– Po dwóch latach zadłużenie klubu zwiększyło się do ponad 50 milionów. To są efekty po 24 miesiącach pracy pani Katarzyny Kuczyńskiej-Budki – mówi Zbigniew Kałuża, mniejszościowy akcjonariusz Piasta Gliwice. W przededniu zakończenia pełnienia funkcji przez obecnego prezesa klubu, Łukasza Lewińskiego, zorganizowano konferencję w sprawie sytuacji w spółce.
Niedawno w BIP Urzędu Miejskiego i na stronie Piasta zaktualizowano informacje o strukturze własnościowej klubu z Okrzei. W efekcie podniesienia kapitału zakładowego do 12,625 mln zł poprzez emisję akcji imiennych, miasto posiada pakiet 75,25% akcji, Zbigniew Kałuża 19,33%, a Stowarzyszenie GKS Piast 5,42%. Samorząd zyskał tym samym decydujący głos w sprawach strategicznych. Również w BIP, ale w innym miejscu, można sprawdzić wyniki finansowe spółki – te podawane są obecnie za okres sprawozdawczy od 1 lipca 2024 do 30 czerwca 2025 r., gdy miasto posiadało jeszcze 66,68% udziałów. Wynika z nich, że w połowie ub.r. strata Piasta wynosiła ok. 6,745 mln zł. Jednak jak przedstawiono podczas spotkania z mediami zorganizowanego w środę, 15 lipca, sytuacja przy Okrzei jest o wiele gorsza.
Pani Katarzyna Kuczyńska-Budka zapowiedziała, że odda były zarząd, radę nadzorczą do prokuratury i będzie śledztwo. Nie wiem, czy Państwo jesteście tego świadomi, śledztwo się toczy od ponad roku w prokuraturze, ale śledztwo dotyczy sprawy o wyrządzeniu znacznych szkód majątkowych przez ostatnie dwa lata
– podkreślał Zbigniew Kałuża.
– Śledztwo jest w toku, są przesłuchiwani świadkowie, więc czekamy na rozstrzygnięcie tej kwestii. Uważamy, my jako fachowcy, którzy w tym klubie pracowaliśmy, że to naprawdę jest ostatni moment, żeby ten klub uratować. Nie jest on dzisiaj w naszych rękach. Myśmy nie zgodzili się na funkcjonowanie tego klubu w taki sposób – dodał udziałowiec.

W konferencji prasowej, oprócz Kałuży, wzięli udział: Grzegorz Jaworski, były prezes Rady Nadzorczej, Bogdan Wilk, zwolniony z funkcji dyrektora sportowego Piasta, a także Jakub Szmatuła, były piłkarz, z którym klub pożegnał się niedawno w – jak podkreślał sam zainteresowany – mało elegancki sposób.

– Dziś nasz powrót do klubu nie jest możliwy, ale mamy moralne prawo ocenić pracę pani Katarzyny Budki i jak również pracowaliśmy wszyscy w tym klubie odnosiliśmy sukcesy i uważamy, że mamy bardzo dużo doświadczenia i bardzo dużą wiedzę – zaznaczał Kałuża. – Była wizja pani Katarzyny, która miała swoich doradców i przejęła klub i poszła tą drogą, o której tutaj państwu właśnie dzisiaj mówimy.
Kałuża: Piast zadłużony na ponad 50 mln zł
Wtorkowe spotkanie zorganizowano w dwa lata po tym, jak dokonano zmian w Radzie Nadzorczej Piasta Gliwice (to nastąpiło na krótko po zmianie władzy w gliwickim magistracie), a dotyczyło sytuacji klubu w zakresie ekonomicznym, sportowym i organizacyjnym.
– Dwa lata temu pani prezydentka Katarzyna Kuczyńska-Budka zorganizowała briefing prasowy i poinformowała, że w momencie, kiedy odchodziliśmy z klubu, czyli 30 czerwca 2024 roku, klub znalazł się w bardzo trudnej, beznadziejnej sytuacji finansowej, ekonomicznej. Zostało przekazane przez panią Katarzynę, że klub na dzień 30 czerwca ma zadłużenie 33 miliony złotych. To nie jest prawda, bo to nie jest dług, tylko to jest narastająca strata bilansowa, ale pozwólcie Państwo, że będę posługiwał się tym samym nazewnictwem – mówił Zbigniew Kałuża, który podkreślał przy okazji, że od czasu wprowadzenia zmian, klub z Okrzei jest zarządzany jednoosobowo – przez prezydent Gliwic.
Na dzień dzisiejszy, według dokumentów finansowych, do których miałem dostęp, zadłużenie klubu jest na ponad 50 milionów złotych. To już nie są 33 miliony – to jest ta strata, która narosła przez 13 lat, kiedy pracowaliśmy w klubie – tylko po dwóch latach zadłużenie klubu zwiększyło się do ponad 50 milionów
– kontynuował udziałowiec.
Jak dodał, doszło do tego pomimo dotacji, która została przydzielona klubowi w kwocie ponad 30 milionów, i pomimo pożyczek ze spółki miejskiej i z miasta na kolejne 33 miliony. – Klub również otrzymał ponad 3 miliony za podniesienie kapitału spółki. Więc w sumie podsumowując, proszę zwrócić uwagę, że w przeciągu dwóch lat klub został zasilony kwotą 67 milionów, a zadłużenie wzrosło o 20 milionów. Jest to sytuacja chyba niespotykana – podkreślał Kałuża.

I wskazywał, że Piast nie jest w stanie na ten moment ani spłacić pożyczek, ani rozliczyć udzielonych mu dotacji. Te ostatnie, finansowane z pieniędzy publicznych, przydzielane są na konkretne cele. Klub tych celów nie spełnił, więc nie jest w stanie rozliczyć dotacji, a w konsekwencji nie jest uprawniony do pozyskania nowego dofinansowania z środków publicznych.
Taka sytuacja jest po dwóch latach, kiedy pani Katarzyna Kuczyńska-Budka w sposób gangsterski przejęła ten klub i również postanowiła jednoosobowo zarządzać, zdecydować i wyprowadzić klub na właściwą drogę. To są efekty pracy po 24 miesiącach pani Katarzyny Kuczyńskiej-Budki
– dodał udziałowiec.
Z kolei Grzegorz Jaworski przypomniał deklaracje składane przez władze Gliwic w momencie wprowadzania zmian w zarządzie Piasta, zgodnie z którymi w klubie mieli rządzić ludzie profesjonalnie przygotowani, którzy będą mieli wsparcie PZPN-u i wsparcie w Ekstraklasie.
Jaworski: “Piast pikuje ostro w dół”
– No, wizja bardzo taka optymistyczna, po czym powołała do Rady Nadzorczej, dla mnie i przynajmniej dla wielu osób, kuriozalną sytuację. W Radzie Nadzorczej znajduje się pani wiceprezydent miasta, pani Dylewska, która, delikatnie mówiąc, nie zna się na sporcie w ogóle, a na piłce chyba wcale. Jest pani Leszczyńska, która jest naczelnikiem Wydziału Nadzoru nad Spółkami Miejskimi, czyli de facto do tego momentu, kiedy występowano do rady, to ona nadzorowała radę nadzorczą Piasta i zarząd Piasta, to ona od poprzedniego prezesa wymagała wszelkiego rodzaju wyjaśnień i rozliczała nas jego działalności. No i jest pan Szeliga, który też nigdy w życiu nie zarządzał ani spółką akcyjną, tak mi się wydaje, a na pewno nie zarządzał sportową spółką akcyjną, która prowadzi klub Ekstraklasy – mówił Jaworski.
Ta sytuacja finansowa i ta sytuacja sportowa, no nie wzięły się z niczego. Naszym zdaniem one się wzięły właśnie z tego, że zarządzają tym klubem osoby niekompetentne. Osoby, które, tak jak zresztą Szeliga powiedział kiedyś na spotkaniu z radnymi, że nie możemy od nich wymagać, żeby się na wszystkim znali, ale oni się nauczą. No więc przez te dwa lata się nauczyli: Piast pikuje ostro w dół
– ironizował były prezes Rady Nadzorczej.
W dalszej części wypowiedzi Jaworski komentował także wybór na prezesa Piasta Łukasza Lewińskiego, który jego zdaniem był nietrafiony. – Pani Budka obiecywała dwa lata temu, że znajdzie inwestora, znajdzie osobę, która tym klubem się profesjonalnie zajmie. No więc po dwóch latach nie mamy inwestora, nie ma w klubie pieniędzy, nie ma w klubie zespołu, nie ma zarządu, nie ma rady nadzorczej. Więc najwyższa pora, żeby ten klub przejął ktoś, kto będzie chciał ten klub prowadzić, odbudować i postawić go znowu na nogi i doprowadzić do tego miejsca, na które on sobie zasłużył – podsumował Jaworski.

Jak usłyszeliśmy nieoficjalnie podczas konferencji, po zakończeniu pełnienia funkcji przez obecnego Prezesa Zarządu Gliwickiego Klubu Sportowego “Piast” SA (to nastąpi 20 lipca br.), stanowisko “pełniącego obowiązki” ma przejąć Marcin Szeliga, przewodniczący Rady Nadzorczej spółki.
(żms)






