Właściciele samochodów stojących na działce za Ikarem mają czas do 13 kwietnia na przeparkowanie, a zarządca wspólnot mieszkaniowych musi rozwiązać problem nowej lokalizacji śmietnika. Dzień później spółka Henniger Investment ustawi tam ogrodzenie.
W środę, 8 kwietnia, w mediach społecznościowych pojawiło się zdjęcie wiadomości mailowej, jaką właściciel nieruchomości wysłał do zarządcy wspólnot mieszkaniowych, firmy Administrator. Jest to informacja o ostatecznym zamknięciu terenu i zmianie jego przeznaczenia. Chodzi o część działki nr 109 (obręb Stare Miasto) pomiędzy ulicami Wybrzeże Armii Krajowej, Berbeckiego i Aleją Przyjaźni.
14 kwietnia (wtorek) na terenie działki rozpoczną się prace mające na celu trwałe wygrodzenie nieruchomości i uniemożliwienie osobom nieuprawnionym wstępu. Jednocześnie informujemy, że w tym samym dniu zlikwidowana zostanie znajdująca się na naszym terenie wiata śmietnikowa
– czytamy w udostępnionej publicznie wiadomości. Inwestor nie ogrodzi całości – zamknie jednak część terenu pomiędzy komercyjnym parkingiem, a granicą należącego doń gruntu od strony budynków. Z tego powodu zarządcę wspólnoty wezwano do usunięcia kubłów śmietnikowych do wieczora, 13 kwietnia, zaś właścicieli zaparkowanych samochodów do usunięcia swoich pojazdów.
– Pojazdy pozostawione na nieruchomości po 13 kwietnia zostaną zablokowane wewnątrz nowo powstałego ogrodzenia. Właściciel gruntu nie ponosi odpowiedzialności za brak możliwości wyjazdu. Po zamknięciu terenu każdy pozostawiony samochód na prywatnym terenie będzie skutkował wezwaniem lawety na koszt właściciela auta oraz naliczeniem opłaty za bezumowne korzystanie z gruntu – zaznacza w e-mailu Małgorzata Bryk, przedstawicielka Henniger Investment.
Podobna sytuacja będzie miała miejsce w przypadku pojemników na śmieci, które nie zostaną zabrane z tej posesji. – Zostaną odcięte od dostępu dla mieszkańców i firm wywozowych, a następnie usunięte na koszt podmiotu, do którego należą – informuje dalej Bryk.
Jak ustaliliśmy w firmie Henniger Investment, nieruchomość od dłuższego czasu jest wykorzystywana bez tytułu prawnego, w tym jako miejsce składowania odpadów oraz nieuprawnionego parkowania.
W związku z tym Spółka wielokrotnie zwracała się do okolicznych wspólnot mieszkaniowych o zaprzestanie takich działań, jednak nie przyniosło to trwałego efektu
– podkreśla Bryk. Załącza tez pismo, jakie w lutym br. firma otrzymała od gliwickiej straży miejskiej, w którym formacja ta zwraca uwagę na zanieczyszczenie terenu odpadami komunalnymi i wzywa właściciela nieruchomości do jego uporządkowania pod groźbą grzywny.
– W konsekwencji, w trosce o utrzymanie porządku, względy środowiskowe oraz bezpieczeństwo, a także w odpowiedzi na wezwanie Straży Miejskiej do uporządkowania terenu, Spółka podjęła decyzję o jego wygrodzeniu oraz likwidacji istniejącej infrastruktury, w tym wiaty śmietnikowej i nieuprawnionych miejsc postojowych – dodaje. I zaznacza przy tym, że nie jest to równoznaczne z rozpoczęciem inwestycji polegającej na budowie budynku mieszkalnego, choć dla tej we wrześniu ub. roku wydano już pozwolenie budowlane.
“Śmieci wyniesiemy pod Urząd Miejski” – likwidacja śmietnika stanowi duży problem
Wspomniany wyżej śmietnik z Alei Przyjaźni, który do połowy kwietnia ma zostać zlikwidowany, od kilkunastu lat stanowi miejsce gromadzenia odpadów dla mieszkańców ulicy Zwycięstwa i Chudoby. To 14 wspólnot mieszkaniowych, które teraz mają zostać “na lodzie”. Jak mówi przedstawiciel jednej z nich, problem, od czasu sprzedaży działki, starano się rozwiązać z władzami miasta poprzedniej i bieżącej kadencji. – Sprawę udało nam się prawie załatwić z wiceprezydentem Śpiewokiem, ale nastąpiła zmiana władzy – informuje właściciel firmy Aministrator, Roman Sylwestrzak. Śmietnik miał stanąć w pasie drogowym, przy Alei Przyjaźni w rejonie budynku szkoły medycznej oraz firmy Wasko.
Po zmianie sterów w magistracie proces uzgodnień rozpoczął się od nowa. Odbywały się spotkania z urzędnikami, Sylwestrzak skierował też pismo bezpośrednio do prezydent Gliwic. Na razie nie otrzymał na nie odpowiedzi.
– Stanowisko miasta jest takie, że mamy te kontenery dać ludziom pod okna – dodaje Sylwestrzak, wskazując, że przedstawiciele miejskich jednostek sugerowali wstawienie pojemników na odpady w podwórka kamienic. – To są studnie – dodaje przedstawiciel Administratora. – Takie ustawienie kontenerów nie spełnia wymogów przepisów. Dodatkowo będzie smród i szczury, które zwykle pojawiają się w takich miejscach.
Gliwiczanie mieszkający w tym rejonie zapowiadają, że w razie braku rozwiązania, w ramach akcji protestacyjnej będą wynosić śmieci pod budynek Urzędu Miejskiego.
Z kolei Sylwestrzak, który zlecił rozbiórkę wiaty przy alei Przyjaźni na piątek, 10 kwietnia, nakazał wykonawcy tych prac pozostawienie kontenerów na trawniku obok dawnej lokalizacji śmietnika. I spodziewa się problemów z tym związanych, bądź reakcji miasta.
Dla wspólnot, których interesów nie reprezentuje Administrator, już w czwartek, 9 kwietnia, na polecenie ZBM pojemniki na odpady ustawione zostały w ogólnodostępnych miejscach – przy ulicy Chudoby 6 i Barlickiego 13 – zaraz przy wejściach i oknach do budynków (przy wymaganych przepisami 10 metrach).
Jak zauważa jeden z naszych rozmówców – mieszkaniec tego rejonu, w kontekście takiego podejścia urzędników, hasło “Moc wygodnego miasta” nabiera formy gorzkiego żartu.
(żms)








