Szatnia dla dorosłych, a rodzice wprowadzają tam dzieci. Użytkownik pływalni: „Byłem zażenowany”

Ojciec zabrał córkę do szatni, w której biorą prysznic i przebierają się mężczyźni. Doszło do awantury, omal nie wezwano policji.

 
Pan Jacek regularnie pływa na krytej pływalni Olimpijczyk i mówi, że to na tym basenie praktyka normalna: mimo że są oddzielne szatnie – damska, męska i rodzinna – rodzice zabierają swoje pociechy do przebieralni dla dorosłych. Często na przykład, z czym spotkała się żona pana Jacka, w szatni dla kobiet przebywają chłopcy, nawet 10-letni, co krępuje przebierające się lub wychodzące spod prysznica panie.

To, co gliwiczanina spotkało niedawno, przelało czarę goryczy.

– Pływałem, po czym poszedłem pod prysznic. Stałem w stroju adamowym, jak to pod prysznicem, chciałem już wyjść, odwracam się, patrzę… a tu gapi się na mnie dziewczynka, na moje oko 10-letnia. Obok był jej ojciec, zajęty myciem syna. Zażenowanie sięgnęło zenitu. Stałem zszokowany i zupełnie nagi, jak mnie pan Bóg stworzył!

Poirytowany gliwiczanin zwrócił ojcu dziewczynki uwagę: „Weź się, pan, zastanów, to jest męski prysznic! Weź, pan, stąd to dziecko!”.

Tata najpierw nie reagował, potem zaczął się kłócić i krzyczeć.

Nazwał naszego czytelnika chamem i groził, że wezwie policję. Wyszło na to, że pan Jacek jest zboczeńcem, pokazującym się nago dzieciom na miejskim basenie. Może przecież brać prysznic w ubraniu, prawda?

Wszystko rozeszło się po kościach, policji ostatecznie nie wezwano – ojciec umył syna, zabrał dzieci i wyszedł, a pan Jacek założył ubranie. Niesmak pozostał…

Pytanie, co by było, gdyby tata dziewczynki faktycznie zadzwonił na komisariat. Okazuje się, że sam ukręciłby na siebie bicz.

– Funkcjonariusze sporządziliby z tej interwencji notatkę i najprawdopodobniej złożyli zawiadomienie do sądu rodzinnego o niewłaściwym sprawowaniu opieki nad córką oraz narażeniu jej na demoralizację – tłumaczy podinspektor Marek Słomski, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Gliwicach. – Sprawę rozstrzygnąłby sąd.

W każdym razie „wyluzowany” tatuś mógłby mieć kłopoty, gdyby sąd uznał, że źle wychowuje dziecko. Można by mu, na przykład, ograniczyć prawa rodzicielskie lub przydzielić kuratora.

Olimpijczyk podlega Miejskiemu Zarządowi Usług Komunalnych w Gliwicach. Rzeczniczka prasowa MZUK, Marzena Sosnowska, potwierdza, że tak jak na każdej krytej pływalni, znajduje się tu specjalna przebieralnia dla rodziców z dziećmi. Wyraźnie oznakowana jako szatnia rodzinna.

– Każda z szatni jest opisana – damska, męska, rodzinna. Rodzice z dziećmi powinni korzystać z tej ostatniej i zwykle tak właśnie się to odbywa – Sosnowska dodaje, że w sprawie incydentu opisanego przez naszego czytelnika MZUK nie otrzymał żadnej pisemnej skargi.

Szatnia na Olimpijczyku często pełna jest mężczyzn. Jedni biorą prysznic (nie ma tu zasłonek czy drzwi), inni przebierają się przy szafkach – kabin, w których można to zrobić dyskretnie, jest niewiele, więc nikt nie chce czekać, aż ktoś inny się ubierze. Wprowadzona do takiego miejsca 10-latka może więc zobaczyć „Adamów” więcej.

Od ostatniego incydentu pan Jacek był na Olimpijczyku kilka razy i twierdzi, że sytuacja się powtarza.

To znaczy – rodzice wciąż wchodzą z dziećmi do przebieralni dla dorosłych. Ojcowie z córkami do szatni męskiej, a matki z synami – do damskiej. Nie wszyscy, rzecz jasna. Ale jedna mała dziewczynka, oglądająca nago dorosłego pana, to i tak za dużo.

Marysia Sławańska