Miesiąc temu zostały oddane do użytku 2 bezobsługowe toalety w Gliwicach. Po ich uruchomieniu pojawił się problem – zaczęły służyć nie tylko do załatwiania potrzeb fizjologicznych.

Niedawno w jednej z nich znaleziono ciało martwego człowieka. Mężczyzna miał około 40 lat, był zameldowany w Zabrzu, jednak w miejscu zamieszkania nie przebywał już od 15 lat. Nie jest pewne, czy tylko normalnie korzystał z toalety – mógł też spożywać tam alkohol, ogrzewać się lub nawet schronić się na czas nocy. O jego śmierci pisaliśmy niedawno tu.

REKLAMA

Jak informują pracownicy firmy Remondis, której powierzona została obsługa techniczna toalet, co rano można w nich napotkać śmieci pozostawione przez użytkowników.

Wśród nich znajdują się puszki i butelki po alkoholach, co wskazywałoby na to, że dwa szalety za 350 tysięcy złotych służą nie tylko do załatwiania podstawowych potrzeb.

Na co dzień toaleta jest odwiedzana przez obsługę techniczną trzy razy – rano, w południe i wieczorem. W dniu, w którym został odnaleziony tam martwy człowiek, pracownica, która posiada klucz, w pierwszej chwili stwierdziła, że kabina jest zajęta, postanowiła więc poczekać, aż minie ustalony kwadrans na korzystanie.

W toalecie znajduje się przycisk alarmowy

Podczas, gdy serwisantka oczekiwała, aż drzwi toalety się otworzą, nadjechał wóz straży pożarnej. Pożarnicy zapytali kobietę, czy posiada klucz do otwarcia kabiny, ponieważ otrzymali zgłoszenie, że ktoś jest w toalecie. Przy pomocy klucza serwisowego drzwi zostały otwarte – nie były zaryglowane. Obecne na miejscu osoby znalazły ciało zmarłego mężczyzny.

Jakie środki bezpieczeństwa?

Przy muszli klozetowej znajduje się duży czerwony przycisk, na którym jest napis ALARM. W sytuacji np. zasłabnięcia, użytkownik kabiny może go nacisnąć – wówczas toaleta zaczyna świecić i wydawać sygnały dźwiękowe przez 30 sekund, a drzwi otwierają się automatycznie. W szalecie jest także zamontowana głowica GSM, która powiadamia SMS-em operatora toalet o tym, iż wewnątrz dzieje się coś złego. Wiadomość dociera do 4 numerów telefonu, które obsługuje Remondis i MZUK.

W kabinie znajdują się ogółem 4 czujniki – przy muszli klozetowej, umywalce, w koszu na śmieci, a także ten połączony z czerwonym przyciskiem alarmowym. Jeżeli muszla lub umywalka zostaną zalane, albo w koszu zapalą się śmieci, odpowiednie detektory wysyłają sygnały do obsługi, która przyjeżdża rozwiązać problem. Automatyczna wiadomość sms przesłana po uruchomieniu czujnika zawiera informację o lokalizacji awarii oraz jej rodzaju. Tylko czerwony przycisk wymaga obsługi manualnej.

Jak rozwiązać problem “spożywania” w toaletach?

Na chwilę obecną ani administrator toalet, którym jest MZUK, ani Remondis, nie są w stanie podjąć działań zmierzających do ograniczenia tego rodzaju procederu. Bezobsługowość ma swoje zalety, zasadniczą jednak wadą jest brak jakiejkolwiek kontroli nad tym, co dzieje się w środku po zamknięciu drzwi.

Żaneta Mrozek-Siewierska

REKLAMA