Samochodem z Gliwic na wakacje – Czechy, Słowacja i Grecja bez drogowych niespodzianek

fot. pexels.com

Mieszkańcy Gliwic i Górnego Śląska mają bardzo dobre położenie do samochodowych podróży po Europie. Bliskość autostrady A1, szybki dojazd do A4 oraz relatywnie niewielka odległość do granicy z Czechami i Słowacją sprawiają, że wakacyjny wyjazd autem jest naturalnym wyborem. Z Gliwic można ruszyć na południe Europy bez skomplikowanej logistyki – najpierw Czechy lub Słowacja, dalej Węgry, Austria, Bałkany, a ostatecznie nawet Grecja.


Problem w tym, że podróż samochodem po Europie nie kończy się na zatankowaniu auta i ustawieniu nawigacji. Każdy kraj ma własne przepisy, obowiązkowe wyposażenie i zwyczaje drogowe. Unia Europejska nie ma jednego wspólnego kodeksu drogowego dla wszystkich państw, a różnice dotyczą m.in. limitów alkoholu, świateł, opon zimowych, wyposażenia samochodu czy zasad używania telefonu. Komisja Europejska wyraźnie wskazuje, że kraje UE mogą mieć odmienne przepisy w tych obszarach, a mandaty za wykroczenia za granicą mogą trafić do kierowcy także po powrocie do domu.

Czechy – blisko z Gliwic, ale przepisy potrafią zaskoczyć

Dla kierowców z Gliwic Czechy są często pierwszym krajem na trasie. Jedzie się tam szybko, bez poczucia dalekiej wyprawy, dlatego wielu Polaków traktuje czeskie drogi niemal jak przedłużenie krajowych. To błąd. Jedna z najważniejszych różnic dotyczy alkoholu – w Czechach obowiązuje limit 0,0 mg/ml dla kierowców standardowych, zawodowych i początkujących. Innymi słowy – nawet symboliczne piwo do obiadu przed dalszą jazdą może skończyć się poważnymi problemami.

Druga sprawa, która bywa niedoceniana kiedy zwiedzamy Czechy samochodem, to obowiązkowe wyposażenie i jego dostępność. W Czechach po zmianach w przepisach kierowcy nie muszą już wozić zapasowych żarówek, bezpieczników i koła zapasowego, jeżeli spełnione są określone warunki, np. samochód ma odpowiednie assistance zapewniające pomoc przy uszkodzonej oponie. Czeskie Ministerstwo Transportu informowało też, że nie ma już obowiązku wymiany niektórych elementów apteczki tylko dlatego, że minął ich termin ważności, o ile nie zostały użyte lub uszkodzone.

Za „dziwny” z polskiej perspektywy można uznać obowiązek tworzenia korytarza życia już przy dojeżdżaniu do korka. W Czechach kierowcy mają zostawić wolny przejazd między lewym pasem a pasem bezpośrednio po jego prawej stronie. Nie jest to grzecznościowa praktyka, lecz zasada uregulowana przepisami. Czeskie Ministerstwo Transportu wskazuje również, że nieuprawniony wjazd w tak utworzony korytarz może skutkować mandatem.

Słowacja – światła przez cały dzień i zero alkoholu

Słowacja samochodem jest dla mieszkańców Górnego Śląska naturalnym kierunkiem – blisko, górsko, turystycznie i po drodze na południe Europy. Właśnie dlatego warto potraktować tamtejsze przepisy poważnie. Pierwsza zasada, którą trzeba zapamiętać, to znowu 0,0 mg/ml alkoholu. Według danych unijnego portalu Your Europe limit wynosi zero dla kierowców standardowych, zawodowych i początkujących.

Drugi element, który łatwo przeoczyć latem, to obowiązek jazdy na światłach. Słowackie przepisy wymagają, aby pojazdy silnikowe miały włączone światła mijania lub światła równoważne podczas jazdy; poza ograniczoną widocznością można używać świateł do jazdy dziennej. To oznacza, że zasada dotyczy nie tylko jesieni, zimy i tuneli, lecz także słonecznego wakacyjnego dnia.

Słowacja ma też konkretne wymogi dotyczące wyposażenia auta. W samochodzie powinien znajdować się trójkąt ostrzegawczy, odzież odblaskowa zgodna z EN ISO 20471 przechowywana w zasięgu kierowcy, koło zapasowe z narzędziami albo zestaw naprawczy lub opony typu run-flat, a także apteczka zgodna z przepisami kraju rejestracji pojazdu. To ważne – kamizelka schowana głęboko pod walizkami w bagażniku nie spełnia idei przepisu, bo przy awarii na drodze kierowca ma ją mieć pod ręką.

Ciekawy jest także obowiązek opon zimowych. W samochodach osobowych nie chodzi o samą datę w kalendarzu, ale o warunki na drodze – opony zimowe lub z oznaczeniem M+S są wymagane, gdy nawierzchnia jest pokryta lodem, szronem albo ciągłą warstwą śniegu. Dla ciężarówek i autobusów przepisy są ostrzejsze w sezonie zimowym.

Grecja – wakacyjny luz nie oznacza luzu w przepisach

Grecja kusi mieszkańców Gliwic i całego Śląska coraz częściej nie tylko lotami, ale też podróżą samochodem przez Bałkany. Grecja samochodem to wyjazd, który daje wolność, możliwość zatrzymania się po drodze i zabrania większej ilości bagażu. Trzeba jednak pamiętać, że greckie drogi, szczególnie na wyspach, w górskich miejscowościach i przy popularnych kurortach, potrafią być wąskie, strome i chaotyczne.

Zaskoczeniem może być to, że w Grecji obowiązkowe wyposażenie samochodu obejmuje m.in. gaśnicę, apteczkę i trójkąt ostrzegawczy. Serwisy informacyjne dla kierowców wskazują, że za brak gaśnicy można otrzymać mandat, a brak trójkąta lub apteczki również może skutkować karą. Kamizelka odblaskowa jest zalecana, choć nie zawsze opisywana jako obowiązkowa na tych samych zasadach co w Czechach czy Słowacji.

Warto też zwrócić uwagę na światła i sygnalizację. Unijny opis greckich przepisów podkreśla, że na czerwonym świetle trzeba zatrzymać się przed linią zatrzymania, a jeśli jej nie ma – tak, by wyraźnie widzieć sygnalizator i nie wjeżdżać na przejście dla pieszych. Żółte światło traktowane jest jak obowiązek zatrzymania, chyba że kierowca znajduje się tak blisko sygnalizatora, że bezpieczne zatrzymanie nie jest już możliwe. To niby oczywiste, ale w ruchu wakacyjnym, w upale i przy lokalnym stylu jazdy łatwo dać się ponieść.

Grecja zapowiada też coraz mocniejsze egzekwowanie przepisów. Władze planowały rozbudowę systemu kamer monitorujących wykroczenia drogowe, m.in. przekraczanie prędkości, przejazd na czerwonym świetle, nieprawidłowe parkowanie, rozmowę przez telefon podczas jazdy oraz brak pasów lub kasku. Celem greckiego programu jest ograniczenie liczby ofiar i ciężko rannych na drogach.

Co spakować do auta przed trasą z Górnego Śląska?

Przed wakacyjną trasą z Gliwic warto przygotować samochód tak, jakby miał przejechać kilka różnych systemów prawnych jednego dnia, bo często dokładnie tak będzie. Przy podróży przez Czechy, Słowację i dalej na południe rozsądne minimum to trójkąt ostrzegawczy, apteczka, kamizelki odblaskowe dostępne z kabiny, gaśnica, dokumenty pojazdu, prawo jazdy, potwierdzenie OC oraz – przy dalszej trasie – assistance obejmujące zagranicę.

Najbardziej zdradliwe są nie wielkie zasady, ale drobiazgi – kamizelka w bagażniku zamiast pod ręką, brak gaśnicy w Grecji, jazda bez świateł na Słowacji albo „symboliczny” alkohol w Czechach czy na Słowacji. Dla polskiego kierowcy mogą brzmieć jak formalności, ale podczas kontroli nie liczy się przyzwyczajenie z kraju, tylko lokalny przepis.

 
materiał partnera | informacja