Spotkanie z autorami “Sekretów Gliwic”. Beata i Paweł Pomykalscy w Bibliotece Centralnej

11 grudnia odbędzie się spotkanie autorskie z Beatą i Pawłem Pomykalskimi, autorami książki „Sekrety Gliwic”. Podróżnicy opowiedzą sensacyjną historię naszego miasta – najpierw niemieckiego Gleiwitz, potem polskich Gliwic.

Górny Śląsk to konik Pomykalskich – ulubiony region, do którego miłość chcą zaszczepić także w innych podróżnikach. W książce „Sekrety Gliwic” piszą o sensacyjnych wydarzeniach z historii naszego miasta.

Akcja toczy się w zawrotnym tempie – miasto trawią pożary, a ponure filie obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau zwiastują zagładę więźniów wojennych.

Na kartach książki można też znaleźć ślady słynnych gliwiczan i osób związanych z naszym miastem – wybitnego onkologa Stanisława Byliny czy znakomitego poety Tadeusza Różewicza.

Jakie jeszcze są „Sekrety Gliwic” – o tym będzie można dowiedzieć się z książki oraz podczas spotkania autorskiego z Beatą i Pawłem Pomykalskimi. Rozpocznie się ono 11 grudnia o godzinie 17:00 w Bibliotece Centralnej (ul. Kościuszki 17).

(żms)/UM(mm)

7
Komentarze

avatar
3000
od najnowszych    chronologicznie   najwyżej ocenione
HAL
HAL

Niezrozumiałym dla mnie zjawiskiem w Polsce jest dychotomia wzrostu liczby wydawnictw i autorów (w Gliwicach to już plaga), corocznych premier i wznowień tytułów, z od lat kurczącym się poziomem czytelnictwa. Ceny okładkowe książek są absurdalnie wysokie, więc wydawca od razu sam sprzedaje taniej o 10-15%, a pośrednik nawet o 35%. I podobno wszyscy zarabiają. Z wyjątkiem ostatnich w przewodzie pokarmowym tego interesu czyli czytelników, którzy za 120 str. oklepanych banałów w twardej oprawie zapłacili np. 40 zł. Nie mam pretensji do modelu biznesowego, chcę zrozumieć, jak na tak złym interesie tak dobrze się zarabia?

Imię
Imię

Problemem częstokroć jest niska jakość opracowań, sprawiająca wrażenie, że zostały wykonane przez tanich dyletantów, niezainteresowanych tematem. Nie twierdzę, że tak jest w tym przypadku. Wzorem rzetelności publikacji o Gliwicach jest dla mnie Jacek Schmidt.

gliwicjus
gliwicjus

DO tego dochodzi kolejne zjawisko: książka-wydmuszka. Gruby papier, marginesy na 1/4 szerokości strony, wielkość czcionki jak dla uczących się czytać, interlinia minimum podwójna, każdy rozdział zaczynany od nieparzystej strony… i już tekst o objętości broszurki zajmuje 200 stron! I już można walnąć cenę 40 zł!

Olo
Olo

mysle ze jakby kosztowała 5 zl tez byś narzekał , idz po kiełbasę do lodówki. włącz sobie polsat i daj nam spokoj

Olo
Olo

mysle ze jakby kosztowała 5 zl tez byś narzekał , idz po kiełbasę do lodówki. włącz sobie polsat i daj nam spokoj

tak
tak

obniży się max. poziom ogólny przekazu, wtedy cokolwiek przynajmniej z tytułu sensownego się sprzeda na dobrze wyeksponowanej półce w sklepie wielkopowierzchiowym

Zygmunt
Zygmunt

Ta książka to żart. Szkoda oczu, a tym bardziej pieniędzy.