30 lat straży miejskiej w Gliwicach. Liczba strażników czterokrotnie się zwiększyła, ilość zgłoszeń również

fot. Straż miejska w Gliwicach (FB)

Zając w zderzaku, marzanna spalona w przedszkolu, martwa koza ciągnięta na sznurku, “dronowe” analizy dymu z kominów – to tylko drobny wycinek spraw, jakimi strażnicy miejscy zajmowali się w ostatnich latach. Formacja ta została powołana trzy dekady temu.

Okrągła rocznica to dobra okazja do przeglądu naszych publikacji związanych z pracą strażników. Wybraliśmy te, które wydają nam się najciekawsze, bądź prezentują rzeczywisty (chociaż nie zawsze oczywisty) zakres ich obowiązków. Na początek jednak trochę historii.

30. rocznica

24 kwietnia 1991 r. Rada Miasta w Gliwicach przyjęła Uchwałę o utworzeniu jednostki budżetowej – straży miejskiej. Na początku siedziba formacji mieściła się w budynku magistratu, następnie w aktualnej siedzibie Ośrodka Pomocy Społecznej przy ul. Górnych Wałów 9, później przeniesiono ją do oficyny przy ul. Zwycięstwa 31, a od 2002 roku do teraz zlokalizowana jest w budynku przy ul. Bolesława Śmiałego 2a.


W 1991 roku rozpoczęło swoją pracę 20 strażników, a aktualnie swoją służbę pełni 79 funkcjonariuszy. Wówczas średnia dzienna ilość zgłoszeń od Mieszkańców wynosiła około 10-15, aktualnie to około 40-60 zgłoszeń, a nawet i więcej w ciągu dnia

– informuje straż miejska w wydanym z okazji 30-lecia komunikacie.

To 30 lat ciężkiej, ale również w dużej mierze satysfakcjonującej pracy. Ochrona porządku i spokoju na terenie miasta, pomoc bezdomnym, działania profilaktyczne, kontrole spalania odpadów, pomoc dzikim i bezdomnym zwierzętom – to tylko niektóre z realizowanych zadań – czytamy dalej na stronie.

Pomagają

Strażnicy miejscy, bywając w terenie, często sami natykają się lub powiadamiani są o potrzebie niesienia pomocy innym osobom, a także zwierzętom. Na naszym portalu nie brakuje relacji z różnych akcji tej służby. Ostatnio zajmowali się ratowaniem życia bezdomnego mężczyzny, a także nieprzytomnego człowieka oraz chorego z atakiem padaczki.

Także bracia mniejsi mogą liczyć na miejską formację – w swojej historii strażnicy mieli okazję nieść wsparcie dzikowi, który wpadł do niezabezpieczonej studzienki kanalizacyjnej, zdarzyło się też ratować łabędzia przymarzniętego do tafli wody.

Nietypową i niestety bez szczęśliwego finału dla zwierzęcia, była sprawa potrąconego przez kierującą zająca, ktory utknął w zderzaku.

Wśród tych mniej przyjemnych interwencji dotyczących zwierząt znalazła się też taka, w której dyżurnemu zgłoszono, że mężczyzna ciągnie martwą kozę na sznurku. Na miejscu odnaleziono szczątki innych zwierząt.

Kontrolują

Straż miejska prowadzi szereg działań kontrolnych na terenie miasta. W ramach walki ze smogiem sprawdzała czym mieszkańcy palą w piecach, a nawet brała udział w testach antysmogowych dronów.

Również zimą funkcjonariusze prowadzą wzmożone kontrole miejsc przebywania osób bezdomnych, zachęcając ich do skorzystania z ogrzewalni. Zdarzały się też akcje ratujące życie, jak ta opisana tu: Nic nie jadł i nie pił przez dwa dni, przed zimnem schronił się w śmietniku. Pomogli strażnicy.

Czynności kontrolne, straż podejmuje również wiosną i latem – sprawdzają czy mieszkańcy nie korzystają z niestrzeżonych kąpielisk, a także patrolują okolice tych zabezpiecznych przez ratowników. Przy okazji zdarza się im napotkać osoby, które swoim stanem zagrażają przede wszystkim własnemu bezpieczeństwu: Kompletnie pijani kąpali się w zbiorniku wodnym w Czechowicach. “Tragedia była blisko”.

W trakcie pandemii 100% patroli straży miejskiej oddelegowano do walki z rozprzestrzenianiem się koronawirusa. Strażnicy rozdawali maseczki, kontrolowali też przestrzeganie obostrzeń m.in. w autobusach, patrolując ulice oraz centra handlowe.

fot. Straż Miejska w Gliwicach (FB)

Działania straży miejskiej mające na celu zapobieganie epidemii prowadzone były także w obrębie miejskiego targowiska. Tam pilnowano, by na placu nie dochodziło do grupowania się osób.

fot. SM Gliwice

Dbają o porządek w mieście

Strażnicy miejscy realizują też szereg zadań związanych z utrzymaniem porządku w mieście. Do takich zaliczymy usuwanie porzuconych samochodów, które miesiącami blokują miejsca postojowe lub inną przestrzeń w mieście.

Ścigają też nieprawidłowo parkujących kierowców – na stronach straży co miesiąc publikowana jest galeria niechlubnych “mistrzów” parkowania. Uwaga – mogą też założyć blokadę koła.

fot. 24GLIWICE

Ustalają sprawców podrzucania odpadów. Nie pozwalają też na bezkarne ich spalanie. Czasem może z przesadną gorliwością, gdy dwa lata temu ukarali pewną przedszkolankę za podpalenie marzanny. Innym razem ujawnili w krótkim odstępie czasu, że na dwóch budowach spalane są odpady.

fot. SM Gliwice

fot. Straż miejska w Gliwicach

Kontrolują i interweniują wobec osób spożywających alkohol w miejscu publicznym, nieraz odwożąc je do izby wytrzeźwień przy ul. Okopowej.

Dołącz do formacji

Straż miejska dosyć często rekrutuje do swych szeregów nowych funkcjonariuszy. Jak zostać strażnikiem miejskim? Wystarczy wypełnić formularz i założyć mundur. Więcej na ten temat pisaliśmy dwa lata temu.

(żms)
fot. Straż Miejska w Gliwicach

od najnowszych    chronologicznie   najwyżej ocenione
Ad

Artykuł opiewający “sukcesy” naszej Straży Miejskiej… coś czuję, że powinniście zablokować możliwość dodawania komentarzy…

Smutne

Ktoś nazwał tę formację HARCERZYKAMI.
Chyba się nie mylił.
Jadą auteczkami nie widząc gliwickiego syfu.
Reagują jedynie, chociaż nie zawsze dopiero po zawiadomieniu.

Informacja Turystyczna

Chyba takimi jak w tym kawale: “Otwierać! Kto tam? Harcerze! Nie wierzę! Otwieraj …”

Na zdrowy rozum

Nie mają czego świętować. Ich zwiększona czterokrotnie obecność nie przekłada się na skuteczność, co widać chociażby po samochodach nieprawidłowo zaparkowanych nawet pod kamerami monitoringu miejskiego. W sumie to jest coraz większy koszt za coraz mniejszą korzyść. Straż miejska potrzebuje gruntownej reformy.

Anonim

To nie straż miejska potrzebuje reformy tylko ustawy, akta prawne i rozporządzenia do których strażnicy muszą się stosować.

Pan Kracy

Nie zaciemniaj obrazu. Jak patrol sm mija bez interwencji parkujące na zakazach samochody to ty będziesz zmieniał akty prawne, czy stawiał do pionu strażników?

Winiu

Jak ktoś jest normalny to nie ma z nimi kontaktu. Parkuje auto prawidłowo, pije alkohol w pubach, a nie na ulicy, nie sikam nikomu pod oknami. Podziwiam za zbieranie na izbę wytrzeźwień wszystkich zawszonych, śmierdzących i całych w swoich odchodach i nie mytych od miesięcy meneli. Zlikwidował bym ich i wcielił do Policji, policji miejskiej tak jak jest za granicą

dziarka

Ostatnio chowali się po krzakach i czatowali na ludzi bez maseczki wracających z kościoła. Poczułem się od razu bezpiecznie widząc tych bohaterów.

gmG

Swego czasu uważałem że mogą być wsparciem dla policji i utrzymanie tej formacji wyjdzie miastu na dobre. Obecnie najczęściej widzę ich jadących samochodem przez otaczający ich gliwicki syf bez jakiejkolwiek reakcji. Umówmy się jednak ze to nie wina szeregowych funkcjonariuszy lecz brak systemowego kierowania ich działaniem. Czekanie na telefon z prośbą o interwencję oraz przejazdy przez miasto bez reakcji na jego stan to nie to o co chodzi w tej bajce.

Informacja Turystyczna

Przejazdy bez reakcji?
Szkoda, że nie nagrałem jak dzielnie interweniowali w wypadku osobnika który spokojnie z grawitacją walczył gdy kawałek dalej banda patusów darła ryje i waliła z gwinta. SM niczym słynne azjatyckie małpki: “nic nie wiedzę, żadnych qrew nie słyszę.”

PS: miejsce oczywiście objęte monitoringiem.

Ksenomorf

Instytucja , która skoorwiła się na samym początku istnienia ! Rozgonić a środki przeznaczyć na Policję .

666

W policji staż po winni odbywać staż studenci ostatniego roku prawa, może w przyszłości będą wiedzieć jak powinny brzmieć akty prawne.

Cliper

Straż miejska podjeżdża pod sklep(pewnie do piwosza)interwencja była jest ok!ale..stoją przed znakiem zakaz zatrzymywania się i postoju-prawidlowo.ale tuż za znakiem kilka osiedlowych samochodów i ..Straż odjeżdża..tzn olewa to co widzi

Karol

Ilość zgłoszeń jakie przyjmuje straz jest tylko potwierdzeniem jak bardzo potrzebna jest ta instytucja. Gdyby ludzie jej nie potrzebowali to nie zgłaszali, by do tej formacji tyle interwencji. Najbardziej nie zadowoleni z tej formacji są pijacy, którzy lubią spożywać trunki w przestrzeni publicznej oraz kierowcy mający problem z odczytaniem znaków drogowych i parkujacy, gdzie popadnie. Poźniej wielce zdziwieni otrzymaniem mandatu i swoją złość wypisują w Internecie. Nic nie dzieje się bez przyczyny.

Hip hop hurra!

Wiesz, jedno-dwa piwa na ławce to jeszcze nie pijaństwo, a jest karane mandatem. Za to upicie się na umór w piwnym ogródku karalne nie jest. Kto nie widzi w tym absurdu i hipokryzji nie powinien stanowić prawa.