Martwe zakazy czy konieczność? “Trawnik to nie psi wychodek” vs “niech tylko ktoś mi zwróci uwagę…”

Za ich złamanie nie dostaniemy grzywny ani mandatu, a mimo to na gliwickich osiedlach wciąż nie brakuje znaków zakazujących wyprowadzania psów czy gry w piłkę.

Tabliczki nie tylko nie mają mocy prawnej, ale ich ustawianie może być wręcz niezgodne z przepisami.

REKLAMA

Znaki często ustawiają sami mieszkańcy, lub zarządcy terenu na wyraźną prośbę lokatorów. Zwolennicy zakazów tłumaczą, że pomagają utrzymać porządek.

– Wcześniej trudno było przejść koło bloku, żeby nie wdepnąć w jakąś ?niespodziankę?. Tabliczki są potrzebne, żeby ludzie pamiętali, że trawnik to nie psi wychodek

– komentuje Pani Irena, mieszkanka os. Milenium.

W praktyce jednak właściciele czworonogów najczęściej ignorują te znaki.

– Trawniki na osiedlu to przestrzeń wspólna. Nie mam zamiaru przestrzegać bzdurnych zakazów, bo skoro mieszkam w tej okolicy to mam prawo spacerować tu ze swoim psem

? denerwuje się Pan Krzysztof , mieszkaniec tego samego osiedla i właściciel psa. – Nie widziałem zresztą, by ktokolwiek przejmował się tymi znakami. Będę tu wyprowadzał psa i niech tylko ktoś spróbuje mi zwrócić uwagę. Jeśli trzymam go na smyczy i sprzątam po nim, mamy prawo tu przychodzić ? dodaje.

Trudno się dziwić takiemu podejściu, bo tabliczki zazwyczaj stawiane są na terenach należących do spółdzielni i wspólnot mieszkaniowych, a ich nieprzestrzeganie nie wiąże się z żadnymi konsekwencjami.

– Strażnicy Miejscy mogą ukarać właściciela, który wyprowadza psa w miejscach zabronionych, ujętych w regulaminie o utrzymaniu czystości na terenie miasta Gliwice (na place zabaw dla dzieci, boiska, do piaskownic czy fontann) ? tłumaczy Bożena Frej, kierownik wydziału profilaktyki i komunikacji społecznej Straży Miejskiej w Gliwicach. ? Wykonujemy swoje zadania na terenie miasta, a nie na terenach wspólnot mieszkaniowych, które są terenami prywatnymi – podkreśla.

O ile w świetle lokalnych przepisów to tylko zakazy bez pokrycia, o tyle z szerszej perspektywy to raczej stawianie tabliczek można uznać za działanie niezgodne z prawem. Precedensowy wyrok w sprawie dotyczącej zakazów wyprowadzania psów m.in. na place zabaw i na tereny zielone zapadł w ubiegłym roku. Naczelny Sąd Administracyjny orzekł, że takie zakazy stanowią ?środek nadmiernie ograniczający swobodę poruszania się oraz przebywania w określonym miejscu?. Wprawdzie rozstrzygnięcie to dotyczyło Wołowa (woj. Dolnośląskie), ale otwiera furtkę do zaskarżania takich zakazów mieszkańcom innych miast.

Usunięcie tabliczek czy nawet unieważnienie zapisów o zakazach w regulaminie, o które można się starać, powołując na orzeczenie NSA, nie zwalnia jednak właścicieli z obowiązku sprzątania po swoich podopiecznych. Ustawa o utrzymaniu czystości i porządku w gminach pozwala nałożyć na niesprzątających po swoich psach mandat w wysokości do 500 zł.

– Zgodnie z przepisami właściciele zwierząt domowych zobowiązani są również do dbania o to, by ich zwierzęta nie stanowiły zagrożenia dla otoczenia i nie były uciążliwe

? dodaje Bożena Frej.

Jeszcze jednym, martwym zakazem, który można spotkać na niektórych gliwickich podwórkach, jest ?zakaz gry w piłkę?. I tu można znaleźć przykłady unieważnień, dosłownie z innego podwórka (m.in. wyrok Sądu Okręgowego w Łodzi z 11 grudnia 2014 r.). W Gliwicach, jak informuje
kierownik wydziału profilaktyki i komunikacji społecznej Straży Miejskiej, nikt do tej pory nie próbował wzywać strażników do dzieci grających w nieodpowiednim miejscu.
Być może w tym przypadku udało się, zamiast do służb porządkowych czy sądów, odwołać do zdrowego rozsądku.

Katarzyna Kowińska

REKLAMA