Zbigniew Wygoda odchodzi z PO. „To wynik utraty zaufania do władz partii”

Zbigniew Wygoda, wiceszef gliwickiej PO zrezygnował z członkostwa w partii. Jego rezygnacja następuje kilka dni po utworzeniu drugiego koła PO w mieście przez prof. Marka Gzika.

– Przygotowuję oficjalny komunikat w tej sprawie. Utraciłem zaufanie do działań władz partii zarówno na poziomie lokalnym, jak i krajowym – mówi nam na gorąco były kandydat PO w wyborach na prezydenta Gliwic.

Wygoda zapewnia, że nie złoży mandatu radnego i nadal będzie czynnie uczestniczył w pracach Rady Miasta. Wyklucza natomiast możliwość „transferu” politycznego do innego ugrupowania. W grę wchodzi albo pozostanie w klubie PO albo działanie samodzielne, jako radny niezależny.


Decyzja Zbigniewa Wygody zbiega się w czasie z powołaniem drugiego koła PO w Gliwicach (przeczytaj –> Napięcie w gliwickiej PO. Będzie zmiana układu sił w Radzie Miasta?). W ubiegłym tygodniu część działaczy PO pod przewodnictwem prof. Marka Gzika utworzyła nowe koło „Aktywni” (Wygoda pozostał w kole zarządzanym przez przewodniczącą gliwickiej PO Martę Golbik).

W nowej strukturze znalazło się kilka znanych w Gliwicach nazwisk m.in. radna Katarzyna Kuczyńska-Budka czy były poseł Paweł Kobyliński (wcześniej Kukiz’15 i Nowoczesna). Choć nowe koło deklaruje współpracę z pozostałymi członkami PO, pytania o polityczne inspiracje takiego działania nasuwają się same.

Platforma już prawie bez szabel

Odejście Wygody dopełnia aktu rozbrojenia, jakiego dokonała gliwicka PO w przeciągu ostatnich kilkunastu miesięcy. Z 6 mandatów (co i tak był najgorszym wynikiem w historii) w 25-osobowej Radzie Miasta formalnie pozostaje 5 szabel. Jednak nawet klubowi koledzy przyznają, że radnemu Leszkowi Curyło bliżej do Koalicji dla Gliwic, którą już zresztą przed laty reprezentował. Pozostaje więc czterech radnych PO i… dwa punkty patrzenia na miasto. Skrzydło Kuczyńskiej-Budki (często krytykującej poczynania magistratu) reprezentuje Agnieszka Filipkowska, w stronę prezydenta Neumanna dryfuje Ewa Potocka, a zdaniem naszych informatorów także Janusz Szymanowski.

Zmiany „last minute” na listach PO w 2018 roku były więc „pyrrusowym zwycięstwem” zwolenników paktowania z Zygmuntem Frankiewiczem. Ówczesny prezydent pozbył się w ten sposób opozycji, doprowadzając do zupełnej dezorganizacji w gliwickich strukturach PO. Teraz zmartwieniem ekipy prezydenckiej mogą być jedynie coraz bardziej śmiałe działania opozycji pozaratuszowej. A reprezentować może ją nie tylko koło Marka Gzika, ale też część społeczników i stowarzyszenie „Energia dla Gliwic” Kajetana Gorniga.
Michał Szewczyk