Protest pod gliwickim sądem. “Pracujemy za najniższą krajową, prestiżem się człowiek nie wyżywi”


– Pracownik sądu, mający wyższe wykształcenie, po 11 latach pracy otrzymuje około 2400 zł brutto – narzekają urzędnicy zatrudnieni w Sądzie Okręgowym w Gliwicach. W piątek w południe zorganizowali spontaniczny protest.

– Kodeks pracy pozwala na 15 minutową przerwę w pracy i my właśnie tak tą przerwę wykorzystujemy – mówi nam jedna z protestujących osób, które wyszły o godzinie 12:00 z budynku na dziedziniec. Większość zaopatrzona była w kartki z napisami “Dość pracy za grosze” oraz “Nie pracuję za dziękuję”.

Urzędnicy biorący udział w manifestacji skarżą się na niskie zarobki, ale także na nawał pracy, jaką codziennie muszą wykonywać np. przebywając na sali sądowej bez przerwy niemal całą dniówkę.

– Mówią nam, że praca tu jest prestiżowa, ale prestiżem się człowiek nie wyżywi – komentuje inny uczestnik protestu, dodając, że wyjazd na wakacje czy samodzielna egzystencja jest w ich przypadku niemożliwa.


Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, od poniedziałku w ramach protestu część osób zamierza skorzystać z L4. Oczekują podwyżki rzędu 1000 złotych brutto.

Po południu wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik poinformował Polską Agencję Prasową, że zapadła decyzja o podwyżce wynoszącej około 200 złotych dla każdego pracownika sądowego, bez względu na stanowisko. – To jest po prostu śmieszna kwota – oceniła w rozmowie z TVN24 przewodnicząca Krajowej Rady Związku Zawodowego Pracowników Wymiaru Sprawiedliwości RP Iwona Nałęcz-Idzikowska.

(żms)