W budżecie państwa na 2027 rok nie ma pieniędzy na budowę nowego szpitala przy ul. Kujawskiej. Magistrat przekonuje, że to nie wyrok, a środki na realizację inwestycji mogą znaleźć się w przyszłości.
Publikacja projektu budżetu państwa na 2027 rok miała być kluczową datą dla oceny możliwości budowy szpitala przy ul. Kujawskiej. Gwarancja finansowania dawałaby nadzieję na to, że szumnie zapowiadana inwestycja nie spali na panewce. Tak się jednak nie stało. W rządowym projekcie budżetu nie zabezpieczono żadnych środków na ten cel. Władze Gliwic przekonują jednak, że choć pieniędzy na razie nie ma, mogą się one pojawić w przyszłości.
– Wdrożenie programu wieloletniego, o jaki wnioskuje Śląski Uniwersytet Medyczny, może nastąpić w dowolnym momencie roku budżetowego
– komentuje decyzje rządu Barbara Szumilak, rzecznik prasowy prezydent Gliwic. – Finansowanie jest realizowane po podpisaniu umowy dotyczącej przedsięwzięcia, a środki na ten cel są przekazane z rezerwy inwestycyjnej Ministerstwa Zdrowia. Zatem nieujęcie teraz w budżecie państwa tych środków nie jest przeszkodą w procedowaniu programu budowy szpitala i rozpoczęcia inwestycji w trakcie roku kalendarzowego – dodaje.
CISZA PO SPOTKANIU W MINISTERSTWIE
W ubiegłym tygodniu w Ministerstwie Zdrowia doszło do rozmów prezydent Katarzyny Kuczyńskiej-Budki z wiceminister zdrowia Katarzyną Kacperczyk, dyrektorami departamentów ministerstwa oraz przedstawicielami Śląskiego Uniwersytetu Medycznego, Marszałka Województwa Śląskiego i Wojewody Śląskiego. Magistrat o efektach rozmów jednak nie informuje. Przekaz komunikacyjny dotyczący budowy szpitala został zresztą w tym roku mocno ograniczony. Na urzędowej podstronie dotyczącej inwestycji, ostatnie aktualizacje pochodzą ze stycznia tego roku. Narracja urzędników kieruje też coraz częściej odpowiedzialność za budowę placówki na Śląski Uniwersytet Medyczny, któremu formalnie faktycznie przekazano realizację przedsięwzięcia.
SZPITAL ZE ŚRODKÓW MIEJSKICH? MAGISTRAT: NIE MA TAKICH PRZESŁANEK
Trwająca stagnacja i coraz większe uzależnienie projektu od bieżącej polityki otwiera pytania o możliwości realizacji inwestycji ze środków miejskich, o co w ubiegłym roku apelowała gliwicka opozycja. Również pytana na sesji Rady Miasta Kuczyńska-Budka zapewniała, że w razie braku finansowania z zewnątrz obiekt może zostać realizowany ze środków miejskich. W tej chwili jednak miasto odrzuca takiego rozwiązanie.
– Nie ma przesłanek do rozważania alternatywnych rozwiązań budowy szpitala
– mówi Barbara Szumilak.
Przypomnijmy, w trakcie kampanii wyborczej Katarzyna Kuczyńska-Budka ogłosiła, że wbrew zapewnieniom ówczesnych władz miasta, nie ma środków na budowę szpitala miejskiego w Gliwicach. Zamiast projektu, który w części podstawowej miał być gotowy w 2027 roku, zaproponowała koncepcję z budową większego szpitala uniwersyteckiego, nazwanego “inwestycją stulecia” w województwie.
– Nie ma już czasu do stracenia, wiem skąd pozyskać środki na budowę szpitala. Gliwiczanie bardzo czekają i bardzo potrzebują tego szpitala, ja go po prostu zbuduję szybko i sprawnie – mówiła w trakcie kampanii obecna prezydent miasta.
Blisko dwa i pół roku od wypowiedzenia tamtych słów, szpital nadal pozostaje w sferze obietnic. A “szybko” zostało zastąpione przez “najszybciej jak to jest możliwe” – bo tak na facebook’u odpowiadała w ubiegłym tygodniu prezydent zapytana o to, kiedy powstanie szpital. Czy to robienie dobrej miny do złej gry – być może. Gorzej, że to też gra ze zdrowiem i bezpieczeństwem mieszkańców.
Michał Szewczyk






