Cały tydzień trzymam dietę, a waga ani drgnie…

Dlaczego silna wola to za mało?

Większość z nas myśli o odchudzaniu jak o matematyce: mniej kalorii równa się mniejsza waga. To prawda, ale tylko na papierze. W rzeczywistości jedzenie to emocje.

Jako społeczeństwo mamy tendencję do myślenia „wszystko albo nic”. Narzucamy sobie rygorystyczne zakazy (zero słodyczy, zero pizzy), traktując jedzenie jako wroga. Przez cały tydzień pracy zużywamy gigantyczne pokłady silnej woli, by utrzymać ten reżim. Kiedy przychodzi weekend, nasz „baterie” samokontroli są wyczerpane.

Wtedy włącza się mechanizm nagrody. Twój mózg krzyczy: „Zasłużyłeś na to po ciężkim tygodniu!”. W rezultacie w dwa dni nadrabiamy deficyt kaloryczny z całego tygodnia, często z nawiązką. I nie jest to kwestia łakomstwa, ale psychologii.

Zrób szybki „Test Brokuła”

Aby zrozumieć, dlaczego tak się dzieje, musisz nauczyć się odróżniać głód fizjologiczny od emocjonalnego. To kluczowa umiejętność, której uczy psychodietetyka. Głód fizyczny narasta powoli i zaspokoi go cokolwiek – kanapka, zupa, a nawet przysłowiowy brokuł. Po zjedzeniu czujesz sytość i spokój.

Głód emocjonalny atakuje nagle i żąda konkretnego smaku: „muszę zjeść czekoladę/pizzę teraz, natychmiast”. Jest wynikiem stresu, nudy lub chęci nagrodzenia się. Jeśli czujesz ssanie w żołądku, ale na myśl o zjedzeniu gotowanego brokuła Twój apetyt znika – to znak, że nie potrzebujesz kalorii, ale ukojenia nerwów. Zwykła dieta tego nie naprawi, bo problem nie leży w żołądku.

Pułapka „Różowego Słonia”

Drugim mechanizmem, który nieświadomie uruchamiamy, jest efekt zakazanego owocu. W psychologii działa prosta zasada: im bardziej zabraniasz sobie myśleć o różowym słoniu, tym częściej go widzisz. Tak samo działa Twój mózg na diecie eliminacyjnej.

Gdy kategorycznie zabraniasz sobie ulubionych potraw, Twój mózg zaczyna fiksować się na nich z podwójną siłą. Wzrasta poziom frustracji i kortyzolu (hormonu stresu), co paradoksalnie sprzyja odkładaniu tkanki tłuszczowej. Psychodietetyk nie zabierze Ci ulubionego jedzenia. Pomoże Ci wkomponować je w jadłospis tak, abyś odzyskał poczucie kontroli i przestał dzielić jedzenie na „dobre” i „zakazane”, co jest najprostszą drogą do napadów objadania się.

To nie Twoja wina, to Twoje nawyki

W Gliwicach, gdzie tempo życia jest szybkie, a stres związany z pracą czy dojazdami towarzyszy nam codziennie, jedzenie często staje się najszybszym i najtańszym sposobem na regulowanie napięcia.

To tutaj wkracza psychodietetyka. W przeciwieństwie do klasycznego dietetyka, który wręczy Ci jadłospis (który pewnie i tak wyląduje w szufladzie po miesiącu), psychodietetyk szuka źródła problemu.

Zamiast pytać: „Co jesz?”, pyta: „Dlaczego jesz, kiedy nie jesteś głodny?”.

Kiedy warto zgłosić się do psychodietetyka?

Jeśli:

  • Zajadasz stres, smutek lub nudę (tzw. jedzenie emocjonalne),

  • Masz za sobą dziesiątki diet „cud”, po których zawsze wraca efekt jojo,

  • Czujesz lęk przed wyjściem do restauracji ze znajomymi, bo „złamiesz dietę”,

  • Twoje myśli krążą ciągle wokół jedzenia i wyglądu.

To znak, że problem nie leży w talerzu, ale w głowie. Rozwiązaniem nie jest kolejna dieta, ale zmiana relacji z jedzeniem.

Gdzie szukać pomocy w Gliwicach?

Odzyskanie kontroli nad jedzeniem to proces. Wymaga zrozumienia swoich emocji i wypracowania nowych, zdrowszych schematów – bez katowania się i wyrzutów sumienia po zjedzeniu kostki czekolady.

W Gliwicach specjalistyczną pomoc w tym zakresie oferuje Kopalnia Pozytywnej Zmiany. To miejsce, które łączy wiedzę o żywieniu z psychologią, pomagając wyjść z błędnego koła odchudzania i objadania się. Zamiast kolejnej rozpiski „czego Ci nie wolno”, nauczysz się tam, jak jeść to, co lubisz, i jednocześnie dbać o zdrowie i sylwetkę.

Chcesz skończyć z wieczną walką z samym sobą? Sprawdź, jak może pomóc Ci psychodietetyk w Gliwicach i zacznij zmianę, która zostanie z Tobą na lata, a nie tylko do kolejnego weekendu.

materiał partnera | informacja