“Piast nie będzie nigdy dla nikogo strefą komfortu”. Ostre słowa Kałuży pod adresem Kaszowskiego

piast

Ciąg dalszy konfliktu na linii władze Piasta Gliwice – były kapitan drużyny, Jarosław Kaszowski. Popularny piłkarz, związany z klubem ponad 20 lat, od 2013 roku pracował na stanowisku menadżerskim. Kilka dni temu, dość niespodziewanie “Kasza” otrzymał wypowiedzenie.

W Internecie ukazał się właśnie list otwarty udziałowca klubu, Zbigniewa Kałuży, który nie zostawia na byłym już pracowniku suchej nitki.

Wypowiedzenia umów z zachowaniem wielomiesięcznego kodeksowego terminu wypowiedzenia otrzymały w Piaście Gliwice dwie osoby, wśród nich właśnie wychowanek klubu – Jarosław Kaszowski.


Jestem zaskoczony, z Piastem byłem związany przez ponad dwie dekady, przeszedłem tutaj różne rzeczy i wydawało mi się, że będę w Gliwicach także przez kolejne lata

– komentował Kaszowski dla Przeglądu Sportowego.

Prezes Paweł Żelem nie wręczył mi wypowiedzenia osobiście, wręczyła mi je kadrowa. Ostatnio regularnie byłem w klubie, bo nie pracowałem zdalnie – mówił wychowanek Piasta dla PS. – Od razu dostałem wypowiedzenie, nie było nawet rozmowy o zejściu z kosztów, czy jakiś innych możliwościach.

Kaszowski udzielił też wywiadu dla portalu sport.pl. – Coraz więcej jest w klubie przyjezdnych osób, a coraz mniej z Gliwic. Nie wiem z czego to wynika, ale taki jest chyba styl prowadzenia klubu przez pana Zbigniewa Kałużę, który podejmuje wszystkie decyzje – mówił w piątek.

Do sprawy postanowił odnieść się wspomniany w rozmowie mniejszościowy udziałowiec w Spółce. W poniedziałek na stronie internetowej Piasta opublikowano list otwarty do zwalnianego pracownika, w którym wymienia powody takiej decyzji.

Posada za krytykę?

Wywołany do publicznego zabrania głosu, czuję się w obowiązku przypomnieć, w jakich okolicznościach zostałeś zatrudniony w klubie w 2013 roku. W tym czasie, chociaż nie było w klubie ani Zbigniewa Kałuży, ani Pawła Żelema, postanowiłeś wystąpić przeciwko Piastowi na drogę sądową. To wtedy za moją namową, śp. Piotr Wieczorek – wiceprezydent Gliwic, wyraził zgodę na zatrudnienie Ciebie w klubie na ważnym i odpowiedzialnym stanowisku, i to pomimo faktu złożenia pozwu i publicznego krytykowania władz miasta i klubu. Uważałem wtedy, że gdy otrzymasz szansę, to będziesz gotowy do wykorzystania całego swojego potencjału w interesie klubu. Także wtedy za moją namową doszło do zawarcia umowy pomiędzy Klubem, Stowarzyszeniem a Tobą, na mocy której odpowiadałeś za szkolenie dziecięcych grup piłkarskich dla Piasta – rozpoczyna Zbigniew Kałuża.

Zawiedzione nadzieje

Zatrudniając Ciebie na stanowisku menedżerskim, które w strukturze klubu zostało stworzone wyłącznie dla Ciebie, wierzyliśmy, że wykorzystasz doświadczenie z boisk ligowych i swoją rozpoznawalność w Gliwicach do zbudowania licznych grup kibicowskich wśród mieszkańców naszego Miasta. Nie jest to miejsce ani czas na dokonywanie rozliczeń, ale nie jest tajemnicą, że pomimo sukcesów sportowych, nie przykładałeś ręki do rozwoju Klubu – pisze dalej Kałuża.

Pomimo stworzonych warunków, Twoja praca nie przyniosła nigdy spodziewanych efektów. Co więcej, od kiedy Klub utworzył w swoich strukturach akademię piłkarską i rozpoczął samodzielne szkolenie dzieci i młodzieży, nie tylko bezustannie krytykowałeś ten pomysł i odmawiałeś podjęcia współpracy, ale namawiałeś też rodziców młodych piłkarzy na przejście z akademii Piasta do Twojej komercyjnej szkółki piłkarskiej – podkreśla udziałowiec Piasta.

Bilety dla domów dziecka trafiały do kogo innego?

Przez 7 lat obecności w Piaście, przedkładałeś swój interes nad interes klubu. Ważniejsza była Twoja akademia piłkarska niż akademia Piasta. Ważniejsze było nadanie Tobie publicznie odznaczenia na stadionie przez kandydata na posła, który chciał wykorzystać klub w swojej kampanii wyborczej niż apolityczność klubu. Ważniejsze od dystrybucji 100 ufundowanych przeze mnie biletów na każdy mecz dla dzieci z domów dziecka i rodzin zastępczych, było rozdawanie tych biletów ludziom, którzy powinni normalnie je zakupić. W końcu ważniejsze były Twoje prywatne relacje z pewnymi grupami kibicowskimi od podjętej przez klub decyzji o braku współpracy ze środowiskami pseudokibiców – pisze dalej Kałuża.

Usługi o zawyżonej wartości

Otrzymałeś od klubu wszystko, co było niezbędne do wykonywania pracy. To prawda, że dwa lata temu zlikwidowaliśmy praktykę zawierania nieuzasadnionych z punktów widzenia klubu umów barterowych. Przyczyną nie było uniemożliwianie Tobie pracy, ale likwidacja patologicznych układów, w których niektórzy pracownicy domagali się wypłaty premii za usługi o zawyżonej wartości, które nie były potrzebne klubowi, a służyły jedynie wypłacie wyższych wynagrodzeń – dodaje udziałowiec.

Piast nie jest “strefą komfortu”

Symbolem Twojego stosunku do klubu pozostanie przekazane mi zdjęcie Twojego miejsca pracy, na którym przykleiłeś kartkę z napisem „strefa komfortu”. A więc Twoje wyobrażenie klubu jako miejsca, w którym umożliwimy Ci przyjmowanie odznaczeń samorządowych od kolegów. Miejsca, które gwarantuje zwrot wydatków na paliwo i pensję znacząco przekraczającą średnie krajowe wynagrodzenie. W końcu miejsca, w którym nikt Cię nie rozliczy z pracy, bo masz wielu przyjaciół w Gliwicach – podkreśla udziałowiec.

To nie jest moja wizja klubu i Twojej w nim roli. Piast nie będzie nigdy dla nikogo strefą komfortu. Pozostanie natomiast miejscem, w którym szanujemy zaangażowanie i ciężką pracę, gdzie nie liczą się znajomości, ale realne działania. Jeżeli będziesz chciał udowodnić, że klub jest dla Ciebie ważny, to przypominam, że wciąż obowiązuje zawarta w 2014 roku umowa prowizyjna pomiędzy Tobą a klubem, dzięki której sam możesz zapracować na sowite wynagrodzenie i przyczynić się do rozwoju Piasta. Tymczasem 7 lat Twojej pracy niestety potwierdziło, że klub nie potrzebuje dziś etatowego pracownika na stanowisku, które zajmowałeś. Dlatego klub zdecydował się zlikwidować nieefektywne i niepotrzebne stanowisko. Jestem przekonany, że pomimo złych emocji, które w ostatnich dniach wylewasz z siebie, podejmiesz współpracę z klubem w zakresie obowiązującej umowy z obustronną korzyścią– kończy Kałuża.

(red.)

List otwarty adresowany do Jarosława Kaszowskiego.

PIAST GLIWICE NIE BĘDZIE NIGDY STREFĄ KOMFORTU

Wywołany do publicznego zabrania głosu, czuję się w obowiązku przypomnieć, w jakich okolicznościach zostałeś zatrudniony w klubie w 2013 roku. W tym czasie, chociaż nie było w klubie ani Zbigniewa Kałuży, ani Pawła Żelema, postanowiłeś wystąpić przeciwko Piastowi na drogę sądową. To wtedy za moją namową, śp. Piotr Wieczorek – wiceprezydent Gliwic, wyraził zgodę na zatrudnienie Ciebie w klubie na ważnym i odpowiedzialnym stanowisku, i to pomimo faktu złożenia pozwu i publicznego krytykowania władz miasta i klubu. Uważałem wtedy, że gdy otrzymasz szansę, to będziesz gotowy do wykorzystania całego swojego potencjału w interesie klubu. Także wtedy za moją namową doszło do zawarcia umowy pomiędzy Klubem, Stowarzyszeniem a Tobą, na mocy której odpowiadałeś za szkolenie dziecięcych grup piłkarskich dla Piasta.

Mam wrażenie, że bardzo łatwo przyszło Ci o tym wszystkim zapomnieć i równie łatwo przychodzi Tobie dziś krytykowanie tych, od których otrzymałeś szansę udowodnienia, że także po zakończeniu kariery piłkarskiej będziesz ważnym ogniwem naszego klubu. Podobnie jak swoją codzienną pracą w klubie udowadniają to Wojtek Kędziora, Maciej Szmatiuk czy Dawid Wiejowski, którzy tak jak Ty zapisali karty w historii klubu jako piłkarze.

Ostatnie lata dla GKS Piast to najlepszy okres w historii klubu. Tytuły wicemistrza i mistrza kraju, gra w europejskich pucharach, stabilna sytuacja finansowa i perspektywy rozwoju, które nie mogły się nawet śnić kibicom, działaczom i piłkarzom naszego Klubu jeszcze 7 lat temu. To jest, Jarku, moja wizja rozwoju Piasta i to chcę podkreślić, zanim odniosę się do Twojej wypowiedzi, bo dla klubu piłkarskiego sportowy sukces jest podstawowym celem. I ten sukces w Gliwicach dzięki pracy wielu osób odnieśliśmy.

Sukces na boisku wywalczyli piłkarze, którzy urodzili się w Gliwicach, tacy jak Patryk Dziczek, i tacy, którzy w Gliwicach znaleźli swój drugi dom, jak Gerard Badia czy Jakub Szmatuła. Dla nich Piast nie jest klubem z miasta, w którym się urodzili, ale jest klubem, z którym związali swój los i dzięki swojej ciężkiej pracy osiągnęli niesamowity sukces, o którym będziemy pamiętali przez następnych 75 lat. To jest dziś charakter tego Klubu. Niezależnie, na jakim stanowisku, niezależnie z jakiego miasta pochodzimy – rzetelna, systematyczna praca jest podstawą naszego sukcesu. Wymagam tego od siebie, wymaga tego od pracowników Paweł Żelem. Mówienie o tym, że klub piłkarski traci charakter, bo jest w nim wiele „przyjezdnych” osób, trąci ksenofobią i jest obraźliwe dla wielu ludzi, którzy dali nam największe sukcesy sportowe – od samych piłkarzy i trenerów, po pracowników Spółki. Warto o tym pamiętać…

Zatrudniając Ciebie na stanowisku menedżerskim, które w strukturze klubu zostało stworzone wyłącznie dla Ciebie, wierzyliśmy, że wykorzystasz doświadczenie z boisk ligowych i swoją rozpoznawalność w Gliwicach do zbudowania licznych grup kibicowskich wśród mieszkańców naszego Miasta. Nie jest to miejsce ani czas na dokonywanie rozliczeń, ale nie jest tajemnicą, że pomimo sukcesów sportowych, nie przykładałeś ręki do rozwoju Klubu. Pomimo stworzonych warunków, Twoja praca nie przyniosła nigdy spodziewanych efektów. Co więcej, od kiedy Klub utworzył w swoich strukturach akademię piłkarską i rozpoczął samodzielne szkolenie dzieci i młodzieży, nie tylko bezustannie krytykowałeś ten pomysł i odmawiałeś podjęcia współpracy, ale namawiałeś też rodziców młodych piłkarzy na przejście z akademii Piasta do Twojej komercyjnej szkółki piłkarskiej.

Przez 7 lat obecności w Piaście, przedkładałeś swój interes nad interes klubu. Ważniejsza była Twoja akademia piłkarska niż akademia Piasta. Ważniejsze było nadanie Tobie publicznie odznaczenia na stadionie przez kandydata na posła, który chciał wykorzystać klub w swojej kampanii wyborczej niż apolityczność klubu. Ważniejsze od dystrybucji 100 ufundowanych przeze mnie biletów na każdy mecz dla dzieci z domów dziecka i rodzin zastępczych, było rozdawanie tych biletów ludziom, którzy powinni normalnie je zakupić. W końcu ważniejsze były Twoje prywatne relacje z pewnymi grupami kibicowskimi od podjętej przez klub decyzji o braku współpracy ze środowiskami pseudokibiców.

Otrzymałeś od klubu wszystko, co było niezbędne do wykonywania pracy. To prawda, że dwa lata temu zlikwidowaliśmy praktykę zawierania nieuzasadnionych z punktów widzenia klubu umów barterowych. Przyczyną nie było uniemożliwianie Tobie pracy, ale likwidacja patologicznych układów, w których niektórzy pracownicy domagali się wypłaty premii za usługi o zawyżonej wartości, które nie były potrzebne klubowi, a służyły jedynie wypłacie wyższych wynagrodzeń.

Symbolem Twojego stosunku do klubu pozostanie przekazane mi zdjęcie Twojego miejsca pracy, na którym przykleiłeś kartkę z napisem „strefa komfortu”. A więc Twoje wyobrażenie klubu jako miejsca, w którym umożliwimy Ci przyjmowanie odznaczeń samorządowych od kolegów. Miejsca, które gwarantuje zwrot wydatków na paliwo i pensję znacząco przekraczającą średnie krajowe wynagrodzenie. W końcu miejsca, w którym nikt Cię nie rozliczy z pracy, bo masz wielu przyjaciół w Gliwicach.

To nie jest moja wizja klubu i Twojej w nim roli. Piast nie będzie nigdy dla nikogo strefą komfortu. Pozostanie natomiast miejscem, w którym szanujemy zaangażowanie i ciężką pracę, gdzie nie liczą się znajomości, ale realne działania. Jeżeli będziesz chciał udowodnić, że klub jest dla Ciebie ważny, to przypominam, że wciąż obowiązuje zawarta w 2014 roku umowa prowizyjna pomiędzy Tobą a klubem, dzięki której sam możesz zapracować na sowite wynagrodzenie i przyczynić się do rozwoju Piasta. Tymczasem 7 lat Twojej pracy niestety potwierdziło, że klub nie potrzebuje dziś etatowego pracownika na stanowisku, które zajmowałeś. Dlatego klub zdecydował się zlikwidować nieefektywne i niepotrzebne stanowisko. Jestem przekonany, że pomimo złych emocji, które w ostatnich dniach wylewasz z siebie, podejmiesz współpracę z klubem w zakresie obowiązującej umowy z obustronną korzyścią.

Zbigniew Kałuża

od najnowszych    chronologicznie   najwyżej ocenione
Ampuła

Rzeczowo i dosadnie o prywatnych interesach Kaszowskiego w branży futbolowej, które od lat prowadził i rozbudowywał w jawnej – i świadomej – kolizji z etatem w klubie. Pseudo ikoniczność Jarosława Kaszowskiego wzięła się z osiągnięcia na poziomie wpisów w Księdze Rekordów Guinnessa, gdzie przebycie w jednych barwach od B-klasy do ekstraklasy sąsiaduje z przejściem w jednych slipach przez kontynent. Bo piłkarsko Kaszowski osiągnął zaledwie lokalną przeciętność. Jego boiskowe liczby gubią się w szarych statystykach, a o poziom reprezentacyjny nawet się nie otarł. W Piaście grał i trwał, bo nikt go transferowo nie pożądał. Nabyte przez lata trwania w Piaście umiejętności… Czytaj więcej »

gość

w gliwicach żadna nowość wykorzystywać stanowisko czemu miałby chłop być odmieńcem

RamPamPam

W takim razie, gdy MNIEJSZOŚCIOWY udziałowiec klubu, który de facto tym klubem rządzi wyciąga takie brudy na wierzch, gdzie cały klub traci wizerunkowo, niech wypowie się w paru kwestiach, które nurtują kibiców Piasta. 1) Dlaczego skoro Pan Kaszowski był tak beznadziejnym pracownikiem, dla którego sam Pan stworzył stanowisko, tak długo trzymał Pan go w klubie zamiast rozstać się wczesniej? 2) Co z akademia dla młodych adeptów piłki? Mistrz Polski nie posiada nawet pół odpowiedniej bazy do szkolenia. 3) Co z pieniędzmi, które zostały “zarobione” poprzez sprzedaż kluczowych zawodników chwilę przed eliminacjami LM? 4) Co zrobił i robi klub, by przyciągnąć… Czytaj więcej »

Glen

Sprzedać, stadion najmować.

Rafał

Teraz najważniejsze, że w strefie komfortu zasiadł Tomala, za co prezydent odwdzięczył się w statucie przyznaniem stosownych przywilejów mniejszościowemu akcjonariuszowi.

AAA

Czy statut Piasta wrócił do poprzedniego brzmienia, czy p. Kałuża nie wyraził na to zgody?

tępy kibol

Dlaczego Kałuża nie powiedział w ostrych słowach ” Gliwice nigdy nie będą dla Piasta strefą komfortu” ?

Pppppp

Twój Nick jest wyjątkowo kompatybilny z komentarzem.Tak trzymaj.

tępy kibol

Dziękuję za merytoryczny komentarz i wciąż oczekuję kiedy go wreszcie napiszesz ? A może w tej kwestii nie jesteś kompatybilny ?

Kamyk

Brawo Panie Żelem. Darmozjady nie mają co szukać w tym Kubie. Zajął się kreceniem swoich precli a o obowiązkach wobec pracodawcy zapomniał.
Jak jest nie winny to niech odpowie co udało mu się w ciągu tylu lat osiągnąć dla klubu Piast Gliwice.
Czekamy, chcemy porównać zarzuty prezesa do twoich osiągnięć.

RamPamPam

To ja czekam, na odpowiedź ile pieniędzy i ile do sukcesów pierwszej drużyny dołożył Pan Kałuża i ile zarobił na tym Kar-tel ów Pana? Bo mniejszościowy udziałowiec ma więcej do powiedzenia niż właściciel czyli miasto. Tak to wygląda w normalnym klubie?

parKing

Już poszedł list otwarty na Weszło. A odpowiedź na 100% brzmi nieważne co i jak – o wiele więcej niż badziewny Kałuża i jego marionetka Żelem razem wzięci.

Obserwujący

Niech kaszowski poszuka sobie pracki.Tyle,że nikt go nie zatrudni…jak on był na stanowisku “menadżerskim” to ja jestem prezesem.

RamPamPam

Jesteś prezesem od jazdy na wstecznym. Czemu zmieniłeś nick raz dwa trzy?

Olaf

I super !!! Już dawno mieli się pozbyć tego Janusza Biznesu !!! Gość co nic nie potrafi menager dobre sobie….Ta jago akademia to też porażka totalna. Zero podejścia do dzieci tylko kasa kasa i kasa się liczy!!!!

Cliper

Jednym z sukcesów marketingowych tego gościa to mecz pożegnalny i rozdanie kilku tysięcy koszulek z jego nazwiskiem oraz organizacyjny chaos pod stadionem ponieważ system padł a kibice nie byli w stanie wejść na ten mecz gwiazd

giaur

Dlaczego redakcja nie wydrukuje odpowiedzi Kaszowskiego?

Art

Bo kaszowski to za cienki bolek by drukować jego i tak nic nie warte wypociny!!!!

OBŁUDNICY

A dla vice prezydentów jak to było po abdydacji najlepszego prezydenta wszechczasów !
Coś słabiutko w tym senacie czyżby tam była STREFA KOMFORTU