic – pod uchylną maskownicę z kikutem rośliny. W ten sposób siedziska na boazeryjnych podestach wydają się być zajęte. Osoby, które dojdą do siebie i próbują opuścić siedzisko w wonerfie – na przykład dramatycznie wyplątując się z odzieży doklejonej do siedzisk i oparć – są przez Służbę Wonerfu pacyfikowane gazem lub paralizatorem. Uspokojenie ruchu ludzkiego w strefie, aż do zamarcia. To dewiza… Czytaj więcej »
Michał
Michał

Co to znaczy zbiegł? Po prostu wyszedł. Miał takie prawo. Jest chyba wolnym człowiekiem. Szpital to nie więzienie.

POZIOMKA
POZIOMKA

Tak sie tylko szanownemu koledze wydaje…
Żyjemy w IV RP i jak widać jest przymus leczenia… co udowandnia ten artykuł.
Powrót do Czasów II RP.

rrolch
rrolch

“….miał duże problemy z komunikacją” – więc poszedł piechotą

tomek
tomek

Pewnie opuścił placówkę, bo się nie doczekał na “obsługę”. Poza tym chyba się lewakom trochę w głowach poprzestawiało: człowiek nie popełnił żadnego przestępstwa ani wykroczenia a szpital to nie areszt więc mógł sobie wyjść. Lewactwo chciałoby, żeby z własnego domu nie można było wyjść bez przepustki. W ZSRR już to przerabiano.

bartoszLL
bartoszLL

Ten tomek ma jakiś problem z lewakami czyżby zdawał prawo jazdy i skręt w lewo ni ch*a i tak 30 razy :) skup się jedź środkowo spierdo* bo szpital zamyka się

Żoliborska Kanalia
Żoliborska Kanalia

No, to jest akurat marzenia kurdupla z drabinki, miesiąc w miesiąc plującego z niej jadem

Fene
Fene

Cóż, to tylko domysły, ale co jeśli ten pan nie miał ubezpieczenia? Zapłaciłby za leczenie, na które mogło go wcale nie stać…

ja234
ja234

Nie rozumiem po co go z powrotem pakowali do szpitala, miał ochotę to sobie wyszedł.