REKLAMA

Radny: “Widziałem szczura wielkości kota. Sytuacja jest bardzo zła”

W rejonie ulic Pszczyńskiej, Dworcowej, Wrocławskiej, Arkońskiej i Lutyckiej podobno zadomowiły się szczury. I nie mowa tu o drobnych szkodnikach, lecz o okazach, które – jak twierdzi radny Łukasz Chmielewski – osiągają rozmiary… dorosłego kota.

Gryzonie mają czuć się jak u siebie w domu, wychodząc śmiało z piwnic, elewacji, wałów ziemi czy śmietników.

Szczur wielkości kota

Problem nie umknął uwadze radnych. Łukasz Chmielewski wspólnie z radnym Marcinem Prokopem oraz radnym Sejmiku Bartłomiejem Kowalskim postanowił wziąć sprawę w swoje ręce i złożył w tej sprawie interpelację do władz miasta. Odpowiedź, którą otrzymali, mocno ich jednak zaskoczyła. Miasto uznało bowiem, że skoro Zarząd Budynków Mieszkalnych TBS przeprowadził już deratyzację, to kolejnych akcji w planach nie ma.

Włodarze wydali się więc nie dostrzegać skali zjawiska, co skłoniło radnego Chmielewskiego do ironicznego komentarza podczas sesji rady miasta.

– Czy ja razem z kolegami mam złapać przedstawiciela tych podwórkowych mieszkańców, te szczury (…) i przynieść tutaj na sesję, puścić, żeby też radni mogli się z nimi zapoznać? – pytał radny, dodając z powagą: – Gwarantuję, że tam byłem i te szczury naprawdę są.

Apel o interwencję bez domowego ZOO

Choć radny żartował z przyniesienia gryzoni na obrady, jego apel do władz miasta był jak najbardziej serio. Zwrócił się bezpośrednio do wiceprezydent Agnieszki Dylewskiej, pod której pion komunalny podlega ta sprawa, z prośbą o szybkie i skuteczne rozwiązanie problemu.

Podkreślił przy tym, że celem interwencji radnych nie jest samo zbieranie urzędowych odpowiedzi, ale realna pomoc mieszkańcom. (emef)

0 Komentarze
 najwyżej ocenione
od najnowszych    chronologicznie